Ukryty kaganiec i myślenie wykładnicze, czyli kiedy brak ryzyka to najgorszy wybór
Miliard w miesiąc
W tym wydaniu gościnnie wystąpi Michael Jordan, Mr. Beast, Maria Skłodowska-Curie oraz kilku innych ludzi, którzy potrafili lepiej ode mnie wykorzystać wzrost wykładniczy. Ruszajmy!
Ukryty kaganiec i myślenie wykładnicze, czyli kiedy brak ryzyka to najgorszy wybór
W miniony weekend obejrzałem film “Here. Poza czasem” na Amazon Prime. Od razu uprzedzam, że choć sam pomysł na fabułę jest ciekawy, to film jest dość nudny. Ale jest tam jedna scena, która utknęła mi w pamięci i sprowokowała do napisania dzisiejszego wydania.
Tom Hanks gra ostrożnego męża, który wziął na siebie utrzymanie rodziny. Widać, że ta rola go stresuje i średnio się w niej odnajduje. W efekcie boi się brać jakiekolwiek ryzyko ponad to, co musi. Porzucił pomysł na zostanie artystą, mieszka w domu razem z rodzicami i nie zmienia swojej pracy, pomimo że ewidentnie się w niej męczy. Jego priorytetem jest stabilność i bezpieczeństwo. Można powiedzieć, że pogodził się z takim losem i po prostu robi swoje. Chyba każdy facet zna kogoś, kto robi tak samo.
Natomiast jego żona, grana przez Robin Wright, w pewnym momencie ma dość takiego życia. Męczy ją to, że odpuściła swoje marzenia, a do tego mieszka z teściami. Kulminacja przychodzi w dniu jej 50. urodzin. Mąż organizuje dla niej przyjęcie-niespodziankę, przychodzą znajomi, są prezenty, tort, świeczki… a ona nagle wybucha płaczem. Uświadamia sobie, że przez to, iż prowadziła bezpieczne i ostrożne życie, to ominęły ją wszystkie te rzeczy, które chciała zrobić. Dociera do niej, że ma już za sobą całą młodość i nie zostało jej już dużo czasu.
Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że zaczyna o to winić swojego męża. I faktycznie - to on przez wszystkie lata unikał ryzyka, do tego stopnia, że nigdy nawet nie wyprowadzili się do własnego domu. Ale z drugiej strony Tom Hanks znalazł się w potrzasku, bo mając na utrzymaniu rodzinę, po prostu bał się stracić pracę czy wziąć kredyt. I choć cały czas bardzo zależy mu na żonie, to na starość tym bardziej broni się przed zmianami.

W tym filmie nie ma klasycznego happy endu. Ich małżeństwo się rozpada, żona jedzie w świat w poszukiwaniu straconego czasu. Mąż zostaje w domu rodziców i opiekuje się nimi na starość. Z tego smutnego zakończenia płynie ważny morał:
Zero ryzyka to niebezpieczny wybór
Gdy jesteś młody i nie masz życiowego doświadczenia, to mieszkanie z rodzicami brzmi jak rozsądny wybór. Tak samo jak pójście na studia, znalezienie stabilnej pracy i pozostanie w tym samym mieście, w którym spędziłeś dzieciństwo. To trochę jak z jazdą autem - gdy dopiero ruszasz z miejsca i na dodatek masz pod górkę, to wiadomo, że wrzucasz pierwszy bieg.
Ale jazda na nim przez kolejne 30 lat sprawi, że zatrzesz silnik i za daleko nie dotrzesz. Musisz zmieniać biegi na wyższe, nabierać rozpędu i poznawać nowe drogi. Nie chodzi o to, aby pędzić jak szalony, ale czasem warto przyspieszyć. Wjechać na autostradę, sprawdzić jakąś mniej uczęszczaną trasę, a nawet utknąć w korku w dużym mieście. Byleby nie jeździć tylko wokół komina rodzinnego domu.
To filmowe małżeństwo z boku wyglądało na szczęśliwe i niewiele wskazywało na to, że się rozpadnie. Mąż sumiennie pracował, żona ogarniała dom i dziecko, każdy robił to, na co się umówili i co do niego należało. W ich przypadku zemścił się dług decyzyjny, o którym pisałem przed tygodniem. Odsetki od niepodjętych przez dekady decyzji urosły tak bardzo, że ich małżeństwo musiało przez to zbankrutować.
Gdzie dokładnie leży ich błąd? W tym, że poświęcili swoją przyszłość do utrzymania bezpieczeństwa i stabilności. Powinni naginać teraźniejszość do przyszłości, a zrobili dokładnie na odwrót. Co przez to rozumiem? Lepiej ode mnie wyjaśni to pewien sławny 27-letni chłopak w wideo pod tytułem:
Hej ja za 10 lat
Stali Czytelnicy pewnie pamietają, jak w styczniu 2024 roku pisałem o młodym Jimmym Donaldsonie, który zamiast uczyć się do testu z historii, nagrał serię wideo o tym, jak widzi siebie za pół roku, dwa, pięć lat i dziesięć. Opowiadał w nich jak wyobraża sobie swoje życie po tym czasie. Co ważne, nie pokazał ich od razu w Internecie, tylko zaplanował automatyczną publikację, dokładnie po upływie tych okresów. To doskonałe ćwiczenie, w którym jasno stawiamy sobie cele, które nadają kierunek naszej teraźniejszości.
Jak już pewnie wiecie, autorem tych filmów jest Mr.Beast, czyli najpopularniejszy youtuber na świecie. Jego główny kanał liczy prawie 450 milionów subskrybentów.

Niedawno minęło 10 lat od nagrania tych wiadomości do przyszłego siebie i zgodnie z zapowiedzią wideo zostało opublikowane. Jimmy mówi w nim, że ma nadzieję na to, że jego kanał na YouTubie zbierze do 2025 roku milion subskrybentów.
Sprawdziłem ile ich miał 10 lat temu: około 8 000. Czyli celując w milion faktycznie postawił sobie ambitny cel. Przecież to wzrost rzędu 12 400%, więc nie można powiedzieć, że mierzył nisko. Mimo to, totalnie się nie docenił. Wzrost jaki uzyskał to znacznie ponad 5 milionów procent!
Skąd taka różnica?
Nasz mózg jest bardzo dobry w przewidywaniu tego, co może stać się źle i wychwytywaniu ryzyk. Trudno się dziwić, bo przez wieki dosłownie od tego zależało nasze życie. Społeczeństwo do dziś docenia takie osoby, postrzegając je jako rozsądne i rozważne.
Ale jeśli ktoś nas spyta o nasz maksymalnie pozytywny scenariusz, to mamy z tym problem. Trudno jest nam sobie wyobrazić sytuacje, gdzie docieramy 10x dalej niż teraz, nie mówiąc już o 100x. Zazwyczaj celujemy nisko, aby “być realistami”, albo co gorsza, “żeby nie zapeszać” (cokolwiek to znaczy). A jeśli ktoś mocno popuści wodze fantazji, to zostanie nazwany marzycielem albo nawet naiwniakiem.
To trochę tak, jakbyśmy nosili ukryty kaganiec, który podświadomie nas ogranicza. Nie wiem tylko czy sami go sobie zakładamy, czy to wynika z norm społecznych. Nikt nie wyśmieje małego dziecka, które mówi, że chce być astronautą albo prezydentem. Ale też nikt nie traktuje go poważnie.
Ten temat nie daje mi spokoju, spróbuję go zaatakować od strony liczb.
Miliard w miesiąc
Załóżmy, że tracisz cały swój majątek i zostaje Ci tylko złotówka w portfelu. Przykra sprawa, ale w zamian dostajesz moc codziennego podwajania tej kwoty. Czyli na koniec drugiego dnia masz już 2 złote, trzeciego 4 złote, a czwartego 8 złotych.
Czy na pierwszy rzut oka taki układ Ci odpowiada? Powinien, bo jest dla Ciebie skrajnie korzystny. Początkowo wzrost x2 wydaje się niski i niezauważalny. Po 11 dniach przebijasz tysiąc złotych, a po trzech tygodniach masz pierwszy milion. W 30. dniu na koncie masz już 536,870,912 zł, a dzień później 1,073,741,824 zł. Od złotówki do miliarda w miesiąc czasu.
Gdy cyfry są jeszcze niskie, to wzrost wykładniczy jest łatwy w zrozumieniu. Po prostu mnożymy razy dwa. Ale z czasem nasz mózg zaczyna się gubić. To dlatego, że myślimy w sposób liniowy, a intuicja podpowiada nam wolniejsze tempo zmian niż faktycznie ma to miejsce przy wzroście wykładniczym.
Początkowo wydaje się on powolny i niepozorny, przez co wiele osób bagatelizuje jego potencjał. Problemy ze zrozumieniem tempa tego wzrostu prowadzą do błędów w przewidywaniu skutków zarówno w nauce, ekonomii, jak i technologii.
Zostawmy matematykę i wróćmy jeszcze na chwilę do YouTube’a i Mr. Beasta. Dlaczego przywołuję akurat jego przykład?
Bo on doskonale pokazuje, jak wiele można osiągnąć w dzisiejszych czasach, nawet gdy nie dysponujemy dużym zapleczem. Na jego nagraniach sprzed 10 lat widać, że to był zwykły chłopak, który tworzył filmiki na zwykłej kamerce. Co więc sprawiło, że akurat on odniósł tak gigantyczny sukces w świecie YouTube’a? Myślę, że znam na to odpowiedź.
Najważniejsza przewaga w życiu
Większość książek, które czytam, to biografie. Zakładam, że na świecie jest wielu znacznie mądrzejszych ludzi ode mnie, od których mogę się wiele nauczyć.
I gdybym miał odpowiedzieć na pytanie, co jest głównym czynnikiem ich sukcesu, który łączy wiele postaci z różnych dziedzin, to bez wahania wskazałbym na skupienie. Nie pieniądze, nie szczęście ani nie rodzinne koneksje. Tylko skrajne skupienie na jednej dziedzinie otwiera drogę do wybitnie wysokich osiągnięć. Oto kilka z wielu przykładów :
Warren Buffett dostał od rodziców wiedzę i pieniądze na start, nie zaczynał od zera. Ale to dzięki maniakalnemu skupieniu na inwestowaniu i giełdzie stał się jednym z najbogatszych ludzi na świecie. Tylko przypomnę, że ma 95 lat i nadal pracuje.
Michael Jordan dostał świetne geny i dobre warunki do gry w kosza. Ale to dzięki absurdalnie sumiennemu podejściu do treningów został najlepszym koszykarzem NBA. Wolał odpuścić zawody niż pominąć trening i naciskał na całą drużynę, żeby zawsze dawała z siebie wszystko.
Maria Skłodowska-Curie pochodziła z rodziny, która miała tradycje naukowe, a jej starsze siostry zostały lekarkami. Ale to, co pozwoliło jej zdobyć dwie Nagrody Nobla w dwóch różnych dziedzinach, to totalne poświęcenie swojego życia nauce. Wyjechała do Francji aby móc legalnie studiować, bo w tamtych latach w Polsce kobiet nie przyjmowano na studia. A tam musiała pogodzić życie rodzinne z intensywną karierą naukową i przełamywać stereotypy.
To skupienie jest prawdziwym “sekretem“ sukcesu Mr. Beasta. Minione 10 lat życia podporządkował “nagrywaniu filmików”, zamiast wybrać bezpieczną opcję w stylu dobrych studiów i pracy na etacie w dużej firmie. Zaczął traktować YouTube bardzo poważnie w czasach, gdy większość świata z niego drwiła i nie widziała w nim potencjału. To była bardzo ryzykowna decyzja, ale w jego przypadku dała absurdalnie wysoki zwrot.
Następne kroki:
Bardzo często ludzie, którzy odnieśli duży sukces nie są od Ciebie bardziej inteligentni ani lepsi w danej dziedzinie. Po prostu zaczęli, zanim poczuli się gotowi. I wzięli na siebie ryzyko, którego nikt inny nie chciał.
Masz prawo oczekiwać więcej od siebie samego. Skoro świat często chce coś od nas, to tym bardziej sami powinniśmy też to robić. Zwłaszcza że tylko my znamy nasz potencjał.
Jeśli interesuje Cie ten temat, to warto wrócić do dwóch wydań, w których go poruszałem: Multiversum osobowości i o Alicji w Krainie Czarów.
A tak prywatnie…
Gdy byłem młodszy, to myślałem, że jak ma się więcej pieniędzy, to trzeba na wszystko wydawać więcej. Mieć drogie ubrania, nowy luksusowy samochód, podróżować pierwszą klasą i jeść tylko w drogich restauracjach. Nie wiem skąd ja wziąłem to przekonanie, ale co gorsza działa ono też w drugą stronę. Czyli wydawało mi się, że jak mam mało pieniędzy, to muszę kupować tylko tanie rzeczy.
Dziś u mnie w życiu najlepiej sprawdza się połączenie drogich rzeczy z tanimi. Na zdjęciu powyżej siedzę przy oknie w hotelu w Tokio. Przyznam, że widok stamtąd tak bardzo mi się podobał, że aż nie chciałem wychodzić na miasto :) Choć ten hotel był najdroższym ze wszystkich podczas naszego pobytu w Tokio, to przyjechaliśmy tam metrem, a nie taksówką. A kolację zjedliśmy w pobliskiej ramenowni, a nie w jakiejś luksusowej restauracji. Zresztą pierwsze zakupy spożywcze po przylocie do Japonii zrobiliśmy w zwykłym sklepie 7-11. Takie podejście wydaje mi się po prostu praktyczne i efektywne. Wydajesz pieniądze na to, co ma dla Ciebie sens, zamiast na siłę kierować się poziomem wyznaczanym przez cenę.
Odkopałem to zdjęcie, bo szukałem jakiegoś, na którym pracuję przy komputerze, aby dać je na stronę kursu Sprawdzona Produktywność. Jest ono w pełni autentyczne, bo przy tym oknie napisałem całe wydanie 52Notatki. Pozostałe, jakie powstały w Japonii, napisałem w kawiarniach, które często miały limit czasowy przypadający na zakup jednej kawy. Bardzo mi się to podobało, bo nakładało na mnie presję i zmuszało do większego skupienia (oraz dawało pretekst do zakupu kolejnej kawy :).
Kurs rusza 17 listopada, czyli za niewiele ponad tydzień. Przypominam, że ma on formę kohortową, czyli data startu oznacza koniec sprzedaży. Później nie będzie można go już kupić, dopiero w przyszłym roku, jeśli powróci kolejna edycja. Wszystkie informacje na jego temat można znaleźć tutaj:
Post Scriptum: Temat z dzisiejszego wydania będę rozwijał w ostatnim module kursu. Jest on dla mnie o tyle ważny, że obecnie sam zmagam się z ustalaniem dla siebie nowych celów na najbliższe lata. Dylemat, który pojawia się w takiej sytuacji, to czy zadowolić się wzrostem x2, czy może robić duży skok rzędu x10? Czy się optymalizować na obecnym poziomie czy robić radykalne zmiany? Niby 10 jest lepsze niż 2, ale niesie za sobą znacznie więcej wyrzeczeń. To chyba będzie dla mnie najciekawszy i najtrudniejszy moduł ze wszystkich.
🤫



