Substack: wszystko co potrzebujesz wiedzieć, aby czytać i tworzyć najlepsze treści
3 lata mojego doświadczenia
W tym wydaniu podzielę się z Wami wszystkim co wiem o Substacku po 3 latach publikowania na nim. Ruszajmy!
Substack: wszystko co potrzebujesz wiedzieć, aby czytać i tworzyć najlepsze treści
Aby ułatwić lekturę, podzieliłem to wydanie na dwie sekcje: pierwsza dla osób, które chcą czytać ciekawe treści na Substacku, a druga dla tych, którzy chcą je tu tworzyć.
Tytułem wstępu, ja na Substacku publikuję od ponad 3 lat. Początkowo mój newsletter 52Notatki powstał na platformie Revue, która należała do Twittera. Została szybko zamknięta po tym, jak ten portal kupił Elon Musk. Szkoda, bo Revue miało funkcję, której Substack może tylko pozazdrościć (ale o tym za moment).
Na Substack przeniosłem się w styczniu 2023 roku i do dziś opublikowałem tu 160 wydań. Trzy lata wystarczyły, abym znalazł się w top 1% autorów, którzy konsekwentnie publikują co tydzień. Na mój newsletter jest zapisanych blisko 24 000 osób i co miesiąc odnotowuję około 160 000 odsłon.
Oprócz tego, że publikuję na Substacku, to czytam tu też dużo artykułów. Uważam, że konsumpcja treści jest niezbędnym elementem kreatywności. I że nie da się tworzyć dobrych artykułów, jeśli samemu się takich nie czyta. Dlatego przejdźmy do pierwszej części, czyli:
I. Substack dla Czytelników
Substack daje kilka rzeczy, które ja bardzo doceniam jako czytelnik:
Przede wszystkim czystą formę tekstu. Bez banerów reklamowych zasłaniających pół strony, materiałów wideo, które znienacka zaczynają grać w tle lub linków promocyjnych udających artykuły. Czyli bez tych wszystkich rzeczy jakie spotykamy na każdym dużym portalu. Podoba mi się, że tu można po prostu w spokoju czytać.
Substack to miejsce, w którym można spotkać treści inne niż wszystkie. Unikatowe, pogłębione, a nie pisane pod algorytm czy zasięgi. Ja się tu czuję jak w Internecie sprzed ery dominacji social mediów, kiedy po prostu czytałem tych ludzi, których ja lubiłem, a nie tych, co są wybrańcami algorytmów.
I trzecia ważna kwestia, która mi się bardzo podoba: zdecydowana większość treści jest tu tworzona przez osoby, a nie firmy. Hobbystycznie, dla samych siebie, a nie komercyjnie i tylko dla zysków. Dzięki temu te treści są dużo bardziej autentyczne. A tak jak pisałem niedawno, to jest jedyny pewny kierunek dla ludzi w Internecie. W wielu innych rzeczach zastąpi nas AI i korporacje idące na ilość.
Reasumując: Substack to doskonale miejsce dla tych, co po prostu lubią czytać. W świecie zdominowanym przez wideo to zadziwiająco unikatowa cecha.
Jak czytać treści na Substacku:
Są 3 różne opcje:
online: poprzez wejście bezpośrednio na stronę danego autora. Moja to 52notatki.substack.com. Można na niej znaleźć archiwalne wydania oraz informacje o mnie.
wersja mailowa: moim zdaniem to najlepsza opcja, każde wydanie dostaniesz bezpośrednio na swoją skrzynkę mailową i przeczytasz je, kiedy tylko zechcesz. Ja swój newsletter od zawsze wysyłam o tej samej porze: w każdą sobotę o 7 rano. A jego wersja mailowa jest lepsza, bo zawiera dodatkowe treści.
aplikacja na smartfony: wygodna, ale ja jej NIE polecam. Po pierwsze dlatego, że jej instalacja automatycznie anuluje dostarczanie mailowe newsletterów. Wiem o tym, bo nie ma tygodnia, żebym nie dostał od Was maila w tej sprawie. Aby ponownie włączyć dostarczanie mailowe trzeba wejść w Profil -> Settings (te kółko zębate na dole) -> Notifications -> Newsletter Delivery-> Prefer email). A po drugie, że dostajemy w niej różne powiadomienia i rekomendacje, a ja nie lubię tych rozpraszaczy.
Jak tu znaleźć ciekawe treści
Są trzy główne sposoby:
Łatwy, ale słaby - wejdź w zakładkę explore na Substacku, u góry wybierz swoją tematykę i zacznij przewijać treści. Jeśli Cię coś zainteresuje, to kliknij i czytaj więcej. Uważam, że to słaba opcja, bo tu zdajesz się na algorytm, który pokazuje Ci to, co się akurat teraz najbardziej klika. Trochę mi to przypomina Twittera.
Trudny, ale dobry - zaczynasz od autora, którego poznałeś gdzieś w social mediach, w czyimś podcaście czy jakimś wywiadzie. Jeśli podobały Ci się jego wypowiedzi, to artykuły pewnie ma jeszcze lepsze. Możliwe, że kogoś tu poleca, więc stopniowo będziesz odkrywać ciekawe treści.
Ten drugi sposób działa tak samo jak Internet dekadę temu. Social media nauczyły nas, że mamy natychmiast dostać wszystko to, co przykuwa teraz najwięcej uwagi. A na Substacku lepiej jest pogrzebać samemu.
Rankingi: wejdź na stronę Explore Substack around the world i kliknij na Polskę. Po lewej stronie zobaczysz Substacki, które są najchętniej czytane w Polsce. Mnie nigdy nie spotkasz na tej liście, bo tam są tylko płatne publikacje. Natomiast po prawej znajdują się już konkretne posty, które w danej chwili znajdują się na szczycie. Dość często trafiam do TOP5, ale to nie do końca jest moją zasługą. Po prostu w Polsce Substack jest mało popularny i nie ma tu dużej konkurencji. I dlatego 99% treści, które tu czytam są po angielsku. Kiedyś napiszę oddzielne wydanie z poleceniami moich ulubionych Substacków.

Wady Substacka z perspektywy Czytelnika:
Zalet jest naprawdę dużo, ale jakbym miał wymienić wady, to byłyby te dwie:
Substack coraz agresywniej kieruje do swojej aplikacji. Nalega, żeby założyć konto, a linki z maili też przepuszcza przez swoją aplikację. Próbuje zrobić coś w stylu tablicy z postami jak w social mediach, od których wiele osób ucieka.
Brak wsparcia dla języka polskiego. Niby to nie problem, bo niemal każdy zna angielski, ale czasem programy mailowe wariują i tłumaczą z polskiego na polski (bo myślą, że to angielski).
Skoro wiemy już, jak tu czytać, to teraz przejdźmy do drugiej sekcji.

II. Substack dla Twórców:
Substack to połączenie bloga i newslettera. Każdy tekst, który tu publikuję, jest widoczny online oraz dociera mailowo do wszystkich osób, które się zapisały na subskrypcję. Ale dla mnie Substack to…
Przede wszystkim newsletter
Ta funkcja jest szalenie ważna, bo dzięki niej mogę dotrzeć bezpośrednio do osób, które chcą mnie czytać. Nie muszę walczyć o przebicie się przez algorytm w mediach społecznościowych. A jeśli kiedyś będę chciał - lub musiał - przenieść się na inną platformę niż Substack, to mogę “zabrać ze sobą” Czytelników, tak jak to zrobiłem przenosząc się tutaj z Revue.
Strategicznie jest to bardzo ważne dla każdego twórcy. Dlatego, aby zachęcić Czytelników do zapisania się na wersję mailową, dodaję w niej krótkie treści, których nie da się odczytać online. Nazwałem to “cichą strefą“ i przez pierwsze pół roku nawet nie napisałem otwarcie, że ona istnieje. Po prostu Czytelnik wersji mailowej dostawał taką małą niespodziankę, coś jak ciastko podawane w restauracjach do rachunku. Wszystkim to rozwiązanie się podoba.
Blog online w drugiej kolejności
Dzięki temu, że każde z wydań newslettera jest publikowane w formie wpisu online, to nowi Czytelnicy mogą przeczytać archiwalne treści. Czyli ktoś, kto dziś odkrył 52Notatki (witam! 👋) może na spokojnie przejrzeć poprzednie wydania. W moim przypadku jest to szczególnie ważne, bo tworzę treści, które bardzo długo są aktualne.
Ta funkcja jest też istotna dla twórców, którzy dopiero zaczynają publikować na Substacku. Nie musicie się przejmować tym, że Wasza lista mailingowa jest pusta lub bardzo mała. Gdy już zdobędziecie uznanie Czytelników, to oni będą czytać też Wasze archiwalne treści, które są online.
Co Substack daje twórcom?
Przede wszystkim miejsce w Internecie, gdzie mogą za darmo publikować wpisy i rozsyłać je w formie maila. O ile koszt domeny i serwera nie jest duży w naszych czasach, to wysyłka dużej ilości maili to już jest kilka złotych. Ja rozsyłam jedno wydanie w tygodniu, które trafia do 24 tysięcy osób. Czyli miesięcznie wysyłam około 100 000 maili. Gdybym używał tradycyjnych narzędzi do email marketingu, typu Mailerlite czy Getresponse, to kosztowałoby mnie to około 1 000 zł miesięcznie. Substack nie bierze ode mnie żadnych pieniędzy, aż do momentu, gdy wprowadzę:
Płatny dostęp dla Czytelników
Substack daje twórcom możliwość wprowadzenia płatnych subskrypcji. Czyli po prostu tradycyjnego paywalla, którego znamy z dużych portali typu Puls Biznesu, Gazeta Wyborcza czy zagranicznych The New York Times, The Atlantic i inni. To ciekawa funkcjonalność, bo pozwala pojedynczym osobom mieć taki sam mechanizm monetyzacji swoich treści jak największe portale. Jest to też duża zachęta dla gwiazd dziennikarstwa czy poczytnych reporterów, aby odeszli z korporacji medialnych i założyli własnego Substacka z płatnym dostępem. I na Zachodzie wielu z nich tak właśnie robi.
Sami możemy określić ile ma kosztować dostęp do naszych treści, oraz które z nich mają być darmowe, a które płatne. Twórcy różnie do tego podchodzą, jedni dają jakąś część tekstu do przeczytania za darmo, a resztę płatnie. Inni robią na przemian - kilka wydań płatnych, a kilka darmowych. Jak kto woli.

Prowizje i opłaty dla Substacka
Substack pobiera łącznie około 14% prowizji.
10% idzie bezpośrednio do Substacka, ale trzeba też zapłacić za pośrednictwo płatności platformie Stripe, która pobiera ok. 2,9% + 0,30 USD za każdą transakcję. Czy to dużo? Moim zdaniem 10% prowizji Substacka to nie jest wiele, zwłaszcza że to jest stała opłata bez dodatkowych wyjątków i haczyków. Natomiast te 2,9% dla Stripe, które jest po prostu pośrednikiem w Internecie, to więcej niż Visa czy Mastercard, które mają o połowę niższą prowizję.
Niestety nie znam szczegółów dotyczących rozliczeń (częstotliwości wypłat, kwestii faktur i podatków), bo u siebie nie oferuję płatnego dostępu. Wszystkie moje treści są darmowe i otwarte. Mam ku temu 3 powody:
Po pierwsze: tak się umówiłem z Czytelnikami i chcę być do końca fair wobec Was. Nie będę zmieniał zasad gry w trakcie jej trwania. Mam pomysł na płatną strefę, ale w formie dodatkowych i nowych treści - a nie zamknięcia dostępu do tych, które są teraz.
Po drugie: chcę, aby 52Notatki docierały do jak najszerszego grona osób. Ten cel można osiągnąć tylko jeśli będą darmowe. Wiem, że moi stali Czytelnicy byliby w stanie płacić za moje treści, ale bardzo trudno jest zachęcić nową osobę, aby od pierwszego dnia zapłaciła. Nawet jeśli to będą małe kwoty rzędu 2-3 kaw miesięcznie.
Po trzecie: (i to już bardziej osobisty powód) to, że 52Notatki są dostępne bez opłat zmusza mnie do tworzenia czegoś więcej niż ten newsletter. Teoretycznie fajnie byłoby móc żyć tylko z jego pisania, ale w praktyce czułbym, że daję z siebie znacznie mniej niż bym mógł.
Podsumowując: jeśli dopiero startujesz z budową swojej publiczności, to skup się na dostarczaniu jak najlepszych treści za darmo. Wprowadzenie paywalla ma sens, gdy masz już grupę Czytelników, którzy Ci ufają.
Jakie są alternatywy dla Substacka?
Jest ich sporo i ciągle powstają nowe, ale Substack nadal jest niekwestionowanym numerem 1. Oto kilka z nich, które sam bym rozważał:
Ghost – open source, idealny do samodzielnego hostingu. Słyszałem o kilku dużych twórcach, którzy tam się przenieśli, aby uniknąć prowizji za płatny dostęp. Ghost to może być dobry pomysł dla kogoś, kto chce mieć większą kontrolę nad technicznymi aspektami wysyłki i publikacji.
Beehiiv – daje zaawansowane narzędzia SEO i analityki, ale wymaga opłat już od 2500 Czytelników. Gdy 3 lata temu szukałem alternatywy dla Revue to rozważałem Substacka lub właśnie Beehiiv. Nie poszedłem w jego stronę z absurdalnego powodu: nazwa Substack jest jak Rolex, w każdym języku brzmi tak samo i pisze się ją tak, jak się słyszy. A Beehiiv jest przekombinowana 🤷♂️
ConvertKit – to już zaawansowany wysyłacz maili z setką funkcji i konfiguracji. Ja wolę skupić 99% atencji na tym, aby napisać jak najlepszy tekst niż optymalizować nagłówki czy robić test A/B co się lepiej klika.
MailerLite – podobnie jak przykład wyżej, to przede wszystkim program do mailowych kampanii marketingowych. Daje dużo funkcji, różne automatyzacje i zaawansowane statystyki.
Czego się obawiam na Substacku
Substack jest w fazie wczesnego i szybkiego wzrostu i teraz daje wszystko za darmo lub po niskich prowizjach. W każdej chwili mogą się one zmienić na wyższe. Wystarczy, że przyjdzie nowy właściciel albo obecni zaczną chcieć mocniej monetyzować ten portal. Mają ku temu dużą przestrzeń, bo obecne prowizje rzędu 10% to nie jest dużo, patrząc szerzej rynkowo.
Dlatego spodziewam się, że z czasem zostaną tu wprowadzone ograniczenia dla darmowych kont i jakieś progi dla użytkowników. Pewnie będzie limit miesięcznych maili albo zapisanych subskrybentów. Obym się mylił.
Największa wada Substacka z perspektywy Twórcy:
Media społecznościowe go nienawidzą. Naprawdę. I mają ku temu słuszny powód.
Spróbuj gdzieś w swoim poście dodać link do dowolnego Substacka, to jego zasięgi zostaną sztucznie obcięte. Najbardziej agresywnie podchodzi do tego Twitter, który nawet nie ładuje podglądu linków do Substacka. Kiedyś było gorzej, bo Twitter oznaczał takie posty jako niebezpieczne (taki wyskakiwał popup). Stali Czytelnicy pewnie pamiętają, że śmiałem się wtedy, że Elon Musk boi się mojego newslettera, ale sytuacja była dość uciążliwa.
Dlaczego tak się dzieje?
Media społecznościowe robią wszystko, abyś nie opuszczał ich platformy. Utrudniają każdą próbę wyjścia poza aplikację Facebooka czy LinkedIna. Chcą, abyśmy w nieskończoność przewijali treści u nich, a algorytm dwoi się i troi, aby przewidzieć, co teraz chcemy oglądać. Platforma Revue, na której zacząłem z publikacją newslettera, miała tę przewagę, że Twitter nie karał mnie za linkowanie do niej, bo był jej właścicielem.
Substack jest szczególnie na cenzurowanym, bo po prostu ma ciekawe treści i dobrych autorów. I nie da się ich przekonać, aby publikowali swoje artykuły w mediach społecznościowych, bo dłuższy format tam się słabo czyta. Dobitny przykład to Twitter (uparcie odmawiam nazywania go X), który od niedawna promuje swoje artykuły. Aby sprawdzić jak to działa, opublikowałem tam kilka moich archiwalnych artykułów z 52Notatki. Efekty? Poniżej oczekiwań i to bardzo. Artykuły na Twitterze mają gorsze zasięgi niż ta sama treść publikowana tam w formie wątków. Sprawdziłem to publikując dokładnie te same treści na dwa sposoby.
Co to oznacza dla Twórców?
To jednocześnie zła i dobra wiadomość.
Zła, bo musimy robić akrobacje w stylu postów z dopiskiem “link w opisie“, zamiast po prostu go wkleić tak, jak to było jeszcze parę lat temu. Utrudnia to życie nam i Czytelnikom. Promocja własnego Substacka w mediach społecznościowych jest trudna i długotrwała, nawet jeśli już ma się konto ze sporymi zasięgami.
Dobra wiadomość jest taka, że to ogranicza ilość słabych treści na Substacku, a zwłaszcza tych miernych postów robionych przez AI, którymi zalewany jest LinkedIn i Twitter. Jakość przeciętnego artykułu na Substacku jest o niebo lepsza niż przeciętnego posta w mediach społecznościowych. Więc jeśli umiesz dobrze pisać to Czytelnicy Substacka to docenią, a w mediach społecznościowych i tak byś się nie przebił przez falę clickbaitowego slopu.
Myślę, że Substack to po prostu idealne miejsce, gdy chcesz tworzyć ambitne treści. Jeśli chcesz wiedzieć jak ja prowadzę swój newsletter to zajrzyj do tego wydania:
Następne kroki:
Założenie nowego Substacka zajmie Ci mniej czasu niż przeczytanie powyższego tekstu. Zachęcam, warto to zrobić.
Substack ma oddzielną sekcje poradników dla nowych twórców. Natomiast ich support praktycznie nie istnieje i w razie czego bardzo trudno jest się tam dobić do jakiegoś człowieka.
Starałem się opisać wszystko co wiem o Substacku, ale jeśli masz jakieś dalsze pytania, to zadaj mi je po prostu odpisując na tego maila. Pomogę, jeśli będę w stanie i pytanie będzie trudne :)
W temacie Substacka polecam najnowszy odcinek podcastu Wycinki z przeszłości. Znajdziecie w nim wiele informacji o kulisach działania tej platformy, ich właścicielach oraz roli Substacka w medialnej układance. Warto:
52Wydania temu
To stała sekcja, w której przypominam wydania 52Notatki, które opublikowałem równo rok, dwa, trzy i cztery lata temu. Wpadłem na ten pomysł pisząc swój dziennik 5-letni, w którym widzę ten sam dzień na kilka lat do tyłu - i dużo na tym korzystam.
Balon komfortu: wybierasz spokój czy wspomnienia? - czyli “Nie pozwól wyrosnąć trawie pod Twoimi stopami”. Myślę, że to jedno z niedocenianych wydań 52Notatki, napisałem je równo rok temu po kilku pierwszych dniach spędzonych w Bangkoku i Chiang Mai.
Doskonałe życiowe rady i 3 najlepsze odcinki podcastów - wprawdzie to wydanie ma już dwa lata, ale moim zdaniem wszystkie te rady nadal są aktualne. Co do najlepszych podcastów, to od lat prowadzę ich listę, po prostu przeklejam tam link do nagrania jak uznam je za wyjątkowo treściwe. Kiedyś muszę ją opublikować, bo jest tam dużo dobrego.
Stos umiejętności, czyli jak pokonać prawo 10 tysięcy godzin oraz dlaczego warto, abyś nosił zegarek - bardzo się cieszę, że mój syn nadal nosi zegarek, który mu dałem na 10 urodziny i że docenia jego rosnącą wartość sentymentalną. Jest też użyteczny, zwłaszcza podczas dalszych podróży z uwagi na funkcję wielu stref czasowych.
Jak jeździć za darmo nowym Porsche, dlaczego Facebook nie zbuduje metaversu oraz czego uczy Marek Aureliusz - to wydanie z pierwszego roku prowadzenia 52Notatki i jak widać dużo różnych rzeczy się wtedy działo :) Z metaversem Facebooka miałem rację, bo już praktycznie porzucili ten projekt i to z multimiliardową stratą. Niestety z uwagi na to, że Elon zamknął platformę Revue to te artykuły nie są już dostępne online.
Zazwyczaj w tym punkcie przypominam, że 52Notatki można też czytać wygodnie w formie książki wzbogaconej o dodatkowe materiały bonusowe. Ale obecnie nie można, bo wszystkie się wyprzedały - dam znać, jak zrobię dodruk!
A tak prywatnie…
Dzisiejszy tekst jest wstępem do ważnego tematu, który dotyczy “uproduktowienia się”. To kluczowa idea dla osób, które chcą się wyróżnić na rynku pracy, poszerzyć swoją działalność zawodową oraz być konkurencyjnym w dobie pędzącego na oślep rozwoju AI. Zanim o niej napiszę, to chcę jeszcze trochę potestować ją na sobie. Zgodnie z zasadą, że serwuję tu tylko sprawdzone treści, co do których mam pewność, że działają.
Dlatego dziś szczególnie zachęcam Cię, abyś zapisał się mailowo na mój newsletter. Masz wtedy pewność, że żadne wydanie Cię nie ominie.
🤫


