Podsumowanie kwartału i zapowiedź nowości
Wydanie 233 z 52
Witam w 233. wydaniu newslettera, który miał ich mieć tylko 52. Dziękuję wszystkim, którzy rozgościli się tu na stałe, oraz miło mi powitać nowe osoby! Bardzo się cieszę, że pomimo niszowej tematyki i dużego szumu w sieci udaje mi się docierać do nowych Czytelniczek i Czytelników.
Od początku istnienia tego newslettera, (czyli od 4,5 roku) na koniec każdego kwartału, robię przerwę w publikacji nowych artykułów. Dzięki temu mogę wyhamować tempo pisania, złapać dystans i lepiej zaplanować tematy na kolejne wydania. A Wy możecie na spokojnie wrócić do archiwalnych tekstów.

52Notatki czyta już ponad 25.000 osób i ta liczba cały czas stabilnie rośnie. Podoba mi się to tempo. Przede wszystkim zależy mi na budowaniu grupy stałych bywalców, a nie na publikowaniu pojedynczych hitów, które przekładają się tylko na jednorazowe wystrzały wyświetleń. A już najbardziej cieszy mnie sytuacja, w której piszecie do mnie, że 7 rano w sobotę jest już dla Was rutyną i sposobem na dobry start weekendu :) W drugiej połowie roku mam w planach dać Wam więcej treści, ale zanim o tym napiszę, to szybko podsumujmy sobie, co się dotąd tutaj działo.
W mijającym kwartale:
Opublikowałem 13 wydań i choć każde jest warte lektury, to te dwa są dla mnie szczególnie ważne:
Misje poboczne, czyli 25 sposobów na to, jak mieć ciekawsze życie - Do dziś jestem zaskoczony, jak szeroko rozniosło się to wydanie. Nadal bardzo dobrze się klika i ma 3x więcej polubień niż mój drugi najbardziej popularny artykuł. Z jednej strony mnie to cieszy, a z drugiej dziwi, bo to nie jest mój najlepszy tekst. Niemniej mam pomysł na artykuł, który może powtórzyć ten zasięg i ciekaw jestem, czy mi się to uda. Ściganie się z samym sobą jest najgorsze, ale spróbujemy :)
Cicha desperacja, czyli 14 osób dziennie - Choć wahałem się, czy pisać na ten temat, to bardzo się cieszę, że się zdecydowałem. Moje obawy okazały się błędne, a liczba maili, jakie od Was dostałem, dowiodła, że takie teksty są potrzebne. Niestety w mediach społecznościowych wszystkie moje posty, które linkowały do tego wydania miały mocno obcięty zasięg, także dziękuję Wam za to, że podawaliście go dalej.
Każde wydanie 52Notatki musi spełnić kilka obowiązkowych warunków zanim je opublikuję. Jeden z nich to jak najdłuższa aktualność publikowanych treści. Chcę po prostu, aby były one równie przydatne w chwili publikacji, co po kilku latach. To jeden z powodów, dla których nigdy nie poruszam tu bieżących tematów. Choć często są one pilne, to rzadko kiedy okazują się naprawdę ważne.
Dlatego zachęcam, aby wrócić do archiwalnych wpisów z minionych miesięcy i sprawdzić, czy mi się to udało. A jeśli chcesz samemu zacząć publikować treści w sieci, to w tym wydaniu piszę jak to zrobić lepiej ode mnie.

Jeden podcast i jedna konferencja
Oprócz cotygodniowych publikacji na łamach 52Notatki wziąłem też udział w podcaście „Zaprojektuj swoje życie”. Odcinek ze mną można obejrzeć na YouTubie lub odsłuchać na każdej platformie podcastowej. Dziękuję Wam za wszystkie pozytywne komentarze, jakie tam napisaliście. A jeśli jeszcze go nie widzieliście, to polecam, bo Maciej bardzo dobrze poprowadził naszą rozmowę:
W maju wystąpiłem na konferencji Infoshare, gdzie mówiłem o tym, jak się uproduktowić w Internecie i jak wykorzystać go do rozwinięcia swojej działalności zawodowej. Ciągle się dziwię, jak mało osób to robi, stąd pomysł na wykład w takiej tematyce. Artykuł Jak i po co budować reputację online, gdy pracujesz na etacie można śmiało potraktować jako wstęp do niego. Natomiast temat uproduktowienia, a szczególnie teorii koła zamachowego, na pewno jeszcze zagości na łamach 52Notatki.
Co do wystąpień publicznych, to staram się je maksymalnie ograniczać. W tym roku będę jeszcze tylko na jednej konferencji (jesienią w Warszawie). Dam Wam wcześniej znać, jak tylko potwierdzę terminy i temat.
Sezon 4 już w Waszych rękach
Miniony kwartał stał też pod znakiem promocji czwartego sezonu. Cieszę się, że co roku papierowe wydanie 52Notatki znajduje wśród Was wielu nabywców. To dla mnie najlepszy dowód na to, że warto tworzyć takie treści w sieci. Bardzo Wam za to dziękuję!
Dla odmiany ten sezon oprócz bonusów cyfrowych zawiera też 5 zupełnie nowych artykułów, które nazwałem “życiem dla zaawansowanych“. Super, że się Wam ten pomysł podoba, zwłaszcza że słyszę, iż wiele osób zaczyna czytać ten tom od końca :)
Na potrzeby książki uruchomiłem nową stronę internetową, w której znajdziecie wszystkie informacje na temat zawartości i bonusów. Zamiast recenzji publikuję tam Wasze zdjęcia, które są najlepszą możliwą reklamą:

Zapowiedź nowości
Nie planuję żadnych zmian w newsletterze 52Notatki, ale niebawem pojawią się dwie zupełnie nowe rzeczy:
Od lipca ruszam z dodatkowym formatem treści dla tych z Was, którzy chcą czegoś więcej oprócz cotygodniowego newslettera. Będą to głównie materiały wideo, tworzone dla małej, zamkniętej społeczności. Znajdziecie tam więcej zaawansowanych - i prywatnych - treści. Już za tydzień opiszę Wam wszystkie szczegóły, już nie mogę się doczekać startu :)
Po wakacjach ruszam z nowym fizycznym produktem, którego sam potrzebuję i używam od lat. To będzie coś, co przyda się także osobom, które nigdy nie słyszały o moim newsletterze. Wprawdzie już nad nim pracuję, ale szczegóły będę mógł podać dopiero pod koniec lata.
Obie te nowości chciałem wprowadzić już jakiś czas temu, ale podświadomie z tym zwlekałem do czasu, aż będę “musiał”. A skoro zostało mi już tylko pół roku prowadzenia 52Notatki, to jest to dosłownie ten moment. Teraz albo nigdy.
A tak prywatnie…
…to dużo się u mnie pozmieniało w minionych miesiącach. Przede wszystkim razem z rodziną urządzamy się teraz w nowym mieszkaniu na Dolnym Śląsku. Wprawdzie z Warszawy wyprowadziłem się już w zeszłym roku, ale dopiero w maju przeprowadziłem się tu faktycznie na stałe. Obecnie jesteśmy na etapie przenoszenia potrzebnych nam rzeczy, kupowania nowych i układania sobie życia. Póki co właśnie składam tu sobie mój ulubiony zestaw do pracy z Ikei :)
Miasto, w którym mieszkamy, jest bardzo małe i rożni się chyba wszystkim od tego, co dotąd mieliśmy w Warszawie. Jednocześnie niczego nam nie brakuje i jesteśmy bardzo zadowoleni z tej zmiany. Więcej na ten temat napiszę we wrześniu, bo wtedy minie nam równo rok od opuszczenia Warszawy i będzie to dobry moment na chłodną ocenę tej decyzji.
A - i jeszcze jedna ważna zmiana: po 13 latach sprzedałem Passata :) Choć został w rodzinie, to zastrzegłem sobie prawo jego pierwo-odkupu :) Pewnie gdyby nie przygody z sarnami i kłopoty w zaspach, które opisywałem zimą, to bym go sobie zostawił, bo to auto doskonale mi służyło. Jak słusznie powiedział mój mechanik: Passaty się nie psują, one się zużywają :)
Przez chwilę zastanawiałem się nad chińską motoryzacją, ale doszedłem do wniosku, że jestem na nią za biedny. Przesiadłem się do średniej wielkości SUVa, który wprawdzie też jest niemieckiej marki, ale przynajmniej nie jest to już czarny VW :)
Post Scriptum: Przypominam, że jeśli czytasz wersję online, to nie widzisz wszystkiego. Zostało tu jeszcze kilka akapitów, które nazywam “cichą sekcją”. Dziś piszę tam, dlaczego jestem jak zazdrosny kucharz, który nie chce się dzielić z kelnerem :) Jeśli nie chcesz, aby Cię ominęła za tydzień, to zapisz się w formularzu poniżej:
🤫


