Plusy i minusy FIRE, czyli Lambo czy Passat?
Zapomnij o pasywnych przychodach
Właśnie mijają dwa lata od dnia, kiedy postanowiłem zrobić sobie rok przerwy od pracy na etacie. Z tej okazji podzielę się moimi doświadczeniami. Ruszajmy!
Plusy i minusy FIRE
Pod koniec artykułu Trzy sposoby na bycie milionerem obiecałem, że napiszę oddzielny tekst o minusach FIRE. Dziś przyszedł na to dobry czas i dodatkowo rozszerzę ten temat. Najpierw opowiem dlaczego nie kupiłem Lambo, potem napiszę o wadach, a na końcu dodam trochę prywatnych historii w tym temacie.
Filozofię FIRE, czyli niezależności finansowej, dobrze się tłumaczy na przykładzie samochodów. Gdy jesteś młody, to może Ci się wydawać, że zakup auta nie ma sensu. Po co Ci ono, skoro wszędzie dojedziesz komunikacją miejską, uberami lub rowerem, a na wakacje to chcesz latać, a nie jeździć. I masz rację, zwłaszcza jeśli mieszkasz w wynajętym lokalu i nie masz dzieci. Byłem kiedyś w tym punkcie i auto wydawało mi się wtedy zbędnym problemem.
Ale sytuacja zmienia się z wiekiem. Bo nie chcesz ciągle jeździć z przypadkowymi kierowcami taksówek ani znowu prosić się znajomych o podwożenie. Szukasz bezpieczeństwa i komfortu, którego zaczyna Ci brakować w komunikacji miejskiej i na rowerze. A gdy kupisz własne mieszkanie i częściej bywasz w IKEI niż w ulubionym pubie, to chcesz sam przewieźć meble albo większe zakupy. Korzystasz z kurierów i dostawców, ale z czasem zaczynasz doceniać niezależność jaką daje własne auto. Nawet jeśli nadal masz wątpliwości, to gdy rodzi Ci się dziecko, to szybko zostają rozwiane.
Jak to się ma do finansów i FIRE?
Analogicznie, gdy jesteś młody, to liczy się dla Ciebie, aby praca była ciekawa, rozwijająca, nie za ciężka i blisko domu. Jak wypłata starcza na bieżące wydatki plus na jakieś wakacje, to nie masz więcej potrzeb.
Ale gdy lata mijają, to zaczynasz dostrzegać, że nie zawsze będziesz mógł pracować na własnych warunkach. Niby masz większe doświadczenie i pniesz się do góry, ale Twoje możliwości zawodowe zaczynają się zawężać. Na rynku są już młodsi od Ciebie, którzy szybciej opanowują technologie i mogą pracować dłużej. Nie jesteś już tak elastyczny co do poziomu pensji i liczby godzin pracy. Masz rodzinę i zmieniają się Twoje priorytety.
Nie możesz mniej pracować, bo cenisz sobie życie w dużym mieście, które z roku na rok jest coraz droższe. Nawet jak odpuścisz sobie imprezy i jedzenie w restauracjach, to nadal pozostaje problem wysokich kosztów mieszkań i drogich kredytów. Zaczynasz rozumieć, że będziesz zmuszony do pracy aż do emerytury i to niekoniecznie na Twoich warunkach.
O ile nie spadnie Ci z nieba wygrana na loterii, majątek po rodzinie albo bogaty mąż/żona, to masz w zasadzie tylko 3 opcje:
Pierwsza: Trzymasz się pracy na etacie i grasz dalej w tę grę, ale wiesz już, że jej zasady są ustawione na Twoją niekorzyść. Z czasem coraz trudniej będzie Ci wygrywać z racji upływu lat, rosnących zobowiązań i zmian na rynku pracy.
Druga: Zaczynasz szukać winnych takiego stanu rzeczy i chcesz z nimi walczyć. Liczysz na to, że jak oni stracą, to Ty zyskasz. Wierzysz, że jakaś partia polityczna Ci pomoże - a zawsze jest jakaś, która to obiecuje.
Trzecia: Szukasz sposobu, aby uniezależnić się od pracy i nie być skazanym na jej wykonywanie aż do późnego wieku emerytalnego.
FIRE to właśnie ta trzecia opcja - czyli niezależność finansowa i wcześniejsza emerytura. Osiągnięcie tego stanu wymaga wielu lat (przynajmniej dekady), stąd jest z góry odrzucana przez większość ludzi. I z tego też powodu trudno jest spotkać osoby, którym udało się przejść na FIRE. W Internecie większość treści to teoria powielana z USA, którą nie zawsze daje się przenieść na polski rynek. Dlatego staram się dzielić tym, co sprawdziłem na sobie, idąc własną ścieżką do FIRE.
To dobry moment, aby zadać sobie ważne życiowe pytanie:
Lambo czy Passat?
Napisałem wyżej, że z budowaniem aktywów jest jak z kupnem samochodu. Na początku może nam się wydawać, że to zbędny wydatek i wysiłek, bo w młodym wieku faktycznie ich nie potrzebujesz. Ale z wiekiem stają się bardzo użyteczne, a nawet niezbędne. Tylko jakie “auto“ mamy wybrać?
Są dwie skrajne opcje:
Fat FIRE (grube) - zbierasz dużą sumę pieniędzy, która pozwoli Ci już nigdy nie musieć pracować. W zależności od Twojego wieku i kosztów życia wynosi ona od kilku do kilkudziesięciu milionów. Fat FIRE jest jak kupno Lamborghini, na które zbierałeś przez całe życie. Przez te wszystkie lata podróżowałeś tylko autobusami i odkładałeś każdą złotówkę na wymarzony samochód. Gdy już go masz, to jeździsz nim tylko dla przyjemności.
Lean FIRE (szczupłe) - obniżasz do minimum swoje wymagania życiowe i oszczędzasz na wszystkim tak, aby jak najszybciej móc przestać pracować. Taki stan rzeczy musisz utrzymać do końca życia, bo wprawdzie wielkość kapitału pozwala Ci na niezależność od etatu, ale nie na bogate życie. Lean FIRE jest jak zakup starego Passata i jazda nim dopóki się nie rozpadnie. Z jednej strony to dobra opcja, bo szybciej uzbierasz na Volkswagena niż na Lambo. Z drugiej fatalna, bo jesteś skazany na utrzymywanie swojego życia cały czas na niskim poziomie.
Mnie się nie podoba żadna z tych opcji. Nie chcę przepracować u kogoś większość lat i przegapić dzieciństwo syna w zamian za gruby stan konta na starość. Ani nie chcę uciekać przed pracą, przez resztę życia oszczędzać na wszystkim i ciągle martwić się kosztami.
Dlatego wybrałem ścieżkę zwaną Barista FIRE, która pozwala na przejście z pracy na pełen etat do pracy w niepełnym wymiarze godzin. Stąd też i nazwa, bo można pracować jako barista, który na spokojnie parzy kawę na pół etatu, unika stresującej pracy i korporacyjnego wyścigu, a popołudnia ma dla siebie i rodziny.
Innymi słowy, mój poziom aktywów oraz przychodów z innych aktywności jest wystarczający, abym móc zrezygnować z tradycyjnej pracy na etacie. Natomiast mam za mało pieniędzy, aby móc na zawsze całkowicie zrezygnować z pracy zarobkowej i przejść na Fat FIRE. Nie stać mnie na to, aby kupić sobie Lambo i jeździć nim na co dzień, ale mogę wynająć je na parę dni albo po to, aby pojeździć po torze :)

Wolę takie życie od bycia bogatszym, ale wiecznie zapracowanym, zestresowanym i przywiązanym do lokalizacji. Bez względu na to, który rodzaj FIRE wybierzesz, to jak najwcześniej musisz poznać:
Najważniejszy składnik FIRE
Są nim Twoje aktywa. Aby być niezależnym finansowo, potrzebujesz zbudować portfel aktywów, który pozwoli Ci się utrzymać i będzie pokrywał koszty życia w całości, części lub nadmiarze. Da Ci elastyczność i pewność, że masz z czego żyć. Składa się on z aktywów, które można kupić albo zbudować.
Aktywa, które można kupić:
Nieruchomości (mieszkania, domy, działki, etc.)
Akcje spółek dywidendowych
Obligacje, ETFy i inne papiery wartościowe
Aktywa, które da się zbudować:
Własny biznes
Produkty intelektualne (patenty, prawa autorskie, ksiażki, know-how)
Wiarygodność i reputacja, która pozwala zarabiać
Lista aktywów jest dużo dłuższa, ale wybrałem właśnie te, bo są powszechnie dostępne i mogą generować bieżące przychody. Czyli regularnie Ci płacić i pozwolić w ten sposób się utrzymać.
Czasem spotykam się z pytaniem “jaką kwotę pieniędzy trzeba mieć na koncie, żeby z tego żyć”. Nie wiem, bo nie mam pojęcia ile miesięcznie kosztuje czyjeś życie. A to się mocno różni w zależności od tego czy ktoś ma kredyty, dzieci na utrzymaniu albo drogie hobby.
Druga rzecz: nikt kto zbudował sensowny majątek, nie trzyma go w pieniądzach. Żyjemy w czasach rekordowego tempa destrukcji wartości pieniędzy, dlatego wszystkie nasze nadwyżki pieniężne powinny być ulokowane i pracować na siebie. Więcej na ten temat pisałem w wydaniu Gdzie trzymać duże oszczędności, które jest jednym z moich najpopularniejszych tekstów.
W tym momencie warto powiedzieć o czymś, o czym nikt nie mówi:
Zapomnij o pasywnych przychodach
Dużo się o nich mówi, gdy ktoś chce nam sprzedać ideę wolności finansowej. Jednak w prawdziwym świecie one praktycznie nie istnieją. Zawsze jest potrzebny jakiś wysiłek i czas z naszej strony. Nieruchomości na wynajem wymagają kontaktu z najemcami, napraw i remontów. Produkty cyfrowe (kursy i ebooki) trzeba najpierw stworzyć, a potem umieć sprzedać. W zasadzie najbliższe ideałowi są obligacje skarbowe oraz akcje spółek dywidendowych (notowane w USA, bo polskie się do tego nie nadają). Pod warunkiem, że wiemy, które wybrać i na co zwrócić uwagę, oraz mamy na tyle dużo kapitału i czasu, że będzie to miało sens.
Dlatego jeśli ktoś widzi FIRE jako beztroski czas pod palmami, bez żadnych zmartwień czy obowiązków, to może się przykro zdziwić. Mój sposób na zbliżenie się do tej wizji to zbudowanie życia prostego w utrzymaniu, nad czym wytrwale pracuję.
Tym sposobem dotarliśmy do ważnej sekcji, czyli:
Wady FIRE
Na pierwszy rzut oka grafika poniżej promuje FIRE, zresztą znalazłem ją na forum poświęconym niezależności finansowej:
Jednak moim zdaniem zawiera większość minusów tej filozofii, czyli:
Spędzasz swoje młode lata pracując. Gdy Twoi rówieśnicy się bawią, to Ty szukasz sposobów jak zarobić więcej albo tniesz koszty życia i omijasz imprezy na mieście.
Jesteś sam, bo trudno znaleźć ludzi o podobnych poglądach. Są w Internecie, na różnych forach, ale w realnym życiu rzadko można ich spotkać. To prowadzi do izolacji, wyobcowania i utrudnia budowanie relacji.
Grafika pokazuje, że wystarczy 5 lat, ale moim zdaniem to za mało. O ile nie masz ekstremalnie dużo szczęścia, to musisz się przygotować na 10-15 lat, zanim dotrzesz do progu FIRE. Wiele treści motywujących obniża ten poziom, aby zachęcić więcej osób, ale jednocześnie buduje nierealne oczekiwania.
Ekstremalna oszczędność lub skrajny minimalizm będzie trudny do utrzymania przez dłuższy czas. I raczej nam nie pomoże w znalezieniu naszej drugiej połówki ani przyjaciół, z którymi będziemy dobrze spędzać czas.
Wizja beztroskiego leżenia na plaży jest równie kusząca, co zgubna. Ile czasu tak wytrzymasz? Tydzień, miesiąc, może rok? Co potem? I czy naprawdę chcesz tam być samemu?
FIRE daje niezależność, ale potrafi ograniczać życiową elastyczność. Moim zdaniem priorytetem powinno być życie pełne pasji i spełnienia, a nie ucieczka przed pracą za każdą cenę.
Dążenie do wysokiej stopy oszczędności i trakowanie jej jako priorytetu odbiera radość z wielu zwyczajnych rzeczy. Niemal wszystko da się zrobić taniej i odmówić sobie wielu rzeczy, ale nie o to tu chodzi.
Na koniec czeka na nas jeszcze jedna pułapka, którą teoretycznie widać od samego początku, ale i tak łatwo jest w nią wpaść. Gdy nie musimy już pracować na etacie i dojeżdżać do biura, to uwalnia nam się masa czasu. Chcemy go wykorzystać na zrobienie tych rzeczy, na które dotąd go nie mieliśmy. Rozwijanie nowych pasji, podróże, pomoc innym, zabawa z dzieckiem, czytanie, nagrywanie podcastu, naukę i rozrywkę. Wszystko wszędzie i od razu, bo kiedy jak nie teraz?
Efekt jest taki, że chcemy zrobić wszystko, więc nie robimy nic. Przez ostatnie pół roku to był mój największy dylemat. Jestem już bliski jego rozwiązania, ale opowiem o tym dopiero, gdy mi się to uda.
Następne kroki:
Zastanów się nad tym, czy zawód, w którym pracujesz, będzie nadal aktualny za 10 lat. I czy w razie potrzeby będziesz w stanie się przebranżowić. Możliwe, że warto, abyś zaczął budować finansową niezależność, zanim będziesz jej potrzebował.
Zamiast gonić w stronę pasywnych przychodów i wcześniejszej emerytury, lepiej jest najpierw zbudować życie, od którego nie chcesz uciec. Bo skąd wiesz czy miejsce, do którego dążysz jest tym, w którym będziesz się czuł dobrze?
Celem FIRE nie jest brak pracy i nicnierobienie. Chodzi o niezależność. Żebyś mógł robić to, co chcesz, w miejscu, które Ci się podoba i z ludźmi, których cenisz i szanujesz.
Szalenie ważnym elementem dążenia do FIRE jest spójność w rodzinie. Jeśli Twoja partnerka/partner nie chcą iść w tym samym kierunku co Ty, to masz ogromny problem. To drażliwy temat, o którym mało kto mówi, pisałem o nim tutaj: Finansowe tabu w małżeństwie
52Wydania temu
To nowa stała sekcja, w której przypominam wydania 52Notatki, które opublikowałem równo rok, dwa i trzy lata temu. Wpadłem na ten pomysł pisząc swój dziennik 5-letni, w którym widzę ten sam dzień na kilka lat do tyłu - i dużo na tym korzystam.
Kamień milowy finansów osobistych, wady pracy na etacie i reguła sto tysięcy. To wydanie sprzed roku dobrze wpisuje się w dzisiejszą tematykę.
Na czym się skupić, a co ignorować, czyli koszty przez które tracimy fortunę. Ważny i ponadczasowy temat, do którego często wracam myślami.
Bez pozwolenia, czyli jak i dlaczego powinieneś zostać twórcą. Dziś już jest oczywiste, że pisałem ten tekst sam do siebie. Idea “permissionless“, którą tam wymieniam, cały czas doskonale działa i zaraza z nowo będę z niej korzystał. To wydanie znajdziesz na stronie 236 w 52Notatki Sezon 1 (teksty z pierwszego roku są niedostępne online).
Każde wydanie 52Notatek musi spełniać kilka warunków, zanim je opublikuję. Jeden z nich to ponadczasowość - moje artykuły muszą być użyteczne przez lata. Możesz sprawdzić czy mi się to udało, czytając wymienione wyżej archiwalne teksty. A jeśli chcesz je mieć w domowej bibliotece, to możesz je kupić w formie książki lub ebooka. Po szczegóły zapraszam tutaj:
A tak prywatnie…
Moja historia FIRE zaczęła się od tego, że chciałem mieć niezależność pracy z dowolnego miejsca. Podobała mi się idea wrastania w kulturę nowych miast i państw jako część ich społeczności, a nie tylko jako turysta, który zwiedza bez zobowiązań.
Dziś taki sposób na życie nie brzmi jakoś odkrywczo, bo praca zdalna stała się dość powszechna i rośnie liczba cyfrowych nomadów. Ale 15 lat temu w Polsce zarabianie przez Internet było mało realne. Dlatego wtedy poszedłem na normalny etat, licząc na to, że kiedyś będę miał na tyle duży bufor pieniędzy, że będę mógł spróbować takiego życia.
I dlatego wybrałem karierę w finansach, bo chciałem się nauczyć pomnażać zarobione pieniądze oraz mieć zawód, który da mi pracę nie tylko w Polsce. Założyłem sobie klasyczny cel, że przed 40-tką chcę nie musieć już pracować na etacie i udało mi się go zrealizować. Równo dwa lata temu odszedłem z etatu z postanowieniem, żeby chociaż przez rok na niego nie wracać. Prawie nikomu o tym nie mówiłem i wszyscy moi znajomi byli pewni, że po prostu zmieniam pracę i nie chcę się chwalić, gdzie idę :)
Gdybym nie założył sobie tego roku przerwy, to pewnie bym szybko wrócił gdzieś na etat, bo generalnie lubię finanse i cały czas w nich siedzę, ale już tylko na własny użytek. Dodatkowo postanowiłem od razu wyjechać z rodziną na kilka miesięcy na Maderę, o czym pisałem tutaj: Rybak i Bankier, czyli sprawdzam jak to jest cieszyć się życiem i mało pracować.
Wszystko to opisywałem na łamach 52Notatki, w sposób mniej lub bardziej bezpośredni. Myślę, że takie dzielenie się wiedzą “na bieżaco“ ma szczególną wartość. Można wtedy zobaczyć proces czyjegoś myślenia, jego dylematy i próby ich rozwiązania. Dzięki temu wszystko o czym piszę jest aktualne, bo dotyczy mnie tu i teraz.
Ten newsletter wystartował w ostatnim roku mojej pracy na etacie, ale jeszcze wtedy nie byłem pewien, kiedy ją rzucę ani co będę robił dalej. Dziś już mam konkretne plany i postanowienia, którymi się tu pewnie z Wami podzielę :)
Post Scriptum: Przypominam, że jeśli czytasz wersję online, to nie widzisz wszystkiego. Zostało tu jeszcze kilka akapitów i jeśli nie chcesz, aby Cię ominęły za tydzień, to zapisz się w formularzu poniżej:
🤫


