Ostatnie 52 notatki i Top 7 wydań 2025
Czwarte urodziny
Newsletter 52Notatki kończy cztery lata. Myślę, że z tej okazji warto, abym podzielił się z Wami kilkoma statystykami i planami na przyszły rok. Ruszajmy!
Garść statystyk na czwarte urodziny
W ciągu czterech lat opublikowałem 208 wydań. Każde z nich wyszło zgodnie z planem, czyli w sobotę o 7 rano. I co dla mnie najważniejsze - każde było warte poświęconego czasu.
Newsletter zgromadził już ponad 23 tysiące Czytelniczek i Czytelników zapisanych mailowo. Oznacza to wzrost o 35% w skali roku. W wersji online odnotowuję ponad 170 tysięcy odsłon miesięcznie.
Czy to dużo? Myślę, że tak, zwłaszcza że nie próbuję pozycjonowania i trudno jest mnie znaleźć “z Googla”. Nie piszę pod algorytmy i szerokim łukiem omijam wszystkie newsy i gorące tematy, o których dużo się mówi. Piszę tylko takie treści, które ja sam chciałbym przeczytać i które będą użyteczne przez lata. Bardzo się cieszę, że rośnie grupa osób, które doceniają właśnie takie materiały.
Cały czas traktuję 52Notatki jak małą restaurację w bocznej uliczce, do której trudno jest trafić z przypadku. Jestem tu szefem kuchni i kelnerem, a zanim zaserwuję komuś nowe danie, to upewniam się, czy sam też chciałby je zjeść i czy dałbym je swojej rodzinie i przyjaciołom. Jest dla mnie bardzo ważne, aby tworzyć tylko takie rzeczy, z których sam chciałbym korzystać.
Top 7 wydań z tego roku
Bardzo trudno jest mi wskazać najlepsze wydania z tego roku, bo każde z nich powstało akurat wtedy, gdy jego tematyka była dla mnie ważna. Jeśli ktoś z Was czyta 52Notatki od początku, to widać tam wyraźnie z czym się zmagałem i co mnie pochłaniało w danym czasie. Od prób zmiany pracy i szukania dla siebie lepszej ścieżki kariery, przez budowanie niezależności finansowej, po gruntowną rekompozycję życia i próbę zbudowania swojego świata od nowa.
Dlatego decyzję o rankingu Top 7 wpisów z ostatnich 12 miesięcy zostawiam statystykom odsłon i polubień. Wynika z nich następująca kolejność, licząc od końca:
Top 7: Koniec ery niedoboru wiedzy
To wydanie opowiada o problemie, który z jednej strony mnie przytłacza, a z drugiej daje obietnicę lepszego życia, jeśli uda mi się go rozwiązać. I myślę, że dotyczy on każdego, dlatego warto się nad nim pochylić. Ten artykuł to wierzchołek góry lodowej, dlatego postaram się go rozwinąć w jednym z przyszłych wydań.
W tym wydaniu opisałem moje trzy wnioski po miesięcznym pobycie w Tajlandii. Dzięki temu wyjazdowi dotarło do mnie, jak ogromne miałem szczęście w życiu, że urodziłem się w Polsce, a nie gdzieś w Bangkoku.
Po tym wydaniu dostałem od Was sporo maili zaczynających się od słów “mam tak samo!“. Ciekawe jak wiele wydarzeń, problemów czy pragnień wydaje nam się być unikatowe tylko dla nas, a okazuje się, że dzieli je też dużo innych ludzi. Zacząłem już pisać drugą część tego tekstu, w której dla odmiany powiem o rzeczach, które dałem sobie wmówić w życiu dorosłym. Najtrudniejsza będzie trzecia część, czyli o rzeczach, które sam sobie wmówiłem, ale tego tekstu jeszcze nie potrafię napisać.
Ten artykuł to przykład “odwróconego clikckbaitu”, czyli techniki pisania, którą lubię stosować. Oto jak to działa: widzisz tytuł, który wygląda aż za prosto i gdy w niego klikasz to jesteś przygotowany na banały, w tym przypadku na jakieś sposoby na szybką i łatwą kasę z Internetu. Zaczynasz czytać i… jednak dostajesz zupełnie coś innego niż się spodziewałeś. Klasyczny clikcbait zawsze przynosi rozczarowanie, a tu jesteś pozytywnie zaskoczony treścią.
Długo myślałem nad tym konceptem i pewnie dzięki temu napisałem ten artykuł w ekspresowym tempie, dosłownie w ciągu 4 godzin. Niektóre pomysły muszą dojrzeć w głowie przez odpowiednio długi czas.
Top 2: Jak nie być głupim
Temat niby prosty, ale zaskakująco ciekawy. Podoba mi się ten model mentalny, w którym unikasz przeciwieństwa tego czym chcesz się stać. Chcesz być mądrym człowiekiem? Zadbaj o to, aby nie być głupim. Chcesz być dobrym ojcem? Unikaj rzeczy, które sprawią, że będziesz złym. Chcesz lepiej wykorzystywać swój czas? W pierwszej kolejności postaraj się go nie marnować. Takie podejście jest równie proste, co skuteczne.
Top 1: Coroczny przegląd czasu
Bardzo się cieszę, że ten artykuł jest jednym z tych najpopularniejszych. Wierzę, że jego lektura może stać się ważnym krokiem do zmian w życiu i odzyskania nad nim większej kontroli.
Jeśli masz swoje ulubione wydanie 52Notatki to koniecznie daj mi znać, bardzo jestem ciekawy, które to i dlaczego 🤔

Ostatnie 52 notatki
Stali Czytelnicy już wiedzą, że zawsze staram się narzucać sobie ograniczenia czasowe. Dzięki nim mam dodatkową presję i czas nie przecieka mi przez palce. To moja polisa ubezpieczeniowa przeciwko Prawu Parkinsona, które mówi, że “praca zawsze rozszerza się, aby wypełnić cały dostępny czas na jej ukończenie”. Stosuję tę metodę w wielu obszarach życia. Przykładowo, tak jak już kiedyś pisałem, przez całą moją karierę zawodową w finansach pilnowałem się, aby nie być dłużej niż 3 lata na jednym stanowisku ani 5 lat u tego samego pracodawcy.
Podobne ograniczenia nałożyłem na siebie w stosunku do tego newslettera. Początkowo 52Notatki miały być zamknięte po pierwszym roku (stąd nazwa: od 52 tygodni w roku). Później przedłużyłem je do 3 lat, a następnie do 5, które miną równo za rok.
Co będzie potem? Trudno mi teraz powiedzieć, bo nie spodziewałem się, że ten projekt będzie tak dobrze się rozwijał oraz zyska tak wielu Czytelników. Na ten moment nastawiam się, że piąty rok będzie ostatnim. Pomoże mi to skupić się na tym, aby te ostatnie 52 wydania były naprawdę jak najlepsze. A korzystając z tego, że to ostatni rok, to będę chciał wprowadzić kilka nowości i zmian (na lepsze), z którymi dotąd się wstrzymywałem. Więcej na ten temat napiszę już w styczniu.
Tym razem nie wyjeżdżam nigdzie poza Polskę w pierwszym kwartale roku, więc będę miał więcej czasu. Co więcej, odmawiam wszystkich nowych współprac i wycofuję się z każdej, z której mogę, tak aby zmusić samego siebie do zbudowania większej niezależności i pewności siebie. Bardzo mi w tym pomogły Wasze pozytywne opinie po zakończonym już kursie “Sprawdzona Produktywność”, za co Wam dziękuję.
Powoli siadam do prac nad Sezonem 4, do którego dodam zupełnie nowe treści bonusowe. Myślę, że przedsprzedaż ruszy już w okolicach lutego, ale na ten moment nie można kupić żadnej z książek, bo wszystkie się już wyprzedały.

A tak prywatnie…
Każde z 208 wydań 52Notatki było pisane na bieżąco i zazwyczaj kończyłem je w piątek w nocy. Wprawdzie zawsze mam dużo pomysłów na kolejne wpisy, ale nigdy nie mam żadnego gotowego na zapas. Nie jest to może rozsądne, ale dzięki temu mam poczucie, że każde wydanie jest maksymalnie dopracowane. Gdybym je skończył przykładowo we wtorek, to pewnie i tak chciałbym coś jeszcze dodać, zanim przyjdzie sobota 7 rano.
W efekcie 52Notatki są pisane w naprawdę różnych miejscach. Od kawiarni i hotelowych lobby, po przydrożne stacje benzynowe czy wręcz siedzenie mojego samochodu. Do tej pory zawsze udawało mi się zdążyć na czas, choć najbliżej porażki znalazłem się w lutym tego roku. Byłem wtedy z rodziną w Hong Kongu i akurat na sobotę wypadał dzień, kiedy mieliśmy lecieć do Osaki. Wpadłem więc na pomysł, że skoro i tak będę musiał spędzić kilka godzin na lotnisku, to właśnie tam skończę pisać bieżące wydanie i od razu je roześlę. Wydawało mi się to szczególnie dobrym pomysłem z uwagi na różnicę w czasie, która wynosi siedem godzin. Czyli gdy u nas jest 7:00 rano, to w Hong Kongu jest już 14:00.
Tylko jedna rzecz mogła pójść nie tak… i oczywiście poszła.
Pod naszą bramką na lotnisku nie było Internetu. Nie wiem dlaczego, bo wcześniej nie miałem problemu z zasięgiem wifi. Pisałem więc w trybie offline, a potem z otwartym laptopem w ręku poszedłem szukać Internetu. Udało się, ale wsiadłem jako dosłownie ostatni pasażer do lotniskowego autobusu, który zawiózł nas pod samolot. Dziś to może brzmi zabawnie, ale w spojrzeniach innych pasażerów było wiele uczuć, ale żadne nie było bliskie sympatii :)
To jest to wydanie pisane na lotnisku, myślę, że było warte tego stresu: Kult Cargo, czyli jak nas okłamuje Hollywood
Jestem bardzo ciekaw w jakich miejscach czytacie 52Notatki. Jeśli macie zdjęcia, to poproszę :)
Post scriptum: Choć za mną już 208 wydań, to myślę, że te ostatnie 52 będą tymi najlepszymi. Dlatego szczególnie Cię zachęcam do tego, abyś zapisał się na newsletter w formie mailowej. Masz wtedy 100% pewność, że żadne wydanie Cię nie ominie. Oraz że przeczytasz cichą sekcję, którą widać tylko w wersji mailowej.
🤫


