Negocjacja rzeczywistości, czyli jak zmienić świat
Domyślna funkcja mózgu
Uprzedzam, że ten artykuł na zawsze zmieni sposób, w jaki postrzegasz swoje życie. Ruszajmy!
Negocjacja rzeczywistości, czyli jak zmienić świat
Zacznijmy od prostych, choć zaskakujących faktów naukowych.
99% informacji, które odbiera nasze ciało nie dociera do naszej świadomości. W mózgu znajduje się struktura o nazwie wzgórze (łac. thalamus), która jest wyspecjalizowana w filtrowaniu bodźców czuciowych i ruchowych. Jeśli wzgórze uzna je za ważne, to prześle je do odpowiednich obszarów kory mózgowej. Jeżeli określi je jako nieistotne, to będzie je ignorować. A Ty nigdy nie dowiesz się o ich zaistnieniu.
W tej chwili nie czujesz dotyku ubrań na swojej skórze ani nacisku krzesła o Twoje plecy. Nie słyszysz cichego buczenia lodówki, hałasu ulicznego za oknem ani głosów innych ludzi, jeśli czytasz ten artykuł w kawiarni. Twój mózg zdecydował, że są one nieistotne i wyłączył Ci ich odczuwanie. Zrobił to automatycznie, bez udziału Twojej woli ani bez pytania się Ciebie o zdanie.
I chwała mu za to - inaczej byśmy zwariowali, bo nasze zmysły są nieustannie zalewane informacjami. Obrazami, które rejestrują nasze oczy. Dźwiękami, które odbierają nasze uszy. Naciskiem, który nasze ciało odczuwa przy każdym kroku. Szacuje się, że narządy zmysłu odbierają łącznie nawet 11 milionów bitów informacji na sekundę. Natomiast nasz świadomy umysł jest w stanie przetworzyć około 40 bitów na sekundę. To gigantyczna różnica.
Dlatego jest szalenie ważne, aby nasza podświadomość poprawnie filtrowała bodźce, zanim dotrą do naszej świadomości. Bez tego będziemy rozkojarzeni i zdezorientowani. Nie będziemy wiedzieć, na czym mamy się skupić. Takiego uczucia doznajemy, gdy jesteśmy w zupełnie nowym miejscu, które jest zatłoczone, gwarne i pełne bodźców, z którymi nasza podświadomość nie wie, jak sobie poradzić. Albo w sytuacji wysokiego stresu, gdy nagle mylą nam się podstawowe czynności. Gdy się nam spieszy, to nie potrafimy znaleźć klucza do drzwi albo jakiejś funkcji w telefonie, pomimo że wcześniej nigdy nie sprawiało nam to trudności.
I tu pojawia się ważne pytanie:
Czy można sterować, które bodźce do nas docierają?
Oczywiście, choć tylko do pewnego stopnia. Jeśli właśnie wyszedłeś z centrum handlowego na duży parking, to Twój mózg szuka kształtu i koloru Twojego samochodu. Używa tych informacji do filtrowania tego, co widzi. Ten sam mechanizm zadziała, gdy rozmawiasz z kimś w zatłoczonym miejscu. Nie słyszysz wtedy głosów innych osób, tylko tej jednej, na której się skupiasz.
Filtrami bodźców można sterować nawet do tego stopnia, że możesz nic nie słyszeć, mimo że ktoś do Ciebie mówi. Na pewno zdarzyła Ci się taka sytuacja, gdy zamyśliłeś się podczas nudnej lekcji w szkole. Albo skupiłeś się na czymś tak mocno, że nie widziałeś świata wokół siebie.

W tym punkcie pojawiają się dwa problemy.
Skupienie naszej świadomości i “ręczny” dobór filtrów jest męczące i trudne do utrzymania przez dłuższy czas. To dlatego nasz mózg stara się to automatyzować i przenieść do podświadomości. Działa trochę jak duże przedsiębiorstwo, które zleca produkcję za granicę, czyli tam, gdzie będzie to tańsze i szybsze. A w kraju rodzinnym zostawia tylko zarząd, dział marketingu i sprzedaży.
Nieustanne decydowanie o tym, na czym mamy w danej chwili się skupić, jest skomplikowane i czasochłonne. Są sytuacje, w których jest to wymuszone przez potrzebę chwili, bo np. szukamy paszportu, robimy sobie jedzenie, piszemy wiadomość do kogoś. Ale przez większość dnia działamy tak naprawdę na autopilocie. Z góry wiemy, co mamy robić, bo ktoś inny albo my sami sobie to narzuciliśmy.
Chciałbym wierzyć, że w dużej mierze o moim życiu decyduje świadoma część mojego umysłu. Jednak im więcej czytam literatury naukowej na ten temat, to dochodzę do wniosku, że to jednak podświadomość wykonuje tu zdecydowaną większość pracy. Co więcej:
Nasz mózg “usuwa” większość rzeczywistości, zanim ją w ogóle zauważymy
Podświadomość nie tylko decyduje o tym, co jest ważne, a co nie jest. Ale też często edytuje te informacje i podaje nam gotowe interpretacje. I ponownie: robi to w dobrej wierze, starając się przewidzieć ich znaczenie. Przez tysiące lat od tego zależało nasze przetrwanie. Dzikie zwierzę spotkane w lesie musiało być automatycznie interpretowane jako zagrożenie. Tak samo głośny krzyk, skraj przepaści, ostre narzędzia czy groźny wyraz czyjejś twarzy. Mózg nie tylko filtruje całą rzeczywistość wokół nas, ale próbuje ją też przewidzieć.
Choć dziś żyjemy w dużo bezpieczniejszych czasach, to ta funkcja nadal działa i zza kulis steruje naszym życiem. Szczególnie wyraźnie widać to w naszych reakcjach emocjonalnych. To, jak ktoś na nas patrzy, jak mówi, których słów używa i jakie gesty wykonuje - wszystko to trafia nam do świadomości z gotową interpretacją. A nasza pierwsza emocjonalna reakcja zależy od podświadomości, a nie naszego świadomego wyboru.
Przykładowo, gdy ktoś Ci powie, że fatalnie dziś wyglądasz, to nie podejdziesz do tego racjonalnie. Zamiast się zastanowić czy warto wziąć jego rady na poważnie i iść się przebrać, pierwszą reakcją pewnie będzie złość za słowa krytyki. Albo wstyd, jeśli z góry uznasz, że ma rację i masz niskie poczucie własnej wartości.
Na samym początku napisałem, że ten artykuł odmieni sposób, w jaki postrzegasz swoje życie. Wiem, to śmiała teza i celowo postawiłem ją w prowokujący sposób. Jestem pewien, że wywołała ona różne reakcje. U jednych Czytelników pojawiło się zaciekawienie, które zmotywowało do większego skupienia. A u innych wyparcie, na zasadzie kim ten gość jest, że myśli, że zmieni coś w moim życiu. Od pierwszych słów tego artykułu czytasz go przez jakiś filtr, który Ty sam sobie nałożyłeś. I bez względu na to jaką reakcję u Ciebie wywołałem, zauważ że była ona automatyczna.

Interpretacja słów i zachowań innych ludzi zależy od naszych doświadczeń z przeszłości. Wydarzeń, które utkwiły nam w pamięci, tego, w co wierzymy, kogo cenimy i czego się boimy. To na nich nasza podświadomość buduje swoje filtry, przez które przepuszcza rzeczywistość.
Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że każdy z nas patrzy na ten sam świat w różny sposób. I jak zapewne wiesz…
Filtry mogą być wspólne i osobiste
Ostatnio jechałem z moim kolegą z Wrocławia do Warszawy. On prowadził, ja siedziałem wygodnie na fotelu pasażera. Dopiero gdy za Oleśnicą zrobiło się luźniej na drodze, to zauważyłem, że ciągle jedzie lewym pasem. Nawet wtedy, gdy prawy był kompletnie wolny. Na tempomacie miał ustawioną prędkość równą z ograniczeniami (120 km/h), więc nie chodziło o wyprzedzanie innych. Jechało się nam wygodnie i komfortowo, ale pomimo że to nie ja kierowałem, to zaczęło mnie to stresować. Myślę: po cholerę on ciągle jedzie lewym? Zaraz ktoś za nim będzie się spieszył i będziemy musieli zjeżdżać na prawy.
I tak też się stało kilka razy. Mój kolega w ogóle się tym nie przejął, za każdym razem na spokojnie przepuszczał szybsze auto, a potem znów wracał na lewy pas. Po 20 minutach nie wytrzymałem i zapytałem, dlaczego tak jeździ. Zdziwiony spojrzał na mnie i spytał “ale o co ci chodzi?“ Był autentycznie zaskoczony, że ja tu widzę jakiś problem. Wcale nie chodzi mi tu o prawo drogowe, które jasno mówi, jak się powinno jeździć. Tylko o to, że dwie osoby, będące w tej samej sytuacji, kompletnie inaczej ją postrzegają.
To, co nam się wydaje normalne, dla kogoś innego może być absurdalne albo oburzające. Rzeczowe argumenty tracą na sile i są zakrzywione przez filtry, których nasza podświadomość używa do interpretowania świata. Doskonale widać to w Internecie, gdzie ludziom trudno jest się dogadać, bo mają zupełnie inne spojrzenie na te same sprawy. Fakty nie mają wtedy większego znaczenia, liczą się tylko nasze osobiste doświadczenia, które przecież się różnią. Od chwili gdy to do mnie dotarło, to kompletnie przestałem się spierać z ludźmi w sieci. Nawet wtedy, gdy ich opinie są przeciwieństwem do moich.
Staram się teraz pamiętać, że choć żyjemy w tym samym miejscu i czasie, to możemy zupełnie inaczej doświadczać tej samej rzeczywistości. A zmiana czyjegoś zdania na ten temat może wymagać zmiany części ich osobowości, a nie tylko pojedynczych opinii.
Dlaczego jest to ważne?
Wierzę, że od pewnego etapu jakość naszego życia zależy przede wszystkim od jakości naszych myśli. Jeśli będziesz skupiał się na swoich niedoskonałościach, słabych stronach, obawach, wadach i kompleksach, to Twój mózg będzie Ci pokazywał dowody na ich poparcie. I to pomimo że są one dla Ciebie szkodliwe.
Jeśli będziesz sobie powtarzał, że jesteś gorszy od innych, nie stać Cię na więcej i nie potrafisz się zmienić, to tak właśnie będzie. Wpadniesz w koleiny wydrążone przez własne myśli.
Szybszy samochód, większy dom czy droższy zegarek mogą pozwolić Ci poczuć się “lepszym”, ale tylko na chwilę. Bo zawsze będzie ktoś bogatszy, młodszy, silniejszy czy lepiej wyglądający. Jeśli patrzysz na siebie przez filtr bycia gorszym czy niewystarczającym, to Twoja podświadomość zawsze znajdzie dowodów na taki stan rzeczy. Zmianie nie musi ulec cały świat, ale to, jak Ty go postrzegasz.
Myślę, że dbanie o jakość swoich filtrów jest dziś ważniejsze niż kiedykolwiek dotąd. Oto dlaczego:
Po pierwsze: obecnie mamy niemal nieograniczony dostęp do wiedzy, który może prowadzić do paraliżu decyzyjnego. Kiedyś, gdy chciałeś kupić pralkę, to unikałeś tej, co się popsuła Twojej mamie i brałeś tę, co akurat była w promocji. Teraz można godzinami czytać testy i opinie. Możliwe, że dzięki temu podejmujemy lepsze decyzje, ale kosztują nas wielokrotnie więcej czasu i wysiłku. I właśnie przez to wiele osób unika zmian i tkwi w przestarzałych rozwiązaniach, bo obawia się tego procesu.
Po drugie: masz znacznie większe możliwości niż poprzednie pokolenia. Możesz znaleźć pracę w obcym mieście, bez trudu podróżować po świecie, założyć firmę w branży, która dopiero co powstaje i uczyć się nowych rzeczy. Wiele zależy od Twojego poziomu sprawczości i tego jak postrzegasz swoją sytuację: jako szansę czy zagrożenie?
Po trzecie: nigdy dotąd świat nie zmieniał się tak szybko jak teraz. Na wielu polach stare reguły przestają działać. Edukacja, finanse, kariera, technologia - jeśli operujesz w tych obszarach w oparciu o modele mentalne, które wykształciłeś 20 lat temu, to możliwe, że działasz na własną szkodę.
Negocjacja rzeczywistości
Twój mózg podsunie Ci gotową interpretację każdej sytuacji, ale pamiętaj, że ona podlega negocjacji. Dlatego staram się częściej zadawać sobie pytania: „Dlaczego tak to odebrałem? Skąd wzięła się u mnie taka reakcja? I dlaczego oceniam to właśnie w ten sposób?”.
Bo co jeśli nasz umysł działa na starym i nieefektywnym “oprogramowaniu“? I traktuje nas jak osobę, którą już dawno nie jesteśmy? Nie bierze pod uwagę wszystkich rzeczy, które dotąd udało nam się osiągnąć. Zapomina, że nie boimy się już tych samych rzeczy co 10 lat temu. I że nie musimy kolejny raz udowadniać sobie tego samego. Co jeśli nas w ten sposób spowalnia i ogranicza?
Dla mnie samego najważniejszy wniosek, który płynie z tego artykułu, jest taki, że moje postrzeganie świata ma ogromny wpływ na to, co będę robił i jak się będę czuł. Dlatego dużo uwagi poświęcam temu, żeby zrobić “aktualizację“ swojego oprogramowania, pozbyć się funkcji, które już mi nie pomagają i przejrzeć filtry, przez które patrzę na rzeczywistość. To nie jest łatwy ani szybki proces, dlatego ten temat pewnie jeszcze powróci na łamach 52Notatek.
Następne kroki:
Nasz mózg nieustannie filtruje i edytuje informacje, które do nas docierają. Choć dzieje się to nieświadomie, to warto być tego świadomym.
To, w jaki sposób postrzegamy świat, w dużej mierze zależy od naszych własnych doświadczeń. Dlatego warto rozwijać i poszerzać swój światopogląd.
Osoba, z którą dyskutujesz, może zupełnie inaczej patrzeć na te same rzeczy niż Ty. Jeśli naprawdę zależy Ci, aby zmienić jej opinię, to w pewnym stopniu będziesz musiał też zmienić to kim jest. Dlatego to takie trudne.
Od pewnego etapu jakość naszego życia zależy od jakości naszych myśli.
Nie możesz mieć wpływu na cały świat, ale masz wpływ na to, jak go postrzegasz i w jaki sposób reagujesz na to, co Cię spotyka.
52Wydania temu
To stała sekcja, w której przypominam wydania 52Notatki, które opublikowałem równo rok, dwa, trzy i cztery lata temu. Wpadłem na ten pomysł pisząc swój dziennik 5-letni, w którym widzę ten sam dzień na kilka lat do tyłu - i dużo na tym korzystam.
3 lekcje z kryzysu kwarcowego, za co cenię Seiko i mój ulubiony smartwatch - do napisania tego wydania zainspirowała mnie moja wizyta w muzeum Seiko w Tokio. Aż trudno mi uwierzyć, że minął już rok od tego czasu. To chyba kolejny dowód na to, że dni są długie, ale lata krótkie…
Tysiąc godzin poza domem i cyfrowy niedobór w akcji - od czasu napisania tego artykułu o spędzaniu większości życia w zamkniętym pomieszczeniu, naprawdę zacząłem zwracać na to dużo większą uwagę. Miało to nawet wpływ na naszą przeprowadzkę z Warszawy, o czym pewnie napiszę więcej w przyszłości.
Razem wszyscy mamy rację, ale z osobna każdy się myli, czyli dlaczego koło zawsze może być lepsze - to artykuł sprzed 3 lat, ale dobrze pasuje do tematyki, którą dziś poruszam.
Dlaczego powinieneś zaplanować swoją porażkę i czym jest chaos drugiego poziomu - to wydanie z Sezonu 1, który znajdziesz tylko w wersji drukowanej, na stronie 77. Dobrze tłumaczy dlaczego teraz mamy wysokie ceny ropy i złota.
Do zobaczenia w Krakowie 21.03 o 14:00
“Finansowa dylatacja czasu. Jak budować majątek w obliczu rewolucji AI?”
Taki jest temat mojego wystąpienia na konferencji Invest Cuffs w Krakowie. Zacząłem już nad nim pracować i zapewniam, że będzie bardzo ciekawe, szczególnie dla stałych Czytelników 52Notatki. Oprócz pieniędzy i AI pojawi się też Interstellar, wampiry, wieloryby i Levi Ackerman.
Zapraszam w sobotę 21.03 o 14:00 na główną salę. Będę na niej występował po raz trzeci i mam nadzieję, że tym razem już mi nie będą drżeć kolana. Widok ze sceny jest tam niesamowity :)
Invest Cuffs to największa konferencja o finansach osobistych w tej części Europy. Warto tam być, bo wybór tematów i prelegentów jest bardzo szeroki. Będę tam przez wszystkie dni i z chęcią posłucham kilku wykładów i porozmawiam z Wami w kuluarach. Oprócz tego tradycyjnie odwiedzę muzeum Manggha i zjem ramen w Akicie (po odstaniu w dłuuugiej kolejce).
Ceny biletów zaczynają się od 119 złotych, a kod 52Notatki daje dodatkową zniżkę. Wszystkie szczegóły znajdziecie na stronie investcuffs.pl.
A tak prywatnie…
Wracając jeszcze na chwilę do tematu negocjacji rzeczywistości - ten problem doskonale obrazuje serial “Pluribus”. Pokazuje on historię, w której Ziemia została zaatakowana przez dziwnego wirusa. Sprawił on, że umysły wszystkich ludzi zostały połączone w jeden wspólny, oprócz kilku pojedynczych osób. Zespolona ludzkość doskonale ze sobą współpracuje, działa dla dobra ogółu oraz zakończyła wszelkie konflikty zbrojne czy przestępstwa. Co więcej, stara się też zrobić wszystko, aby uszczęśliwić te kilka osób, które z jakiegoś powodu pozostały normalne.
Główna bohaterka ma z tym ogromny problem i nie chce, aby reszta świata jej pomagała. Reaguje agresywnie na wszelkie próby i wysiłki ze strony zainfekowanych ludzi. Z kolei inna postać w pełni to wykorzystuje, maksymalnie korzystając z życia. Czyli mamy dwie osoby, które pomimo że zostały postawione w tej samej rzeczywistości, to interpretują ją w sposób skrajnie różny.
Finalnie jedna z nich zmienia zdanie i… nie będę robił więcej spoilerów, bo serial jest całkiem niezły i warto go obejrzeć. Uprzedzam tylko, że główna bohaterka jest straszliwie irytująca…
Post Scriptum: Mogę już z dużą pewnością powiedzieć, że za tydzień ruszy przedsprzedaż Sezonu 4! Będzie też możliwość kupienia pozostałych Sezonów, oddzielnie lub w jednym atrakcyjnym pakiecie. Tym razem przygotowałem nową formę dla bonusowych treści i mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu :)
Jak zawsze pierwsze 1000 egzemplarzy będzie numerowane. Stąd jeśli zależy Wam na niskim numerze, to zachęcam, aby decydować się zaraz na starcie, czyli o 7 rano w przyszłą sobotę. Proszę powoli robić dla mnie miejsce na półce z książkami :)
🤫



