Najlepszy czas, aby być człowiekiem w Internecie
5 kroków do celu
W tym wydaniu sprawdzę na sobie czy mam rację.
Ruszajmy!
Internet już jest przepełniony przeciętnością do granic możliwości.
Gdy tylko ktoś wymyśli coś nowego, to pojawiają się dziesiątki naśladowców, którzy będą robić to samo tak długo, aż dana formuła kompletnie wszystkim zbrzydnie. Całość zaczyna przypominać rozgotowaną zupę, w której trudno jest odróżnić od siebie poszczególne składniki bez patrzenia na etykietę. A gdy dodamy do tego fabryki sztucznej inteligencji, które całodobowo produkują dowolne treści, to mamy przepis na nieskończony zalew mdłych i bezbarwnych publikacji.
Jak się wyróżnić w tak niekorzystnych warunkach?
To pytanie zadaję sobie od dawna i myślę, że znalazłem odpowiedź. Poniżej dokładnie ją opiszę, a później sprawdzę ją na sobie.
Najlepszy czas, aby być człowiekiem
Pociąg jadący w kierunku banalnej przeciętności jest już zapchany po brzegi, a na peronach czekają tłumy chętnych, aby też do niego wejść, gdy tylko dostawią kolejne wagony.
Istnieje jednak inna droga niż stanie w ścisku i czekanie na to, że przyjdzie duża fala i uniesie wszystkich do góry. Droga zarezerwowana dla osób, które podchodzą do tego co robią z oddaniem i zaangażowaniem. Których nie interesuje bycie “wystarczająco dobrym” ani mentalność “zrobić swoje i mieć z głowy”.
Wierzę, że właśnie teraz jest najlepszy czas, aby być wyjątkowo “ludzkim” człowiekiem. To wręcz wymarzone warunki dla osób, które zawsze chciały zrobić coś inaczej i po swojemu. Dla outsiderów, nonkonformistów i buntowników. Tych, którzy nie będą się bać mówić o tym, jak widzą świat ani dzielić sposobami na robienie rzeczy po swojemu. Im jesteś większym indywidualistą, tym łatwiej będzie Ci się dziś poruszać i tworzyć w Internecie - o ile nie dasz się zatopić bezczynności.
Dlatego w tym wydaniu opiszę 5 już sprawdzonych przeze mnie kroków, które pozwolą Ci od razu ruszyć z miejsca. Uprzedzam, że to nie jest droga dla każdego ani nie jest łatwa. Pierwszy i najważniejszy krok to:
1. Zbuduj ciekawe życie
Nie chodzi o zdjęcia jedzenia i podróży, które zbiorą dużo lajków. Ani opis obowiązków w pracy, który wzbudzi szacunek i poważanie. Mam na myśli prawdziwe życie poza Internetem - aktywności, zainteresowania i pasje, które będą się Tobie podobać. Co to może być? Nikt tego nie wie oprócz Ciebie. Dla jednych będą to górskie wędrówki, skoki na spadochronie i rowerowe wyprawy po Europie. Dla innych czytanie starych książek, sklejanie papierowych modeli i uprawianie warzyw w ogrodzie. Nie ma znaczenia co wybierzesz, ale bardzo ważne jest, abyś znalazł i robił to, co naprawdę Cię interesuje.
Dlaczego? Bo bez tego będziesz musiał pisać o pasjach innych ludzi. Zgadywać co Twoja publiczność może lubić, zamiast pokazywać im to, co interesuje Ciebie. Udawać, że wszystko co robisz jest pasmem sukcesów i wstydzić się, gdy coś Ci się nie uda.
Posiadanie ciekawego i wyrazistego życia jest też ubezpieczeniem przed tym, że zostaniesz skopiowany. Dla przykładu, jeśli ktoś chciałby pisać dokładnie tak jak ja, to najpierw musiałby myśleć w taki sam sposób jak ja. A do tego potrzebowałby mieć te same doświadczenia i to samo życie co ja. Czytać i oglądać to co ja, jeździć w te same miejsca, spotykać tych samych ludzi, mieć te same problemy i wyzwania. Dlatego tak ważne jest stałe rozwijanie się, szukanie nowych zadań, budowanie umiejętności i rozwiązywanie problemów. W ten sposób możemy pokazać innym świat widziany przez pryzmat naszego spojrzenia, które będzie unikatowe i nieprzeciętne.
Byłoby idealnie, jeśli to, co przekazujemy, będzie miało praktyczne zastosowanie dla innych, stąd też drugi punkt:
2. Zgromadź wiedzę, która pomoże Tobie i innym
Im dalej pójdziesz w kierunku ciekawego życia, tym więcej będziesz wiedzieć na temat wąskich dziedzin. Staniesz się specjalistą, a Twoja wiedza będzie mogła komuś pomóc. Dzięki temu poczujesz satysfakcję i dostaniesz dowody na to, że robisz coś wartościowego dla innych. A to naprawdę fantastyczne uczucie.
Jeśli wahasz się co wybrać na swoje zainteresowania, to idź w kierunku rzeczy, w których faktycznie możesz wziąć udział i ich doświadczyć. Czyli zamiast być krytykiem literackim, to sam zacznij pisać. Zamiast być kibicem, to wyjdź na boisko i też zacznij grać. Zamiast pisać komuś komentarze pod filmami co Ty byś w nich zmienił, lepiej nagraj własny materiał, który będzie tego uczył. Stali Czytelnicy dobrze znają to porównanie: gotuj tylko to, co sam chciałbyś jeść i co podałbyś najbliższej rodzinie. To najlepsza z możliwych dróg.
I tu przechodzimy do kluczowego kroku:
3. Najpierw strzelaj, potem celuj
Twoim celem jest działania i tworzenie. A nie planowanie, racjonalizowanie i próbowanie przewidzieć co jest za każdym zakrętem. Twoja głowa może pękać od oryginalnych i ciekawych pomysłów, ale dopóki bezczynnie czekasz, to są one niewiele warte. A nawet gorzej, bo zaczynają Ci ciążyć, gdy widzisz, jak ktoś inny realizuje to, na co Ty wpadłeś już dawno temu. I ta myśl zaczyna Cię dręczyć, bo sam nie wiesz dlaczego jeszcze nie zacząłeś. Znam to uczucie aż za dobrze.
Tu przychodzi nam z pomocą najnowsza technologia i AI, które z powodzeniem ułatwią start i realizację pomysłów. Laptopy, smartfony, mikrofony i kamery nigdy dotąd nie były tak tanie jak są teraz. W pierwszym lepszym sklepie internetowym kupisz sprzęt tak zaawansowany, że nawet nie wykorzystasz połowy jego możliwości. Na YouTubie znajdziesz tutoriale, które nauczą Cię z niego korzystać albo zapytasz o to chatGPT. A jeśli do realizacji Twoich pomysłów potrzebujesz specjalistycznego oprogramowania, to pewnie można je nabyć w abonamencie za parę złotych miesięcznie. Bariery techniczne są teraz na naprawdę niskim poziomie.
Jeśli nie zaczniesz realizować swoich pomysłów, to utkniesz w miejscu, czekając w nieskończoność na okazję, która nigdy Cię nie spotka. Musisz wyjść jej naprzeciw i złapać ją w locie, a nie czekać aż wejdzie cała na biało do Twojego życia i porwie Cię do działania. To się nigdy nie wydarzy. Dlatego zacznij od razu, a plan działania dopracujesz w locie. Najpierw strzelaj, potem celuj.
4. Jeśli się wahasz, to twórz anonimowo
Co powiedzą moi znajomi, jak zobaczą co robię? Co na to moja rodzina, szef albo koledzy z pracy? Jeśli przez to pytanie nie możesz ruszyć z miejsca, to zacznij tworzyć anonimowo. To jeden z niewielu lifehacków, które naprawdę działają. Zresztą stosowało go wielu sławnych ludzi przed Tobą. Freddie Mercury, Bob Dylan, Woody Allen, Audrey Hepburn, Marilyn Monroe, a nawet George Orwell, Mark Twain i Bolesław Prus - to są pseudonimy, a nie prawdziwe imiona.
Pisanie anonimowo sprawdza się w każdej sytuacji:
Jeśli coś Ci się nie uda lub popełnisz nieodwracalny błąd, to nikt się nie dowie, że to Ty. Unikniesz długu emocjonalnego, a następnego dnia będziesz mógł zacząć robić coś nowego, bogatszy o praktyczne doświadczenia.
Jeśli Ci się uda, to możesz pozostać anonimowy albo zrobić wydarzenie z ujawnienia swojej tożsamości i zebrać wszystkie pochwały na swoje nazwisko.
W żadnej z tych opcji nie da się przegrać. Jej jedyny minus jest taki, że w mediach społecznościowych jest cała masa anonimów, przez co tego typu konta są z góry traktowane mniej wiarygodnie niż te podpisane prawdziwym nazwiskiem. Ale na początek, dla przetestowania pomysłów w praktyce, jest to dobre posunięcie. Jeśli nie masz żadnych problemów, aby od początku podpisać się pod swoją pracą, to tym lepiej dla Ciebie, bo autentyczność zawsze będzie w cenie. I to będzie ważne:
5. Mów własnym głosem
Gdy jeszcze na studiach zacząłem pracę w bankowości, to chciałem wyglądać i brzmieć jak inni analitycy. Nauczyłem się używać języka pełnego finansowych sformułowań i kupiłem sobie garnitur w korporacyjnym odcieniu błękitu. To był słuszny krok, bo działałem w branży, w której jest z góry ustalony schemat rozwoju i awansu. Gdybym przyszedł do pracy w koszulce Metalliki i chciał robić wszystko po swojemu, to moja kariera w finansach nie trwałaby 14 lat, tylko 14 minut :)
Ale w wielu nowych dyscyplinach, zwłaszcza tych internetowych, schemat rozwoju nie istnieje. Nie ma jednego słusznego wzoru jak ma wyglądać Twoja strona internetowa, czy podcast ma zaczynać się od intra ani jak masz nagrywać swoje relacje na Instagramie.
Co gorsza, gdy te wzorce zaczynają działać, to zaczyna je powielać tak dużo osób, że z czasem stają się swoją karykaturą. Spójrzmy na trend miniaturek do filmów na YouTubie - wiele z nich zawiera twarz autora wykrzywioną w grymasie zaskoczenia, zdziwienia albo strachu, zresztą często zrobioną z użyciem AI. Dziś to pewnie jeszcze działa i przyciąga ruch, ale za jakiś czas zobaczymy od tego odwrót.
Dlatego tak ważne jest, aby od początku być autentycznym i dzięki temu wyróżnić się na tle treści, które są optymalizowane pod SEO, kliki i reakcje. Mówić własnym głosem w tematach, które nas dotyczą i do ludzi, którzy są nimi zainteresowani. W ten sposób przyciągniemy publiczność, która będzie chciała nas widzieć takimi, jakimi jesteśmy, a nie tylko wtedy, gdy się z nami zgadza.
Nadal jest wcześnie
Choć Internet jest coraz bardziej zatłoczonym miejscem, to nadal jest w nim dużo przestrzeni do rozwoju i budowania. Założę się, że sam widzisz obszary, które można by poprawić, albo kontent, którego Ci brakuje. Dlatego uważam, że nie ma sensu usilnie szukać miejsc, gdzie będziemy pierwsi, a lepiej skupić się na tym, aby być po prostu lepszym.
Obecnie jest to jeszcze dość łatwe, bo ogólny poziom przeciętności jest na niskim poziomie. Ale on będzie stale rósł, dzięki kolejnym osobom, które będą wypełniać nisze i zrywać te najniżej wiszące owoce. Pomoże w tym też rozwój AI, dzięki któremu każdy będzie mógł tworzyć przeciętnie dobre treści. Z jednej strony to dobra wiadomość, bo stopniowo będziemy pozbywać się bylejakości i eliminować najczęściej popełniane błędy. Jednak z drugiej strony, wyróżnienie się i walka o atencję będzie tylko coraz trudniejsza. W pewnym momencie treści tworzone przez AI zaczną ludzi nużyć i męczyć. Powoli już widać tego oznaki, ale finalnie nie wiemy, w którym kierunku pójdą zmiany.
Dlatego im szybciej sam zaczniesz tworzyć i podnosić innym poprzeczkę, to tym lepiej dla Ciebie.
Następne kroki:
Jeśli szukasz sekretnej formuły na sukces, to jest ona bardzo prosta: wystarczy być lepszy od przeciętności. To pierwszy krok, po którym możesz próbować być lepszym od wszystkich, ale to już wymaga zupełnie innego podejścia i niekoniecznie musi być warte wysiłku.
Autentyczność i solidne wykonanie budują trwałą przewagę wokół każdego przedsięwzięcia. To uniwersalna zasada, która ma zastosowanie do każdego rodzaju pracy, w każdej branży i dziedzinie.
Choć Internet jest dziś idealnym miejscem dla ludzi, to pamietajmy, że on powoli umiera. To kolejny powód, dla którego warto z niego korzystać już teraz. Bycie racjonalnym i rozsądnym staje się pułapką gdy tylko symulujesz kolejne scenariusze, zamiast zacząć je realizować.
Jeśli masz jakiś pomysł, ale dotąd brakowało Ci platformy, wiedzy lub narzędzi, to sprawdź co oferują najnowsze rozwiązania technologiczne. W ciągu ostatnich 6 miesięcy dużo się zmieniło.
52Wydania temu
To nowa stała sekcja, w której przypominam wydania 52Notatki, które opublikowałem równo rok, dwa i trzy lata temu. Wpadłem na ten pomysł pisząc swój dziennik 5-letni, w którym widzę ten sam dzień na kilka lat do tyłu - i dużo na tym korzystam.
Być czy mieć? Przywilej, z którego trzeba korzystać. Dla mnie jest to jeden z ważniejszych tekstów, który opisuje fundamenty mojego myślenia o finansach.
Cyfrowe średniowiecze, czyli jak wyprzedzić swoją epokę. To artykuł sprzed dwóch lat i dziś wyprzedzenie swojej epoki jest coraz trudniejsze - ale nadal możliwe.
W poszukiwaniu dyskomfortu i biznesu wartego miliony. Minęły już 3 lata od napisania tego wydania, ale nadal stosuje się do zasad w nim opisanych. Znajdziesz je na stronie 206 w 52Notatki Sezon 1 (teksty z pierwszego roku są niedostępne online).
Każde wydanie 52Notatek musi spełniać kilka warunków, zanim je opublikuję. Jeden z nich to ponadczasowość - moje teksty muszą być użyteczne przez lata. Możesz sprawdzić czy mi się to udało, czytając wymienione wyżej archiwalne teksty. A jeśli chcesz je mieć w domowej bibliotece, to możesz je kupić w formie książki lub ebooka. Po szczegóły zapraszam tutaj:

A tak prywatnie
Licznik mojego VW Passata właśnie przekroczył 200 tysięcy kilometrów. Kupiłem to auto w 2014 roku z myślą, aby przejeździć nim 10 lat, a potem wymienić na nowe. Z perspektywy czasu to była bardzo rozsądna i trafna decyzja finansowa. Już w zeszłym roku zacząłem się rozglądać za nowym rodzinnym wozem, ale z uwagi na plany związane z dłuższymi zagranicznymi podróżami, nadal się z tym wstrzymuję.
Zwłaszcza że auto jeździ bez żadnych problemów i przez całą dekadę nigdy się nie zepsuło. Wymieniłem w nim tylko pompę wody, amortyzatory, chłodnicę, a niedawno też sprzęgło i wydech, nie licząc higienicznych zmian oleju i filtrów. Jak to powiedział mój mechanik: ten model się nie psuje, on się tylko powoli zużywa :)
Passat to drogowy wzór przeciętności, a jazda nim dostarcza równe zero emocji. I dokładnie tego od niego oczekuję. Dla mnie idealny układ to mieć nudne i bezpieczne auto na co dzień, oraz drugie ciekawsze do jazdy dla przyjemności w weekendy i na rajdy turystyczne.
W przyszłym roku pewnie będę chciał zastąpić mojego VW czymś nowym, ale finalnie chyba zostanie w rodzinie, skoro tak dobrze się spisuje. Czy ktoś ma pomysł, co może być dla niego dobrym następcą? Moje warunki są proste: bezpieczne, bezawaryjne, rodzinne (2+1), ekonomiczne i obowiązkowo nudne :)
Post Scriptum: Od ponad pół roku na końcu każdego wydania publikuję jeszcze kilka zdań. To tzw. cicha sekcja, którą widać tylko jeśli subskrybujesz 52Notatki w formie maila. Możesz to zrobić zapisując się poniżej. Tylko uprzedzam, że dzisiejsza treść jest kontrowersyjna.
🤫



