Misje poboczne, czyli 25 sposobów na to, jak mieć ciekawsze życie
Miesiąc buforowy
W tym wydaniu piszę o tym, jak wykorzystuję mój miesiąc buforowy do tego, aby zrobić coś nowego i niezobowiązującego. Ruszajmy!
Misje poboczne, czyli 25 sposobów na to, jak mieć ciekawsze życie
Jeśli potrzebujesz wakacji, aby móc cieszyć się swoim życiem, to coś poszło nie tak. Praca od weekendu do weekendu, wyczekiwanie na majówkę i inne dłuższe wolne to doskonały sposób na to, aby zmarnować sobie najlepsze lata życia. Zanim powiem do czego to prowadzi, jak temu zaradzić oraz dlaczego kwiecień jest idealnym momentem, aby coś z tym zrobić, najpierw przyjdę z gotowym rozwiązaniem. Nazywam je “życiowymi misjami pobocznymi”.
Oto 25 propozycji, które sprawdziły się w moim przypadku:
Wstań 30 minut wcześniej niż musisz. Zrób sobie kawę i usiądź przy oknie. Złap dystans do dnia, który jest przed Tobą i pewność, że to Ty masz kontrolę nad swoim czasem - a nie tylko robisz to, co wymagają od Ciebie inni. Powstrzymaj się przed tym, aby próbować użyć tych 30 minut na coś produktywnego. Ale jeśli przyjdzie Ci do głowy coś wartego zapamiętania, to koniecznie to zapisz.
Sprawdź, czy świat naprawdę się zawali, jeśli przez najbliższy weekend odetniesz się od wiadomości z Internetu i telewizora. Zarówno od tych z wielkiej polityki, jak i wybryków lokalnych celebrytów. Po takim weekendowym detoksie zapytaj kogoś, kto zawsze jest na bieżąco, co się wydarzyło i oceń sam, czy warto było to śledzić.
Potraktuj zachód słońca jak obowiązkowe wydarzenie. Jest kwiecień, więc złota godzina wypada już między 19 a 20. Cokolwiek robisz w tym czasie, może to poczekać przez te 20 minut. Ja wychodzę wtedy na spacer z psem i staram się znaleźć miejsce, w którym bloki nie zasłaniają mi słońca. Zachód najlepiej wygląda w górach i nad morzem, ale w mieście też potrafi być piękny.
Jeśli masz w zwyczaju słuchać radia, to spróbuj przestawić się na stację z innego kraju. Bardzo ułatwia to aplikacja Radio Garden, w której można wybrać niemal dowolny kraj na świecie i puścić sobie muzykę, która teraz jest grana w Hong Kongu, Rzymie, Sydney albo Buenos Aires. Kto powiedział, że masz słuchać całe życie tylko stacji z jednego kraju? :)
Pojedź gdzieś w weekend (albo nocą) autem bez żadnego celu. Ja, gdy akurat jestem w Warszawie, to lubię podjechać wczesnym rankiem na Stare Miasto lub Powiśle. Te zatłoczone ulice w weekendy rano stoją puste i nabierają zupełnie innego wyglądu. Mi też się nigdzie nie spieszy i mogę po prostu jechać, zatrzymując się w jakimś Nero na kawę (zazwyczaj tylko oni są otwarci o 7 rano).
Zbuduj coś własnymi rękami w realnym (nie w wirtualnym) świecie. Szczególnie jeśli tak jak ja, masz pracę biurową i nie robisz za wiele fizycznych rzeczy. Od dawna polecam Gundamy, czyli plastikowe roboty, które składa się bez kleju, ale trzeba je wyciąć z ramki. Moim zdaniem daje to więcej frajdy i satysfakcji niż LEGO, które nie dość, że drożeje szybciej niż diesel na stacjach, to po jakimś czasie po prostu robi się nudne.
Odwiedź samemu muzeum, do którego masz najbliżej. Gdy będziesz na miejscu, to postaraj się naprawdę zainteresować eksponatami i zadać kilka pytań komuś z obsługi. To dobry sprawdzian czy jesteśmy w stanie sami z siebie wykrzesać zainteresowanie czymś, czego nikt nam z góry nie polecił ani nie rekomendował.
Pójdź do nieznanej Ci restauracji bez czytania opinii innych ludzi w Google i zamów coś, czego nigdy dotąd nie jadłeś. Poznawanie i nabywanie nowych smaków to umiejętność, którą tracimy z wiekiem.

Napraw w ten weekend jedną rzecz w swoim domu. Wiesz dobrze którą - tę, co Cię irytuje od pół roku albo tę, o której żona Ci już 3x przypominała. Skrzypiąca klamka od drzwi balkonowych, odklejona listwa przypodłogowa albo ramki na obrazy, które od dawna czekają na powieszenie.
Zamiast nowości z Netflixa, to tym razem obejrzyj jakiś starszy film ze szczytu rankingu IMDB wszech czasów. Nawet jeśli go już kiedyś widziałeś, to bez znaczenia, bo wtedy byłeś innym człowiekiem. W TOP10 jest tam m.in. “Pulp Fiction”, “Skazani na Shawshank”, “Ojciec Chrzestny”, “Mroczny Rycerz” i “Władca Pierścieni”. I koniecznie bez patrzenia w międzyczasie w telefon!
Jeśli jeździsz w dłuższe trasy autem, to spróbuj w trakcie posłuchać jednego całego albumu. Gatunek muzyczny dowolny jaki lubisz, chodzi o to, aby wysłuchać całości, jaką ułożył artysta, a nie składanki wymyślonej przez kaprysy algorytmu.
Przejrzyj swoje stare notatki - te, które masz w aplikacji na telefonie lub laptopie lub dawne wpisy w dzienniku, jeśli go prowadzisz (zachęcam!). Im starsze, tym lepsze, tak abyś mógł na chwilę spotkać się ze swoim “młodszym ja” i sprawdzić, czym się wtedy interesował, martwił lub ekscytował.
Jeśli masz przed sobą wolny weekend, to spróbuj go wcześniej szczegółowo zaplanować. Spisz każdą aktywność, którą chcesz robić, dosłownie godzina po godzinie. To nie muszą być wybitnie ekscytujące rzeczy, wystarczy, aby na niej znalazło się to, co w ciągu tygodnia chciałeś robić w weekend. A gdy już nadejdzie ten dzień, to trzymaj się swojego planu i rób jak najmniej odstępstw. To ćwiczenie daje dobre efekty u tych osób, którym wolne dni mijają szybko i bezczynnie.
Raz w tygodniu wybierz inną trasę do pracy, na uczelnię lub w miejsce, które odwiedzasz regularnie. Wprawdzie cel będzie ten sam, ale Twój mózg, który ze znudzenia jest w tym czasie uśpiony, dostanie zastrzyk nowości.
Jeśli pogoda Ci na to pozwoli, to poczytaj książkę na zewnątrz. Kwadrans wystarczy, a tytuł nie ma większego znaczenia - to znowu chodzi o drobną zmianę oraz poczucie większej kontroli nad swoim czasem. Dobry efekt daje też…
… samodzielne wyjście do kawiarni i nierobienie niczego w tym czasie. Żadnego laptopa, smartfona czy rozmów przez telefon. Jeśli jesteś w stanie wytrzymać tak 30 minut, bez poczucia rosnącego dyskomfortu, to będę pełny uznania :)
Przearanżuj jedno miejsce w swoim domu. Przestaw stół w jadalni, obróć kanapę, fotel do czytania albo ustaw lampy pod innym kątem. Nie chodzi o remont ani nic, co będzie wymagało dnia spędzonego w Ikei, ale o prostą zmianę przestrzeni, w której spędzasz dużo czasu.
Podejdź do Empiku, wejdź na dział magazyny i czasopisma i kup jakiś egzemplarz z branży, o której nie masz żadnego pojęcia. To może być magazyn dla fanów caravaningu, łowienia ryb albo klasycznych samochodów. Poczytaj o rzeczach, jakimi ekscytują się ludzie żyjący w innej bańce niż Ty.

Powyższe przykłady to jednorazowe działania, które szybko dają efekty. Ale są też misje poboczne, które nagrodzą nas tylko wtedy, gdy będziemy je powtarzać przez kilkanaście dni. Im dłużej, tym lepiej, ale celujmy w około miesiąc - oto one:
Załóż mały ogród na balkonie i posadź jakieś jednoroczne kwiaty. Albo wyhoduj w kuchni kilka podstawowych ziół, typu bazylia czy mięta. Chodzi o to, aby przejść cały proces od zasadzenia rośliny po jej stopniowe wyrośnięcie. A na końcu móc się cieszyć ich widokiem lub walorami smakowymi.
Poćwicz swoje pismo odręczne. W Internecie znajdziesz sporo zeszytów do kaligrafii dla dorosłych lub uczących pisma ozdobnego. Ciekawym pomysłem jest też nauka znaków z innego alfabetu, jak japoński czy tajski. Celem jest tu nowa codzienna rutyna, spędzanie czasu z dala od ekranu i ponownie coś nowego dla mózgu.
Uruchom w Internecie swój newsletter lub blog. Publikuj po jednym wpisie przez najbliższe 4 weekendy. Pisz tylko o tym, co Cię interesuje i traktuj go tak, jakbyś miał być jedyną osobą na świecie, która kiedykolwiek przeczyta te słowa. Nie daj się spowolnić takimi drobnostkami jak nazwa, logo czy Twój pseudonim, chodzi o to, aby wystartować jak najszybciej. W tym artykule opisuję, jak to zrobić.
Naucz się gotować jedno nowe danie. To może być coś, co zawsze Ci smakowało w restauracji, ale nie wiedziałeś, jak to zrobić. Albo przepis z dzieciństwa, którego smak dobrze znasz, ale dotąd przyrządzał go ktoś inny.
Ćwicz przez miesiąc jedną małą partię mięśni. To może być np. przedramię przy użyciu zwykłego silikonowego kółka oporowego z Decathlona. Albo popracuj nad rozciąganiem w wybranej pozycji. Dzięki tej nowej codziennej aktywności powinieneś już po miesiącu mieć odczuwalne wyniki.
Przejdź demo gry Factorio. To kosmiczna strategia, która doskonale uczy, dlaczego planowanie wieloetapowych procesów jest takie trudne i jak ważne jest unikanie długu technologicznego. Darmowa wersja z mini-kampanią wystarczy na kilka wieczorów i uruchomisz ją nawet na słabszym komputerze. Polecam zwłaszcza tym, którzy z góry gardzą prostymi misjami pobocznymi w stylu kaligrafia czy zachód słońca :)
Przez najbliższe 30 dni rób po jednym zdjęciu tego samego miejsca, które w tym czasie będzie się stopniowo zmieniać. To może być pobliski skwer, który budzi się do życia po zimie. Okoliczny plac budowy, który mijasz codziennie w drodze do pracy. Albo widok z okna na ruchliwą ulicę. To prawdopodobnie najprostsza rzecz ze wszystkich na mojej liście, bo dosłownie wymaga kilku sekund dziennie - ale za to potrzebuje 30-dniowej konsekwencji.

Czemu służą “misje poboczne”?
Kluczowa jest tu obserwacja swoich własnych reakcji. Wykonując te ćwiczenia szybko dowiesz się sam o sobie:
Czy potrafisz cieszyć się, a nawet ekscytować, rzeczami, które są drobne i nowe? Bo umówmy się, wyhodowanie kwiatów na balkonie czy przejście jakiejś gry nie jest przełomowym sukcesem - ALE powinno dać Ci odczuwalny zastrzyk dopaminy i satysfakcji.
Czy potrafisz aktywnie kontrolować co robisz ze swoim wolnym czasem? Czy jedynie wykorzystujesz go na odpoczynek między pracą i tzw. “odmóżdżanie się” (nie cierpię tego terminu) z telefonem w ręku.
Jaki masz stosunek do nowych rzeczy - czy jesteś na nie otwarty? Czy z góry zakładasz efekty i rezultaty, nawet jeśli nigdy nie miałeś z nimi do czynienia?
Natomiast jeśli już na wstępie żaden z podanych przeze mnie 25 przykładów Ci nie odpowiada, to masz jasny sygnał, że coś jest nie w porządku. Możliwe, że niebezpiecznie zbliżasz się do progu wypalenia zawodowego i nic nowego Cię nie ekscytuje. Zwłaszcza, gdy wiąże się to z choć z minimalnym wysiłkiem z Twojej strony.
Jeśli do tego masz takie objawy jak nieustanne zmęczenie, nawet pomimo 8h snu, napady lęku bez wyraźnego powodu, ciągła ochota na słodkie lub słone jedzenie i łatwo wpadasz w stany przygnębienia, zniechęcenia czy apatii, to warto sięgnąć po pomoc lekarza specjalisty. Dużo się mówi o formie fizycznej, ale o zdrowie psychiczne też należy zadbać. Zwłaszcza że tak jak niedawno pisałem, od pewnego momentu jakość naszego życia zależy głównie od jakości naszego myślenia.

Drugie dno
Zaproponowane przeze mnie ćwiczenia mają też drugie dno i ukrytą funkcję. Zauważ, że wszystkie moje przykłady są darmowe lub niskokosztowe oraz można je robić praktycznie z każdego miejsca. Celowo je tak wybrałem, aby cała linia oporu była oparta o naszą sprawczość i siłę woli. Jeśli za każdym razem czujesz po swojej stronie opór, to bardzo możliwe, że potrzebujesz więcej pracy nad samym sobą.
Dodatkową funkcją misji pobocznych jest pomoc w znalezieniu sobie nowego celu w życiu. Może to nastąpić w drodze przypadku, bo istnieje szansa, że któraś z tych czynności rozwinie nas na tyle, że potraktujemy ją jako główną misję, a nie tylko poboczną. I ja jestem tego przykładem, bo przecież 52Notatki miały być tylko projektem weekendowym, który miał trwać jeden rok. A dzisiejsze wydanie ma numer 222 i dotrze do ponad 25 tysięcy osób. I co więcej, ten projekt otworzył mi drogę do wielu nowych miejsce, które wcześniej były dla mnie nieosiągalne. Naprawdę warto próbować życiowych misji pobocznych.
Następne kroki:
Potraktuj kwiecień jako miesiąc eksperymentów. Jest już trochę za późno na noworoczne postanowienia, więc może zamiast tego lepiej zrobić coś zupełnie nowego i niezobowiązującego?
Jeśli wystartujesz z którąś z misji pobocznych, to koniecznie daj mi znać mailem, jakie efekty u Ciebie przyniosła. Bardzo jestem ciekaw, a w zamian podzielę się swoimi doświadczeniami :)
A tak prywatnie…
Kwiecień to mój miesiąc buforowy. Stali Czytelnicy wiedzą, że dzielę rok na 3 okresy po 100 dni. A pierwsze 100 dni tego roku minęło 10 kwietnia, stąd dla mnie ten miesiąc ma funkcję buforu. Z jednej strony mogę go wykorzystać, aby nadrobić zaległości, jeśli moje plany na pierwsze 100 dni roku się przeciągnęły. Z drugiej to dobry czas, żeby złapać oddech i dystans przed kolejną setką dni, której liczenie zacznę po majówce.
Dodatkowo bardzo lubię kwiecień za to, że zaczyna już być zielono i kwieciście, a dni po zmianie czasu wydają się być coraz dłuższe. W powietrzu czuć obietnicę lata, które już powoli widać na horyzoncie.
Post scriptum: Przy okazji pierwszych i ostatnich 100 dni roku wykonuję jedno proste ćwiczenie, które wymaga ode mnie odpowiedzi na 3 pytania. Tutaj znajdziesz ich treść. Warto sobie na nie odpowiedzieć, a ja dodatkowo wracam do tego, co napisałem poprzednio i sprawdzam, co się zmieniło.
Post post scriptum: Nadal trwa przedsprzedaż 52Notatki Sezon 4. Zapraszam na dedykowaną stronę, na której opowiadam o bonusach i innych powodach, dla których warto:

