Lekcja produktywności, dietetyki i biznesu
Z bloga, podcastu i filmu
W tym wydaniu piszę o tym, czego nauczyłem się od kilku mądrzejszych ode mnie osób.
Ruszajmy!
Lekcja produktywności od twórcy ChatGPT
Sam Altman jest znany przede wszystkim jako szef OpenAI, czyli firmy, która stworzyła ChatGPT. Usłyszałem o nim kilka lat temu, gdy Paul Graham kilkakrotnie cytował go na swoim blogu. Panowie dobrze się znają, bo razem pracowali w Y Combinator. Ponadto Sam Altman jest w tym samym wieku co ja, co dodatkowo przykuło moją uwagę.
Obecnie Altman jest uznawany za jednego z najważniejszych wizjonerów w branży sztucznej inteligencji i wyjątkowo wpływową osobę. I trudno się dziwić, bo ma do dyspozycji technologię, która dosłownie zmienia świat.
Jednak dziś nie będę mówił o AI, tylko o produktywności. W 2018 roku Sam Altman napisał na ten temat ciekawy post. Niedawno przeczytałem go ponownie i skoro te zasady pomogły mu, zanim zbudował OpenAI, to myślę, że warto spróbować wyciągnąć z nich naukę dla siebie.
Już na samym wstępie Sam Altman podkreśla, że produktywność jest narzędziem, które musimy umieć wykorzystać w odpowiedni sposób:
Nie ma znaczenia, jak szybko się poruszasz, jeśli idziesz w niewłaściwym kierunku. Wybór właściwej rzeczy do pracy jest najważniejszym elementem produktywności, a mimo to często jest ignorowany. Poświęć temu więcej uwagi!
Dbam o to, aby w moim grafiku było wystarczająco dużo czasu na zastanowienie się nad czym warto pracować. Najlepszymi sposobami dla mnie są czytanie książek, spędzanie czasu z ciekawymi ludźmi oraz obcowanie z naturą.
W pełni się zgadzam i dlatego wiele razy pisałem o konieczności dania sobie czasu na refleksję i sprawdzenia, czy wspinamy się po drabinie opartej o właściwą ścianę. Wszystko sprowadza się do greckiej idei temet nosce, czyli poznania samego siebie. Stali Czytelnicy pamietają, że już w pierwszym sezonie omawiałem ideę cyfrowego szabasu i solo weekendu, które nadal regularnie stosuję.
Musisz wybrać właściwy problem, a potem wykonać swoją pracę. Nie ma wielu dróg na skróty. Jeśli zamierzasz zrobić coś naprawdę ważnego, najprawdopodobniej będziesz pracować zarówno mądrze, jak i ciężko.
To ważny akapit, bo rozwiewa oczekiwania, że istnieje łatwy sposób na zarobienie dużych pieniędzy i to bez wysiłku. Moim zdaniem zdolność do wykonania ciężkiej pracy jest jedną z kluczowych umiejętności jutra. Zwłaszcza w dobie narzędzi AI, które będzie nas rozleniwiać.
Dobra praca zwykle wymaga współpracy z innymi. Staraj się przebywać w towarzystwie mądrych, produktywnych, szczęśliwych i pozytywnych ludzi, którzy nie umniejszają Twoich ambicji. Uwielbiam być wśród osób, które mnie motywują i inspirują do bycia lepszym. Na ile to możliwe, unikaj ludzi, którzy działają na Twoją szkodę. Koszt mentalny ich oddziaływania jest ogromny.
Nie jest ważne czy jesteś niszowym twórcą w Internecie takim jak ja, czy miliarderem jak Sam Altman, Twoje otoczenie ma na Ciebie wpływ. Dlatego powinieneś zadbać o to, aby był on pozytywny i unikać negatywnego.
Nauczyłem się, że nie mogę być wystarczająco produktywny, zajmując się rzeczami, które mnie nie interesują lub których nie lubię. Staram się więc unikać sytuacji, w których muszę się nimi zajmować — deleguję je albo unikam w inny sposób. Rzeczy, których nie lubisz, są bolesnym obciążeniem dla Twoich morale oraz momentum.
Miałem wielkie szczęście znaleźć pracę, która tak bardzo mi się podoba, że robiłbym ją nawet za darmo. To ułatwia bycie naprawdę produktywnym.
Jeśli przez dłuższy czas nie lubisz tego, co robisz, to na poważnie rozważ zmianę pracy. Krótkotrwałe wypalenie się zdarza, ale jeśli nie da się go zwalczyć odpoczynkiem, to być może czas zająć się czymś, co bardziej cię interesuje.
Ważne jest, aby uwierzyć, że możesz się nauczyć wszystkiego, czego zechcesz i z czasem coraz bardziej się doskonalić.
W powyższym akapicie znajduje się zarówno diagnoza problemu, jak i propozycja rozwiązania. Altman pisze, że ważne jest, aby robić rzeczy, które nas pasjonują i od razu przyznaje, że miał to szczęście w życiu, że je odnalazł oraz mógł wykonywać. W praktyce zdarza się to rzadko. W jednym z listów do akcjonariuszy, Jeff Bezos pisze, że jeśli 50% Twoich obowiązków zawodowych to są rzeczy, które lubisz robić to możesz nazwać się szczęściarzem. Przyznam, że jego słowa bardziej do mnie przemawiają niż idea robienia wyłącznie tego, co się lubi.
Zatem jak rozwiązać ten problem? Podstawowy krok to znaleźć to, co się lubi robić. To zadanie trzeba wykonać samemu (ponownie: temet nosce!). Wybór jest ogromny i tak jak pisze Sam, dzięki Internetowi można nauczyć się naprawdę wielu rzeczy.
Dlatego moja propozycja jest taka, żeby nie rzucać swojej obecnej pracy czy studiów, tylko zacząć od weekendowych projektów. Od czegoś, co będzie nas na tyle pasjonować, że będziemy gotowi poświęcić na to swój czas wolny po pracy. Tak właśnie powstały 52Notatki, jako projekt, który dosłownie miał trwać 52 weekendy. Idźmy dalej, bo dziś ma nie być o mnie :)

Teraz ważna sekcja w artykule Altmana, czyli priorytetyzacja:
Wiele osób spędza zbyt dużo czasu na myśleniu o tym, jak idealnie zoptymalizować swój system, a zdecydowanie za mało na pytaniu, czy pracują nad właściwymi problemami. Nie ma znaczenia, jakiego systemu używasz i czy wyciskasz każdą sekundę, gdy pracujesz nad czymś niewłaściwym.
Właściwym celem jest optymalne rozdysponowanie roku, a nie każdego dnia.
Dlatego tak ważne jest, aby robić coroczny przegląd czasu oraz pilnowanie się, aby przypadkiem nie zbudować Frankensteina:
Mój system opiera się na trzech kluczowych filarach:
Upewnij się, że zrobisz to, co ważne
Nie marnuj czasu na głupoty
Twórz dużo list
Tworzę listy rzeczy, które chcę osiągnąć każdego roku, każdego miesiąca i każdego dnia. Listy są bardzo pomocne i pomagają mi w wielozadaniowości, ponieważ nie muszę gromadzić w głowie tylu rzeczy. Jeśli nie mam nastroju na jakieś konkretne zadanie, zawsze mogę znaleźć coś innego, co mnie ekscytuje. Gorąco polecam korzystanie z list.
Wolę je mieć spisane na papierze. Łatwo jest dodawać i usuwać zadania. Mam do nich dostęp podczas spotkań bez poczucia nieuprzejmości. Często przepisuję listy, co zmusza mnie do przemyślenia wszystkiego, co się na nich znajduje, i daje mi możliwość dodawania i usuwania elementów.
Nie zawracam sobie głowy kategoryzacją, próbami określania wielkości zadań ani niczym podobnym (oznaczam gwiazdką naprawdę ważne elementy).
Mam różne pory dnia, które staram się wykorzystywać do różnych rodzajów pracy. Pierwsze kilka godzin rano to zdecydowanie mój najbardziej produktywny czas, więc nie pozwalam nikomu niczego mi wtedy planować. Staram się organizować spotkania po południu. Robię sobie przerwę lub zmieniam zadania, gdy czuję, że moja uwaga zaczyna słabnąć.
Staram się ustalać priorytety w sposób, który generuje dynamikę. Im więcej zrobię, tym lepiej się czuję, a potem tym więcej uda mi się zrobić. Lubię zaczynać i kończyć każdy dzień czymś, nad czym naprawdę mogę popracować.
To kwestia osobistych preferencji, ale ja też wolę papier od ekranu. I poranne godziny, gdy mózg jest świeży i wypoczęty, a spora część świata jeszcze śpi, to dla mnie najlepszy moment do pracy. Segmentacja czasu dnia jest tu kluczowym tematem, któremu muszę kiedyś poświęcić oddzielne wydanie.
Nie sądzę, żeby większość ludzi wystarczająco ceniła swój czas — jestem zaskoczony liczbą osób, które zarabiają 100 dolarów za godzinę, a mimo to poświęcają kilka godzin na robienie czegoś, czego nie chcą robić, tylko po to, aby zaoszczędzić 20 dolarów.
Niestety to jest kamień do mojego ogródka. Potrafię spędzić stanowczo za dużo czasu na szukaniu, gdzie mogę coś kupić taniej. Albo z automatu wybieram darmowe rozwiązanie, zamiast sprawdzić czy nie ma lepszego za pieniądze. Staram się tego oduczyć.
Sam zwraca też uwagę na czynniki fizyczne, które mają wpływ na jego produktywność:
Sen wydaje się być dla mnie najważniejszym czynnikiem fizycznym wpływającym na produktywność. Przyda się jakiś monitor snu, który pomoże Ci dowiedzieć się, jak najlepiej spać. Osobiście lubię zimny, ciemny, cichy pokój i dobry materac. Niejedzenie na kilka godzin przed snem pomaga. Bardzo pomaga też unikanie alkoholu, choć nie jestem skłonny robić to cały czas.
Ćwiczenia to prawdopodobnie drugi najważniejszy czynnik fizyczny. Próbowałem wielu różnych programów i najlepszy dla mnie to podnoszenie ciężarów 3 razy w tygodniu przez godzinę i okazjonalny trening interwałowy o wysokiej intensywności. Oprócz wzrostu produktywności, to właśnie ten trening siłowy sprawia, że czuję się najlepiej.
Trzecim obszarem jest odżywianie. Bardzo rzadko jem śniadanie, więc większość dni poszczę przez około 15 godzin (z wyjątkiem espresso po przebudzeniu). Wiem, że to sprzeczne z większością zaleceń i podejrzewam, że nie jest to optymalne rozwiązanie dla wszystkich ludzi, ale na mnie zdecydowanie działa.
Spożywanie dużej ilości cukru to coś, co sprawia, że czuję się najgorzej i czego staram się unikać. Nie mam silnej woli, jeśli chodzi o słodycze, więc staram się po prostu trzymać śmieciowe jedzenie z dala od domu.
Co do zasady zgadzam się z Samem, ale zmieniłbym kolejność. Najważniejsze jest żywienie, dla mnie bezdyskusyjnie numer jeden. W drugiej kolejności stawiam ćwiczenia fizyczne. Oprócz regularnych treningów siłowych (optymalnie 5x w tygodniu) to każdy dzień musi wiązać się z jakąś aktywnością. Najprostsza rzecz to robienie przynajmniej 10.000 kroków.
I na koniec sen - jeśli zadbaliśmy o poprawne żywienie i trening, to nie będziemy mieli z nim żadnego problemu. Zmęczony fizycznie organizm, który nie jest przepełniony jedzeniem ani pod wpływem alkoholu czy kofeiny, zasypia w kilka minut.
Czy te wszystkie drobne zmiany naprawdę mają sens i są warte zachodu? Tak, ponieważ:
Procent składany najczęściej jest omawiany jako koncept finansowy, ale działa również w karierze i jest to coś magicznego. Mały wzrost produktywności, skumulowany przez 50 lat, ma ogromną wartość. Dlatego warto zastanowić się, jak optymalizować swoją produktywność. Jeśli robisz o 10% więcej i jesteś o 1% lepszy każdego dnia w porównaniu do kogoś innego, skumulowana różnica jest ogromna.
Procent składany jest ważnym pojęciem i poświęciłem mu ten artykuł: Dlaczego wszystkie wampiry są bogate?. Im wcześniej w życiu zrozumiesz, jak on działa, tym dużo lepiej dla Ciebie. Bardzo mi się to podoba, że Sam Altman mówi o produktywności jako o procesie, który wymaga lat systematycznej pracy, a nie tylko kilku trików, hacków, aplikacji i promptów.

Lekcja żywienia od naukowca
Miesiąc temu Andrew Huberman gościł u siebie Alana Aragona, eksperta w zakresie żywienia i fitnessu. Ta rozmowa zainteresowała mnie, ponieważ dotyczy związku diety z budowaniem masy mięśniowej oraz redukcją masy tłuszczowej. Alan podchodzi do tego tematu od strony naukowej i na co dzień pracuje z zawodowymi sportowcami.
Cała rozmowa trwa 2,5 godziny, stąd nie będę jej tu całej streszczał. Kilka najważniejszych dla mnie punktów to:
Alan Aragon wyjaśnił kontrowersje wokół optymalnej ilości białka na jeden posiłek. Często można spotkać się z opinią, że ta granica wynosi 30 gramów, a wszystko powyżej nie jest przyswajane. Według niego organizm może efektywnie wykorzystać większe dawki białka, szczególnie po treningu siłowym. W celu maksymalizacji syntezy białek zaleca spożycie około 0,4-0,6 g białka na kilogram masy ciała na posiłek. Czyli w moim przypadku będzie to między 35 a 53 g białka. Dla mnie to ma sens, bo w ten sposób przy 4 posiłkach dziennie zbliżę się do poziomu 2 gramów białka na kilogram masy ciała.
Kolejny ważny temat poruszony w tej rozmowie to tzw. potreningowe okno żywieniowe. Jeśli chodzisz na siłownię, to pewnie widziałeś chłopaków, którzy zaraz po treningu jedli odżywki białkowe albo wcześniej przygotowane posiłki typu ryż i kurczak. Ma to związek z popularna opinią, że natychmiast po wysiłku organizmowi należy dostarczyć protein. Alan zbadał ten temat i jego zdaniem czas spożycia białka względem treningu nie jest aż tak krytyczny, jak się wcześniej sądziło. Ważniejsza jest całkowita ilość białka dostarczanego organizmowi w ciągu dnia, a nie precyzyjne celowanie w powysiłkowe „okno anaboliczne”.
Ciekawym tematem okazały się też badania na temat treningu na czczo. Wiele osób uważa, że w ten sposób spala większe ilości tłuszczu. I faktycznie - badania to potwierdziły, ale po podsumowaniu bilansu całego dnia, nie stwierdzono wyraźnych różnic w porównaniu do grupy jedzącej przed treningiem. Ostateczne efekty odchudzania są zależne od bilansu kalorycznego i całkowitej diety, a nie timingu posiłków i treningu. Mi osobiście biega się dużo lepiej na czczo, ale na siłownię wole pójść 1,5h po śniadaniu.
Aragon porusza także temat białek roślinnych i zwierzęcych, co może zainteresować wegetarian. Jego zdaniem wprawdzie białka zwierzęce generalnie mają lepszą jakość pod względem aminokwasów i anaboliczności, ale dobrze zbilansowana dieta roślinna z odpowiednią suplementacją białka (np. sojowego) pozwala na osiągnięcie podobnych efektów w budowie mięśni.
Panowie omówili też inne aspekty dietetyczne i suplementacyjne, takie jak wpływ sztucznych słodzików, białek kolagenowych, olejów, suplementów witaminowych, roli błonnika pokarmowego, kofeiny oraz alkoholu na zdrowie i skład ciała.
Choć rozmowa chwilami dotyczy szczegółowych kwestii i terminów medycznych, to jej przesłanie jest jasne: najważniejszy jest racjonalny dobór diety oraz umiejętność dopasowania strategii żywieniowej do indywidualnych potrzeb względem stylu życia i treningów. Myślę, że zdecydowanie warto przesłuchać całość:
Lekcja biznesu od twórcy McDonaldsa
W ramach mojego miniprojektu “wakacyjne kino z tatą” wieczorami oglądam z synem filmy, które są skierowane dla starszego widza. Nie mamy w domu telewizora, więc nie ma jak ich przypadkiem obejrzeć, gdyby akurat leciały. Z kolei sam ich sobie też nie puści na jakimś Netflixie, bo często mają ocenę 13+/16+. Widzieliśmy już m.in. “Władcę Pierścieni” oraz “Hobbita”, “Marsjanina” (świetnie uczy priorytetyzacji problemów), “Grawitację”, “Tron” i jeszcze kilka innych. Moją rolą jest dobrać film i w trakcie wspólnego oglądania wyjaśniać trudniejsze sceny i terminy.
Ostatnio obejrzeliśmy razem “McImperium” (angielski tytuł to “TheFounder”), który opowiada o historii powstania sieci restauracji McDonaldsa. Film dobrze tłumaczy kilka konceptów biznesowych:
jak działa franczyza, kiedy i dla kogo jest opłacalna,
na czym polega licencjonowanie marki i tworzenie produktów pod jej parasolem,
dlaczego McDonalds odniósł globalny sukces,
jaka jest rola wytrwałości i dalekosiężnego planowania,
dlaczego prostota i powtarzalne schematy są tak ważne i dają przewagę,
jak firmy obniżają jakość produktów i usług w celu maksymalizacji zysków.
Przyznam, że wcześniej nie znałem aż tak szczegółowo tej historii i trochę zaskoczyło mnie, że pod koniec główny bohater został pokazany w negatywnym świetle. Sprawdziłem potem w źródłach i faktycznie sobie na to zasłużył. Co też jest ważną lekcją na polu moralnym.
Polecam, warto obejrzeć.
52Wydania temu
To nowa stała sekcja, w której przypominam wydania 52Notatki, które opublikowałem równo rok, dwa i trzy lata temu. Wpadłem na ten pomysł pisząc swój dziennik 5-letni, w którym widzę ten sam dzień na kilka lat do tyłu - i dużo na tym korzystam.
Pokolenie zero, czyli droga do własności. To jeden z ważniejszych artykułów, jakie napisałem na łamach 52Notatek. Jego treść nie jest dla każdego, ale Ci, do których ona trafi, na pewno na nim skorzystają.
Przeklęty duet i urlop od social mediów, czyli główni hamulcowi w akcji. Nie cierpię tego wydania, bo przypomina mi o dwóch hamulcowych, z którymi nadal się męczę, choć pisałem o nich już dwa lata temu.
6 ważnych lekcji, które dał mi trening siłowy i aplikacja do mierzenia postępów. To wydanie dobrze się zestarzało i jest w pełni aktualne, pomimo upływu 3 lat. Znajdziesz je na stronie 217 w 52Notatki Sezon 1 (teksty z pierwszego roku są niedostępne online).
Każde wydanie 52Notatek musi spełniać kilka warunków, zanim je opublikuję. Jeden z nich to ponadczasowość - moje teksty muszą być użyteczne przez lata. Możesz sprawdzić czy mi się to udało, czytając wymienione wyżej archiwalne teksty. A jeśli chcesz je mieć w domowej bibliotece, to możesz je kupić w formie książki lub ebooka. Po szczegóły zapraszam tutaj:
A tak prywatnie…
Dziękuję za wiele pozytywnych komentarzy po emisji odcinka “Horyzontów” z moim udziałem. Bardzo się cieszę, że przypadło do gustu stałym Czytelniczkom i Czytelnikom, oraz że zainteresowało wiele nowych osób. Dostałem po nim sporo komentarzy zachęcających do nagrywania własnego podcastu i video w tematach finansowych - dziękuję za kredyt zaufania!

Post Scriptum: Dziś w cichej sekcji piszę o jeszcze jednym ważnym artykule na blogu Sama Altmana. Ta część newslettera jest widoczna tylko dla osób, które zapisały się na subskrypcję mailową, co można zrobić poniżej:
🤫


