Kosmici wylądowali! Co AI zmienia w moim życiu
🛸
W tym wydaniu opowiadam jak podchodzę do nieprzewidywalnych zmian i polecam ciekawą rozmowę z moim udziałem. Ruszajmy! 🛸
Kosmici wylądowali, czyli co AI zmienia w moim życiu
W życiu spotykają nas dwa rodzaje zmian.
Pierwsza grupa to wydarzenia, które zmieniają bardzo dużo, ale da się przewidzieć kierunek ich skutków. Zalicza się do nich wybuch wojny, pożar naszego domu, nowe prawo podatkowe, narodziny dziecka etc.
Drugi rodzaj dużych zmian jest bardziej zdradziecki. Ich skutki nie dość, że są bardzo trudne do przewidzenia, to jeszcze po latach wydają się oczywiste. Historia jest ich pełna, a dziś zaliczyłbym do niej m.in.:
Smartfony - wiemy, że dzięki nim każdy jest podpięty 24h na dobę do Internetu. Ale 10 lat temu nikt się nie spodziewał, że istotnie przyczynią się do wzrostu samotności, poczucia izolacji czy zaburzeń koncentracji.
Odejście od gotówki - cyfrowe płatności są wygodne, ale nie wiemy, co się stanie, gdy rządzący będą mieli pełny nadzór nad każdą naszą transakcją. A prywatne firmy będą pobierały od nich prowizję i sprzedawały historię naszych zakupów każdemu, kto tylko za to zapłaci.
Gwałtowny rozwój AI - jego wpływ na naszą pracę i codzienność jest ultratrudny do przewidzenia. Oczywiście ich producenci będą mówić, że zmiany będą tylko na dobre, ale przecież nikt z Czytelników 52Notatki nie jest tak naiwny, aby w to wierzyć.
Problemy z tej grupy mają realny wpływ na nasze życie, więc nie możemy ich ignorować. Jak więc sobie z nimi radzić, skoro tak trudno jest je przewidzieć? Ja używam do tego modelu mentalnego, któremu dałem roboczą nazwę:
Kosmici wylądowali
Wyobraź sobie, że widzisz tak sensacyjny nagłówek w mediach. Wszędzie są relacje na żywo, każdy się wypowiada na ten temat i trwa pełny chaos informacyjny.
Co robisz w takiej sytuacji?
Odpowiedź jest trudna, bo nie wiesz czy kosmici są przyjacielsko nastawieni czy wrogo. Jeśli to drugie, to pytanie czy da się ich zranić, czy są duzi czy mikroskopijnych rozmiarów, co im szkodzi, a co służy. W tym przypadku przynajmniej kierunek jest jasny, bo ludzkość się jednoczy i staje do walki.
A co, jeśli kosmici nie są agresywni?
Tutaj sprawy się komplikują, bo nie wiemy, jakie jest ich nastawienie do ludzi. Przyjazne, obojętne czy może poddańcze? Chcą z nami handlować, dzielić się technologią, a może wymieniać się informacjami? Czy w ten sposób pomogą nam w pracy, dadzą nam jej więcej - czy może nam ją zabiorą? Nancy Kress, autorka książek science fiction, napisała opowiadanie “Dear Sarah”, w którym realizuje się właśnie taki scenariusz. Kosmici przynoszą na ziemię zaawansowane roboty oraz czystą energię, która jest niemal darmowa. Na początku ludzie się cieszą, ale z czasem wywołuje to globalne bezrobocie, zamieszki i wzrost agresji wobec obcych.
Lądowanie kosmitów to pełno niewiadomych, ale całe te ćwiczenie sprowadza się do jednej ważnej konkluzji: co w związku z tym zamierzasz zrobić? Podkreślam: zrobić - nie mówić, pisać ani rozważać. Jakie konkretne działania podejmiesz, pomimo ogromnej niepewności, która wyjaśni się dopiero za kilka lat?
Podobnie jest teraz z AI
Tak jak pisałem w tym artykule, do AI podchodzę na chłodno. Nie kupuję wizji, że to zmienia WSZYSTKO, zresztą te hasła najgłośniej wykrzykują ci, którzy po prostu na tym zarabiają.
Niemniej zmiany jakie wprowadza ta technologia są dla mnie w kategorii “kosmici wylądowali“. Czyli nie potrafię ocenić, co AI zmieni w długim terminie (i moim zdaniem nikt tego dziś nie potrafi). Ale skoro ta technologia ma na mnie wpływ, to muszę postawić na jakiś scenariusz i działać zgodnie z nim.
Poniżej lista moich wniosków, które są specyficzne dla sytuacji w jakiej jestem i planów na przyszłość. Oczywiście AI będzie mieć zupełnie inny impakt na kierowcę autobusu, lekarza, emeryta czy ucznia liceum, więc każdy powinien wyjść z własnymi wnioskami. Uprzedzam tylko, że natychmiast zmienię zdanie, jeśli tylko się zorientuję, że się mylę.
Nie ufam opiniom i analizom osób, które pracują w branży AI. Czyli produkują oprogramowanie, sprzęt, są inwestorami z tego segmentu etc. Ich zdaniem kosmici są wspaniali, a przy okazji mogą nas zabić, więc musimy ich kochać i to bardziej niż inni :) Skoro poziom adopcji AI ma wpływ na ich pensje, to oczywiście, że będą przekonywać, straszyć, grozić i obiecywać - byleby tylko promować rozwój tej technologii. W skrajnych przypadkach są jak religijni fanatycy, którzy mają klapki na oczach i pędzą tylko w jednym kierunku nie patrząc pod nogi. I niech sobie biegną, ale beze mnie.
Szukam oczywistych wygranych i przegranych. Czyli segmentów gospodarki, branż i usług, które mają największe szanse stracić albo zyskać na lądowaniu kosmitów, czyli na rewolucji AI. W tym celu najlepiej jest zajrzeć na giełdę, gdzie ceny akcji zmieniają się na długo przed zaistnieniem danej sytuacji. Ja teraz zwracam uwagę przede wszystkim na duże i nisko wiszące owoce, a nie niszowe spółki, o których potencjale nikt nie wie. Na nie przyjdzie jeszcze czas. Hossa pod AI już napędza wiele firm, ale oprócz setek procent wzrostów, są też pierwsze giełdowe ofiary.
Zakładam, że Internet będzie coraz bardziej zalewany slopem czy treściami miernej jakości, masowo tworzonymi przez AI. Nie wnoszą one żadnej wartości, ale często dobrze się klikają i łapią duże zasięgi na sensacjach. W efekcie osobom takim jak ja - czyli tworzącym w sieci - trudniej będzie się przebić do osób takich jak Ty. Szum będzie coraz większy, dlatego muszę zacząć pogłębiać moje zasięgi, a nie tylko je poszerzać. Zwłaszcza że po drugiej stronie częściej będą pojawiać się boty, które będą udawać realne osoby. Więcej o swoich planach w tym temacie napiszę w czerwcu.
Wyraźnie poprawi się jakość oszustw i zwiększy ich ilość. Pamiętacie ten nigeryjski spam mailowy, który łamaną polszczyzną obiecywał nam przelew na miliony? Teraz boty z użyciem AI podszyją się pod wizerunek celebrytów lub co gorsza naszą rodzinę - i będą bardzo przekonujące. Warto uczulić na to swoich bliskich, którzy słabiej od nas rozumieją Internet i samemu się mocniej pilnować.
“Czynnik ludzki” będzie cenniejszy niż dotąd. Już nie chcę mieć dopracowanych do perfekcji tekstów czy prezentacji. Nie chcę zdjęć, na których mam doskonałe światło i wyglądam idealnie. I nie chcę nagrań wideo bez żadnego zająknięcia czy pomyłki. Bo perfekcyjne treści wyglądają sztucznie, jak tworzone przez AI. A ja się chcę od tego odróżnić i być autentyczny, a nie tworzyć kolejne mdłe grafiki czy posty pełne emotek.
Dalej pójdźmy za słowami Charliego Mungera “Invert, always invert”, który uważał, że do trudnych problemów warto podchodzić od ich końca. Zatem zamiast szukać odpowiedzi, co się zmieni, zastanówmy się…
Co się NIE zmieni?
To bardzo ważne i trudne pytanie, które zadaję sobie, przyjaciołom oraz osobom, które mają specjalistyczną wiedzę w swojej branży. Mam kilka swoich mocnych typów, ale dziś wymienię 3, wobec których ostatnio działam najwięcej:
1. Zdrowie, kondycja fizyczna i longevity
Bez względu na kierunek rozwoju technologii, będziesz chciał być sprawny fizycznie i wysportowany. Zwłaszcza jeśli życie będzie coraz lepsze, bo będziesz chciał z niego lepiej i dłużej korzystać. Zdrowie już dziś staje się lepszym symbolem statusu niż drogi zegarek czy sportowe auto. Wizerunek otyłego bogacza z cygarem w ustach i szklanką whisky w ręku już dawno odszedł do lamusa. I bardzo dobrze.
A co jeśli przyszłość negatywnie się skomplikuje? Tym bardziej będziesz chciał być zdrowym, aby móc więcej pracować i robić trudne rzeczy.
Ten punkt brzmi jak oczywistość, ale traktuję go bardzo poważnie. Jest jednym z głównych powodów mojej przeprowadzki z Warszawy do małej miejscowości na Dolnym Śląsku.
2. Sport jako kluczowy element edukacji dzieci
Jeśli tak jak ja masz dziecko w wieku szkolnym, to pewnie zastanawiasz się, jaki zawód przyszłości mogłoby wybrać. Nikt nie wie czy za 20 lat ważniejsza będzie matematyka, znajomość języków obcych czy jakieś zdolności manualne, bo trudno nam zgadnąć w czym tak naprawdę maszyny będą lepsze od nas.
Ja obstawiam, że nikt nie będzie chciał oglądać wyścigów robotów ani jak komputery grają w szachy - mimo że już przewyższają w tym ludzi. Dlatego w wychowaniu syna mocno stawiamy na sport, który niesie za sobą dużo innych pożądanych cech. Uczy dyscypliny, konsekwencji, smaku porażki, zwycięstwa i zdrowego współzawodnictwa. Przyzwyczaja do bólu i wysiłku, wymaga dbania o zdrowie oraz daje satysfakcję.
Aby móc zrealizować ten cel, w tym roku zrezygnowaliśmy z edukacji domowej, na której byliśmy w ostatnich latach, oraz z planów podróżniczych. Możliwe, że napiszę o tym oddzielny artykuł w wakacje, bo mam sporo zaskakujących wniosków.
3. Prawo własności i finansowa niezależność
Skoro coraz większy zakres ludzkich obowiązków będzie wykonywany przez maszyny (te cyfrowe i mechaniczne), to praca straci na wartości. Mówiąc wprost: przeciętnemu człowiekowi może być trudniej zarobić przy użyciu swoich rąk i głowy. W tej sytuacji bezpieczni będą ludzie, których zawód nie jest łatwo zastępowalny przez AI oraz ci, którzy zgromadzą wystarczającą ilość kapitału oraz aktywów, aby móc się dzięki nim utrzymać. Mam tu na myśli dwie kategorie aktywów:
Pierwsza to aktywa potrzebne mi do życia - dom, ziemia, komputer, samochód czy inny pojazd etc. Każdy musi mieć gdzie mieszkać, czym się poruszać, gdzie trzymać jedzenie i robić pranie. Ja wszystkie te rzeczy chcę mieć na własność, bo nie jestem fanem abonamentów ani płacenia komuś odsetek od długu. Dziś tani kredyt może się wydawać zbawieniem, ale gdy zabraknie pracy, to stanie się ciężarem trudnym do utrzymania. Dlatego dobre czasy warto wykorzystać do spłacenia swoich długów i inwestycje w potrzebne nam rzeczy. Myślę, że to podstawowy krok, bo osobiste zadłużenie ogranicza naszą niezależność finansową.
Druga kategoria to aktywa generujące przychody - czyli pozwalające mi się utrzymać, gdy nie będę już chciał pracować albo nie będę miał takiej możliwości. Bez względu na to czy nasz zawód jest zależny od AI, czy nie, to i tak powinniśmy zadbać o to, aby zarabiać inaczej niż tylko sprzedając swój czas. Dlatego warto budować portfolio aktywów kapitałowych, cyfrowych i fizycznych, które będą dla nas zarabiać. To wcale nie musi być dochód pasywny, który zresztą jest przereklamowany. Ważne, aby nie był zależny bezpośrednio od naszego czasu.

Kolejną rzeczą, jaka się nie zmieni, ale zacznie nabywać nowego znaczenia, to rola lokalizacji naszego życia. Przez lata dyktowało nam ją przede wszystkim miejsce pracy, bo skoro chodzimy do niej 5 razy w tygodniu, to chcemy mieć w miarę blisko. Równie dużą moc miała lokalizacja uczelni wyższej, bo pójście na studia dla wielu z nas było pierwszą przeprowadzką w życiu.
A co, gdy praca będzie głównie online, a rola szkół mocno spadnie? Moim zdaniem wtedy diametralnie zmienią się kryteria wyboru naszego miejsca zamieszkania. Ten temat zostawiam sobie na oddzielne wydanie. Dziś i tak mamy już dużo myślenia, bo przecież lądowanie kosmitów to niecodzienna sprawa :)
Następne kroki:
W przewidywaniu przyszłości nie chodzi o to, aby zgadywać, gdzie dokładnie będzie piłka w danej sekundzie gry. Ani naśladować ruchy obcych osób, które są w innej sytuacji niż my. Najważniejsze jest, aby za kilka lat nie znaleźć się całkowicie poza planszą i polem do gry. W tym celu trzeba teraz obrać poprawny kierunek i dostosowywać go w miarę upływu czasu i nowych informacji. Dużo ważniejsze od bycia geniuszem, jest nie bycie głupim.
Nieoczywistym uzupełnieniem do dzisiejszego wydania jest ten tekst: Rekompozycja życia i teoria martwego Internetu. Choć napisałem go blisko rok temu, to często o nim myślę.

A tak prywatnie…
Niedawno miałem przyjemność wystąpić w podcaście „Zaprojektuj swoje życie”. Odcinek ze mną można obejrzeć na YouTubie lub odsłuchać na każdej platformie podcastowej. Bardzo dobrze mi się rozmawiało z Maciejem, bo jest doświadczonym podcasterem i dużo już w życiu osiagnął. W sumie rozmawialiśmy dobre 4 godziny, ale większość została w kuluarach.
Obaj staramy się tworzyć dojrzałe treści, stąd zakładam, że ten odcinek przypadnie do gustu zarówno publiczności podcastu „Zaprojektuj swoje życie”, jak i Czytelnikom 52Notatki. Całość liczy 1,5 godziny, ale już z pierwszych 30 minut dowiecie się m.in.:
czego nauczyłem się poza etatem,
dlaczego pieniądze zarabia się w pracy, ale majątek buduje w domu,
co rozumiem przez dylatację czasu i po co wydłużać swój horyzont,
dlaczego Japonia jest tańsza niż Polska,
…i sporo innych rzeczy.
Polecam! A jeśli ta rozmowa na to zasłuży, to będę wdzięczny za zostawienie tam lajka lub komentarza, bo to zawsze pomaga zwiększyć zasięgi i dotrzeć do nowych odbiorców.
Post Scriptum: A propos spółek, które mocno zyskały dzięki AI: jedną z nich jest Google, którego akcje, od momentu, w którym chciałem je kupić, podrożały już ponad 200%. Dlaczego tego nie zrobiłem i jaki z tego wyciągnąłem wniosek opisuję w jednym z 5 bonusowych artykułów, które znajdziecie tylko w Sezonie 4. To jeden z kilku powodów, dla których warto mieć tę książkę, a wszystkie inne opisuję tutaj:
🤫
(Jeśli zastanawiasz się dlaczego każde wydanie 52Notatki kończy się tą emotką, to dowiesz się tego tylko po zapisaniu na wersję mailową)


