Kiedy zacząć inwestować i zaproszenie do Krakowa
100'000 minimum
Dziś udzielam nietypowej odpowiedzi na typowe pytanie.
Ruszajmy!
Kiedy zacząć inwestować
W ostatnich tygodniach ceny złota, srebra, akcji, nieruchomości i kryptoaktywów ponownie znalazły się w okolicach historycznych maksimów. Na rynkach już od kilku lat utrzymuje się stały trend wzrostowy, który idzie pełną szerokością klas aktywów. Po drodze zdarzają się korekty, ale generalnie można powiedzieć, że mamy “hossę wszystkiego”. Ostatni raz prawdziwą bessę globalną widzieliśmy tak naprawdę 17 lat temu.
W teorii jest to fantastyczna wiadomość, bo w ostatnich latach po prostu łatwo się zarabia. Nie trzeba wyszukiwać niedowartościowanych spółek ani celować w przełomowe wydarzenia na rynkach finansowych. Wystarczy inwestycja w coś tak oczywistego jak ETF na S&P500, złoto czy nieruchomości. Jednak tak szeroki wzrost cen aktywów ma też negatywne konsekwencje. Zacznijmy od tego, że:
Ludzie bez aktywów będą mieli coraz trudniej
W szczególności ci, którzy żyją od wypłaty do wypłaty i niewiele mają na własność. Nie chodzi mi tu wyłącznie o ludzi mało zarabiających czy w trudnej sytuacji finansowej. Mam też na myśli tych, którzy dobrze sobie radzą finansowo, ale systematycznie czyszczą swój rachunek do zera na konsumpcję czy leasingi.
Życie jest z każdym rokiem coraz droższe. Koszty pracy i energii robią swoje, dochodzą nowe podatki i opłaty, a banki centralne nadal prowadzą luźną politykę monetarną. Więc jeśli ktoś dopiero ma przed sobą duże życiowe wydatki, w stylu zakup i wykończenie mieszkania, to musi się liczyć z rosnącymi cenami.
Dodajmy do tego, że żyjemy w czasach hiperinflacji stylu życia. Jesteśmy bombardowani reklamami nowych rzeczy, a z każdej strony dostajemy impulsy, aby wydać nasze pieniądze. Na nowy telefon, na nową kolekcję ubrań albo na nowe gadżety. A gdy nas nie stać, to mamy podsuwane kredyty, leasingi, raty zero procent, opcje najmu i abonamentu. Dług stał się produktem, który próbuje się nam sprzedać razem z innymi towarami.

Jeśli czujesz, że w takich warunkach trudno się oszczędza, to masz rację. Idziemy pod wiatr, który stopniowo wieje coraz silniej. Dlatego tym bardziej powinieneś zbudować portfel aktywów, który da Ci dodatkowy dochód, finansowe zabezpieczenie i pozwoli odzyskać część niezależności.
Gdy uda nam się już zaoszczędzić pieniądze na inwestycje, to będziemy musieli zderzyć się z wyzwaniem:
Inwestować czy czekać na korektę?
Pociąg z aktywami pędzi coraz szybciej. Spójrzmy na te największe: tylko w tym roku, licząc od stycznia do pierwszych dni października, złoto podrożało o 50%, a srebro o 70%. Od kwietniowego dołka S&500 wzrosło o +40%, a licząc od stycznia o +11%.
Jeśli ktoś czeka z gotówką na korektę, to jest w podwójnie trudnej sytuacji. Raz, że widzi, że rynki pędzą w górę i omijają go wzrosty. To buduje presję, że “stracił” (choć to nie jest prawda) i może prowadzić do tego, że dokona zakupu za wszystkie pieniądze w najmniej korzystnym momencie.
A dwa, że sama gotówka jest coraz mniej warta. Spada jej siła nabywcza, bo trzymanie majątku w pieniądzach to po prostu zły pomysł. Pisałem o tym w wydaniu Gdzie trzymać duże oszczędności. Osobiście już się wyleczyłem z wiary, że uda mi się trafić idealnie w dołek z zakupami i sprzedać na samym szczycie. Zajęło mi to ładnych parę lat i dużo stresu spędzonego na patrzeniu się na wykresy i zastanawianiu “czy to już”. W przeszłości o tym wspominałem, że jednym z 3 największych błędów mojej młodości było próbowanie zarabiać dużo procent na giełdzie mając mały kapitał. To dlatego, że giełda to fantastyczny mechanizm do pomnażania majątku, ale fatalny do budowania go od zera.
Co zrobię gdy przyjdą spadki?
To samo co rok temu, pięć lat temu i dziesięć lat temu. Kupię więcej.
Podczas mojego wystąpienia na Invest Cuffs w marcu tego roku powiedziałem na scenie, że najlepsze co się może przydarzyć początkującemu inwestorowi to bessa. I to taka głęboka, sięgająca chociaż -30% i trwająca z rok. Sam mam przed sobą jeszcze dużo lat systematycznego inwestowania, więc chciałbym móc kupować jak najtaniej. Potrzebuję, aby mój portfel był na maksimach za 20 lat, a nie teraz.
Oczywiście psychologia gra tu dużą rolę i nikt nie lubi tracić. Ale jeśli ktoś ma jasno sprecyzowane cele i długi horyzont, to powinien inaczej podchodzić do giełdy.

Kiedy zacząć inwestować?
Teoretycznie na giełdzie można inwestować nawet małe kwoty, rzędu 100 złotych. Ma to swoje plusy, ale chciałbym zaproponować bardziej ambitne podejście.
Jeśli tak jak ja, pochodzisz z pokolenia zero i w dorosłe życie wszedłeś bez żadnych aktywów, to Twoim najważniejszym źródłem budowania majątku jest Twój dochód. Czyli pieniądze, które otrzymujesz sprzedając swój czas na etacie, prowadząc własną firmę czy robiąc różne dodatkowe zlecenia. Skoro jest on dla Ciebie kluczowy, to powinieneś dbać o jego maksymalizację do granic możliwości. Twoja praca powinna dostarczać jak największą wartość dla jak najszerszego grona osób. Dzięki temu będziesz mógł liczyć na to, że otrzymasz za nią wyższe wynagrodzenie.
Aby to osiągnąć powinieneś doskonalić swoje umiejętności, uczyć się nowych i używać jak najlepszych narzędzi. Czyli po prostu inwestować w swój rozwój. Dlatego moim zdaniem w pierwszej kolejności powinieneś zadbać o swoje przychody z pracy, a dopiero potem o te z giełdy. Dla mnie granicznym poziomem jest tu 100 000 złotych dochodu. Jeśli zarabiasz mniej, to zainwestuj swoje nadwyżki kapitału w siebie. Jeśli więcej, to możesz zacząć szukać inwestycji na rynku kapitałowym. I wtedy dążyć do tego, aby w ciągu roku wpłacić na rachunek maklerski pełny limit IKE (w 2025 roku jest to 26019 zł). To będzie drugi krok, a trzeci to wpłata jego podwójnej wartości, liczonej za Twoją żonę/męża jeśli jesteś w związku.
Dzięki takiemu podejściu dbasz o fundament, którym jest Twój główny dochód. W drugiej kolejności zaczynasz budować kapitał na rynkach kapitałowych. W przyszłości da Ci większą niezależności i przewyższy Twoje wpływy z pracy. Pozwoli podejmować większe ryzyko i śmielsze decyzje dotyczące kariery, rozwoju firmy czy Twojej lokalizacji.
Ten model jest uproszczony, bo nie zawiera tematu nieruchomości, długu oraz kontroli kosztów życia. Niemniej moim zdaniem takie podejście jest skuteczne i będę wracał do tego tematu w przyszłości.
Następne kroki:
Moja odpowiedź na tytułowe pytanie “Kiedy zacząć inwestować na giełdzie“ brzmi: gdy Twój roczny dochód przekroczy 100 000 złotych. To nie jest jedyna droga, ale według mnie jest skuteczna. Jeśli znasz lepszą, to śmiało nią pójdź. Ważne, aby nie stać w miejscu.
Na rynki wrócił temat wojny celnej na lini USA-Chiny. Dla jednych będzie to okazja do zakupów, a dla innych do realizacji zysków. Wszystko zależy od przyjętej strategii i rozwoju sytuacji.
Dziś jest dużo łatwiej inwestować niż 10 lat temu i jest to wyraźnie tańsze. Prowizje maklerskie topnieją, dostęp do rynków jest coraz szerszy, a większość operacji można zrobić z poziomu smartfona (choć ja nadal robię to na laptopie). Nie znaczy to, że łatwiej się zarabia, ale sam start i nauka są dużo bardziej dostępne niż dawniej.
Pamiętaj proszę, że ja nie udzielam porad inwestycyjnych. Nie odpowiadam na pytania co kupić ani gdzie otworzyć rachunek maklerski. Wszystko co robisz ze swoimi pieniędzmi jest na Twoją własną odpowiedzialność.
Zaproszenie do Krakowa po raz trzeci
Mam dobre wieści - w marcu ponownie zobaczymy się Krakowie. W dniach 20-21 marca 2026 będę brał udział w konferencji Invest Cuffs w Krakowie. Tak jak w poprzednich dwóch latach będzie można mnie posłuchać na scenie oraz spotkać w kuluarach.
To największa impreza dla inwestorów w tej części Europy. Jeżdżę na nią od lat, na długo zanim zostałem prelegentem. Szeroka tematyka, ciekawi prelegenci, kilka równoległych scen i bardzo dobra organizacja. Polecam zarówno początkującym inwestorom, jak i zaawansowanym. Impreza odbywa się w pięknym budynku ICE, tuż przy Wiśle i Muzeum Manggha, które obowiązkowo wtedy odwiedzam.
Ważne: użyjcie kodu 52Notatki
Da Wam to zniżkę 10% od każdego rodzaju biletu. Z tego co pamiętam z zeszłego roku, to ich cena może rosnąć, więc moim zdaniem warto się decydować.
Ważniejszy jest tylko hotel, bo na tę imprezę przyjeżdża kilka tysięcy osób. Polecam Wam poszukać czegoś już teraz, bo potem będzie problem z dostępnością, nie mówiąc o cenach. W przyszłym roku planuję być na jednej, góra dwóch konferencjach, stąd tym bardziej zachęcam do odwiedzenia Krakowa w marcu!
Wszystkie szczegóły znajdziecie na stronie investcuffs.pl. Tam nie ma jeszcze pełnej agendy, ale stopniowo będzie się pojawiać.
52Wydania temu
To stała sekcja, w której przypominam wydania 52Notatki, które opublikowałem równo rok, dwa i trzy lata temu. Wpadłem na ten pomysł pisząc swój dziennik 5-letni, w którym widzę ten sam dzień na kilka lat do tyłu - i dużo na tym korzystam.
Haruki Murakami: siła prostoty i obsesji, czyli jak biegać, pisać i żyć. Jestem fanem życiowej filozofii Murakamiego i jego książek. Przyszła już jesień, więc będę biegać coraz mniej, ale za to chętnie sięgnę po jego prozę.
4 problemy i tryb skupienia, czyli dlaczego bogaci nie są szczęśliwi i kto ukradł nam nudę. Kilka tematów w jednym wydaniu, a wszystkie aktualne.
System kontra cele: co daje lepsze efekty? Już w pierwszym roku pisania 52Notatek końcówka roku sprzyjała treściom dotyczącym produktywności. Niestety teksty z Sezonu 1 są niedostępne online, bo Elon Musk mi je skasował (poważnie).
Każde wydanie 52Notatek musi spełniać kilka warunków, zanim je opublikuję. Jeden z nich to ponadczasowość - moje artykuły muszą być użyteczne przez lata. Możesz sprawdzić czy mi się to udało, czytając wymienione wyżej archiwalne teksty. A jeśli chcesz je mieć w domowej bibliotece, to możesz je kupić w formie książki lub ebooka. Po szczegóły zapraszam tutaj:
A tak prywatnie…
Chris Williamson przyznał się, że ma coraz większe problemy ze zdrowiem. Co gorsza nie wie dokładnie co mu jest. Zdiagnozował u siebie boreliozę i zatrucie pleśnią, ale nadal szuka co mu dolega, bo to nie wszystko. Pomimo trwającego ponad rok leczenia i użycia różnych terapii, czuje się coraz gorzej. Choroba uderza dokładnie w to, co ma najcenniejszego: umysł, przytomność i wolę do życia. Koszmar.
„Modern Wisdom”, czyli podcast który prowadzi, ma prostą i sprawdzoną formułę: zaprośmy ciekawych ludzi do studia i będzie ciekawie. To, co go wyróżnia wśród setek podobnych, to właśnie postać prowadzącego. Wydaje się zwykłym gościem z małego miasta w Anglii, który chce się wybić ponad rzeczywistość, która go otacza. Szuka dla siebie możliwie najlepszej ścieżki i jest gotów ciężko pracować, aby być w stanie nią iść. Lubię jego podcasty i gdy opowiadam o nim znajomym to mówię, że to taki młody Tim Ferriss, zanim się wypalił.
A propos pracy: w ostatnim roku jego podcast wybił się na nowe szczyty, osiągając multimilionowy zasięgi. Gościł u siebie takie nazwiska jak David Goggins, Jordan Peterson, Naval Ravikant, Sam Harris, Jocko Willink, Andrew Huberman, Ryan Holiday, Alex Hormozi i Chris Bumstead. Niedawno był u niego Matthew McConaughey, dla którego zorganizował wystrój studia w stylu domu Coopera z filmu „Interstellar”. Wybitna etyka pracy, wysoki wolumen sięgający kilku odcinków tygodniowo i wszystko to z chorobą w tle? To musi być straszne uczucie osiągnąć to, na co się ciężko pracowało latami, a jednocześnie mieć zniszczone zdrowie…
Post Scriptum: Dziękuję za dużo maili od stałych bywalców w sprawie planów na przyszły rok. Doprecyzuję, że zmian w samym newsletterze nie będzie. Nie zrobię drugiego, bo musiałby konkurować z sobotnim wydaniem 52Notatki. Wszelkie zmiany dotyczą wyłącznie nowych treści. Zatem bez obaw - cały przyszły rok działam dalej na z góry ustalonych zasadach.
A teraz zapraszam jeszcze na chwilę do cichej sekcji, którą widać tylko jeśli jesteś zapisany do newslettera. Jeżeli nie chcesz, aby Cię ominęła za tydzień, to zapisz się poniżej:
🤫


