Dokąd pragniesz dojść, czyli jak nagiąć teraźniejszość do przyszłości
Próbuję myśleć jak ten kot
W tym wydaniu przyszłość dyktuje teraźniejszość, a ja staram się myśleć jak mój ulubiony kot.
Ruszajmy!
Jak nagiąć teraźniejszość do przyszłości
- Czy mógłbyś mi powiedzieć, którędy powinnam pójść? - spytała Alicja
- To w dużej mierze zależy od tego, dokąd pragniesz dojść - powiedział Kot
- Właściwie wszystko mi jedno - odparła Alicja
- W takim razie wszystko jedno którędy pójdziesz - odpowiedział Kot
- Chciałabym tylko dostać się… dokądś - dodała Alicja w formie wyjaśnienia
- Ach, to na pewno się tam dostaniesz, jeśli tylko będziesz szła dość długo
To mój ulubiony fragment z książki “Alicja w Krainie Czarów” Lewisa Carrolla. Wracam do jej lektury raz na parę lat i zawsze odkrywam w niej nowe rzeczy.
Pomimo że Kot z Cheshire pojawia się tam tylko 3 razy, to jest jedną z bardziej znanych postaci z tej książki. I to wyjątkowo ciekawą. Choć Kot jest rozsądny, pragmatyczny i “życiowo mądry”, to hardo postawił się królowi, za co omal nie zapłacił głową. Jest uprzejmy w stosunku do Alicji i ani razu jej nie skrytykował. W przeciwieństwie do innych postaci, z których drwi bez litości. Wielka szkoda, że autor nie zrobił o nim oddzielnej historii.

W tej krótkiej wymianie zdań, którą cytuję wyżej, jest dużo życiowej mądrości. Alicja pyta o drogę, ale nie wie, dokąd chce iść. Kot odpowiada logicznie i absurdalnie zarazem: kierunek zależy od celu, a jeśli go brakuje, to każda droga jest równie dobra.
Alicja nie daje za wygraną, broni się, że przecież chce “dostać się dokądś”. Zależy jej, aby iść dalej - gdziekolwiek, byle nie zostać tam, gdzie jest teraz. Bo wie, że utknęła w złym miejscu. Ta dziewczyna wcale nie jest głupia, pomimo że inne postacie z książki traktują ją lekceważąco.
Ale nie Kot. On jej nie wyśmiewa ani nie zbywa. Mądrze jej odpowiada, że na pewno się tam dostanie, jeśli tylko będzie szła dość długo. Można to rozumieć, że Alicja idzie drogą do przeciętności. Bo nie zna swojego celu, więc jej wysiłki są bezcelowe.
Nie zgadzam się z tą interpretacją, moim zdaniem jest błędna i płytka. Kot nie drwi z Alicji, tylko radzi jej, aby się nie zatrzymywała. Aby parła cały czas do przodu i szukała swojego celu. Aby się nie poddawała, pomimo że będzie błądzić. I uprzedza ją, że będzie szła długo.
Kot mądrzejszy od Seneki?
Chyba każdy zna maksymę Seneki brzmiącą “Gdy człowiek nie wie, do którego portu zmierza, żaden wiatr nie jest pomyślny”. To przestroga przed życiem bez jasno określonych celów czy aspiracji.
Brzmi mądrze, ale nie dostarcza żadnych wytycznych. Bo co mam zrobić, gdy nie wiem, do którego portu zmierzam? Popytać innych? Czytać przewodniki turystyczne? Czy może odpuścić sobie podróże i na zawsze zostać tam, gdzie jestem?
Nie - trzeba płynąć dalej. Szukać tego celu i poznawać siebie. Kot z Cheshire nie daje konkretnej odpowiedzi, tylko odbija pytanie do Alicji. Wie, że tylko ona może poznać odpowiedź, ale potrzebuje czasu, aby do niej dotrzeć.
Skoro już dotarliśmy do tego miejsca, to pójdźmy dalej z Alicją w głąb króliczej nory. Nim zajmiemy się przyszłością, to na pierwszy ogień musi pójść:
Klątwa determinizmu
Domyślnie wszyscy wierzymy, że nasza przeszłość ma decydujący wpływ na teraźniejszość. Trudno temu zaprzeczyć, bo jest na to wiele logicznych dowodów. Wczoraj złamałeś nogę, więc dziś nie możesz biegać. Miałeś słabe stopnie w liceum, więc nie dostałeś się na studia. Wydałeś wszystkie oszczędności, więc teraz musisz zaciskać pasa.
Problem powstaje wtedy, gdy zaczynamy wierzyć, że wszystkie nasze dzisiejsze zachowania i decyzje są wynikiem wcześniejszych wydarzeń. Że jesteśmy produktem naszej przeszłości. Psychologowie nazywają tę koncepcję determinizmem. Niestety jest ona bardzo popularna i to na wielu płaszczyznach życia.
Determinizm ma ogromną wadę, której jego zwolennicy nie chcą przyjąć do wiadomości. Radykalnie ogranicza nam życie i pole manewru. Determinizm wyjaśnia problemy, pokazuje nam ich źródła, ale nie oferuje sposobu na ich rozwiązanie. Czyli daje nam odpowiedź, dlaczego coś się dzieje, ale nie oferuje metody, jak to zmienić. Jest jak lekarz, który stawia diagnozę, ale nie daje planu leczenia.

Co gorsza, determinizm często wciąga nas w przeszłość. Koncentruje całą naszą uwagę na tym co było, pomimo że absolutnie nie da się tego zmienić. To ślepy zaułek i nie można pozwolić, aby przeszłość dyktowała naszą teraźniejszość. Wręcz przeciwnie, to nasza teraźniejszość powinna nadać jej kontekst. Coś, co kiedyś wydawało nam się trudne, dziś możemy wspominać jako konieczne i użyteczne.
I Alicja doskonale to rozumie, bo w jednej z dyskusji w książce mówi:
„Mogłabym opowiedzieć ci moje przygody — zaczynając od dziś rano”, powiedziała Alicja nieco nieśmiało, „ale nie ma sensu cofać się do wczoraj, bo wtedy byłam kimś zupełnie innym”.
Dlatego o ile nie mamy w naszym życiowym bagażu żadnych niezaleczonych traum, to nie powinniśmy szukać odpowiedzi w naszej przeszłości. Czy Kot pyta Alicję skąd przyszła albo co ją spotkało po drodze? Nie! Interesuje go tylko jedno:
“Dokąd pragniesz dojść”?
Przeszłość ma znaczenie, ale jest martwa. Rozkopanie jej grobu nie zmieni naszej teraźniejszości. Może to zrobić tylko przyszłość. I to przyszłość ma determinować teraźniejszość, a nie na odwrót.
Na pierwszy rzut oka to może brzmieć jak absurd rodem z Krainy Czarów. Bo jakim cudem coś, co dopiero ma się wydarzyć, może wpływać na dzień obecny? Może, a najlepsze jest to, że mamy nad tym dużą kontrolę.
Już tłumaczę: załóżmy, że wygrałeś wycieczkę do Japonii, wszystko jest już opłacone i zorganizowane, lecisz za tydzień. Czy to wpłynie na to, co będziesz dziś robił? Podejrzewam, że tak. Powoli zaczniesz się pakować, robić listę miejsc do zwiedzenia i odwołasz inne plany. Czyli przyszłe wydarzenie, które jeszcze nie miało miejsca, zmieniło Twoją teraźniejszość.
Twój przełożony prosi Cię na rozmowę i proponuje Ci duży awans. Firma od przyszłego roku wchodzi na nowy rynek i dostajesz propozycję, aby zostać jego szefem. Wprawdzie to dopiero za 3 miesiące, ale podejrzewam, że już zaczniesz się przygotowywać (i świętować). Ponownie - przyszłość zmieniła Twoją teraźniejszość.
Dostajesz rolę w filmie, ale masz pół roku na to, aby doprowadzić swoje ciało do wysokiej formy. Dzwonią teściowie i mówią, że jutro wpadną na kolację, więc już teraz zabierasz się za sprzątanie i zakupy. Przykłady można mnożyć. W każdym z nich mamy wydarzenie z przyszłości, które jeszcze się nie wydarzyło, ale już zmienia naszą teraźniejszość.
I teraz najważniejsze:
Zobacz, że w każdym z moich przykładów przyszłość została nam narzucona przez kogoś innego. Celowo je tak dobrałem, bo wtedy łatwiej jest je sobie wyobrazić.
A co, jeśli to Ty byś decydował o przyszłości? Co, gdybyś to Ty kupił te bilety na samolot i w ten sposób zmienił swój dzień? To Ty byś postanowił, że zmieniasz ścieżkę kariery? I sam zapisałbyś się na maraton za pół roku i zaczął już teraz się pod niego przygotowywać? Co, gdybyś zamiast czekać aż coś Ci się w życiu przytrafi, sam zaczął wpływać na teraźniejszość poprzez swoją przyszłość?
W ten sposób będziesz myślał jak Kot z Cheshire, który wie, że bez odpowiedzi na “dokąd” dalsza rozmowa jest bezpodstawna. Liczy się tylko jedno:
Przyszły Ty
Wiedząc jak ma wyglądać Twoja przyszłość, jesteś w stanie nagiąć do niej swoją teraźniejszość. Jej wizja staje się kompasem, który pokazuje gdzie iść, co robić po drodze i czego unikać. Jeśli widzisz siebie jako przyszłego sportowca, który zdobywa medale, to już dziś zmienisz to, co jesz i jak ćwiczysz.
Dzisiejszy Ty musi zbudować silną relację z przyszłym Ty i robić wszystko, aby mu pomóc w osiągnięciu Twojej wizji. Podkreślam: to przyszłość ma decydować o teraźniejszości, a nie na odwrót.
Wydaje mi się, że ta idea jest dla nas oczywista w dzieciństwie, a potem ją zdradzamy romansując z determinizmem. Każdy rodzic mówi dziecku, że może być kim tylko chce. Ale gdy to samo powie ktoś dorosły, to zostanie wyśmiany. 12-latek ma wizję swojej przyszłości, która kształtuje jego codzienność. Wie, że potrzebuje dobrych ocen, aby pójść na studia, które potem dadzą mu pracę.
Ale gdyby spytać 30-latka albo 40-latka, gdzie chce być za dekadę i co dziś robi, żeby to się udało, to możemy mieć poważny problem z uzyskaniem konkretnej odpowiedzi.
Brzmi prosto, więc…
Dlaczego to jest takie trudne?
Widzę trzy powody:
Pierwszy: większość ludzi panicznie boi się sytuacji, w których nie ma gwarancji rezultatu. Dlatego wybiera rozwiązania, które łatwo jest przewidzieć. Przykład? Praca na etacie: chodzisz do biura na 8 godzin, robisz co Ci każą i na koniec miesiąca dostajesz stałą wypłatę. Wybieramy bezpieczną drogę, za którą nagrodą jest gwarantowany efekt - ale o niskim potencjale wzrostu. Wiem o tym dobrze, bo spędziłem na etacie długie lata.
Drugi: gdy czujemy się bezpiecznie, to automatycznie tracimy wolę walki. Przechodzimy w tryb obrony tego, co już zdobyliśmy. Skupiamy się na teraźniejszości, której podporządkowujemy naszą przyszłość. Robimy tylko to, co jest dla nas dobre tu i teraz.
Trzeci: człowiek z natury ma dużą trudność z planowaniem daleko do przodu. Co będzie robił na emeryturze, po studiach czy w przyszłe wakacje. Zostaliśmy zaprogramowani, aby szukać tylko najbliższych zagrożeń i zaspokajać bieżące potrzeby. Praktycznie z każdym możemy porozmawiać o tym, co dziś zjemy na kolację albo co będziemy robić w najbliższy weekend. Ale jak często rozmawiamy z innymi ludźmi o tym, co będziemy robić za 10 lat?
Mam wrażenie, że wybieganie daleko w przyszłość i dopasowywanie się już dziś do tej wizji, jest po prostu wbrew ludzkiej naturze. Natychmiast budzą się w nas wątpliwości i szybko zaciągamy hamulec ręczny.
To dla mnie ważny wniosek, bo dzięki niemu będę gotowy na to, że sam zwątpię we własne plany. Aby pójść dalej będzie mi potrzebne kilka rzeczy. Na początek jasna wizja przyszłości, bo bez tego nigdzie nie dojdę. Potem dopasowanie otoczenia w którym żyję (cyfrowego i realnego) tak, aby służyło moim przyszłym celom. Oraz zmiana podejścia do używania atencji. Mogę ją jeszcze skalować, ale czas już nie. Czuję, że czegoś ważnego jeszcze nie widzę, ale to, co już wiem, w zupełności mi wystarczy, aby ruszyć. Będę wracał do tego tematu w przyszłych wydaniach 52Notatki.
Następne kroki:
Kot z Cheshire pyta Cię dokąd pragniesz zajść? Jak brzmi Twoja odpowiedź?
Przeczytaj “Alicję w Kranie Czarów”. Moim zdaniem to błąd, że ona jest traktowana jako książka dla dzieci, dorośli dużo więcej wyniosą z tej historii.
Przyszłość powinna determinować teraźniejszość - a nie na odwrót.
Nie pozwól, aby przeszłość straszyła Cię po nocach. Warto wyciągać z niej lekcje i naukę, ale na tym koniec.
Doskonałym uzupełnieniem do tego wydania będzie artykuł o tym, jak wydłużyć swój horyzont czasu:
52Wydania temu
To stała sekcja, w której przypominam wydania 52Notatki, które opublikowałem równo rok, dwa i trzy lata temu. Wpadłem na ten pomysł pisząc swój dziennik 5-letni, w którym widzę ten sam dzień na kilka lat do tyłu - i dużo na tym korzystam.
Kwartalny przystanek, oraz co czytam i oglądam. Równo 52 wydania temu wypadło tradycyjne kwartalne podsumowanie, ale można do niego zajrzeć po garść poleceń książek i podcastów.
Jedyny inwestor, którego próbuję naśladować. To dla mnie ważne wydanie, bo w sekcji prywatnej piszę o tym, że właśnie odszedłem z etatu. Do tego sam tytułowy artykuł wnosi sporo praktycznych rad (nie chodzi o Warrena Buffetta).
Porady milionerów, banały z Internetu i dlaczego nie ma wolności bez ograniczeń. Po 3 latach przeczytałem ponownie to wydanie i nadal jest dobre. Zawiera trochę ciętego języka i trafne porównania, które używam do dziś (np. to o grze w hokeja na zamarzniętym jeziorze). Teksty z pierwszego roku są niedostępne online, bo Elon Musk mi je skasował (poważnie).
Każde wydanie 52Notatek musi spełniać kilka warunków, zanim je opublikuję. Jeden z nich to ponadczasowość - moje artykuły muszą być użyteczne przez lata. Możesz sprawdzić czy mi się to udało, czytając wymienione wyżej archiwalne teksty. A jeśli chcesz je mieć w domowej bibliotece, to możesz je kupić w formie książki lub ebooka. Po szczegóły zapraszam tutaj:
A tak prywatnie
W miniony weekend byłem z synem na Festiwalu Światła w Cieplicach i przypadkiem trafiliśmy na obwoźne wesołe miasteczko. Zazwyczaj omijam takie atrakcje, bo ten sprzęt często wyglada jakby lata swojej świetności przeżywał przed rozpadem Czechosłowacji. Tym razem daliśmy się skusić i pojeździliśmy trochę autami na autodromie. Choć obaj czuliśmy się na to trochę za starzy, to zaskakująco dobrze się bawiliśmy.
To mi przypomniało, że około 75% czasu, jaki spędzimy z naszymi dziećmi w ciągu całego życia, przypada na okres do ukończenia przez nie 12 lat. Dokładnie tyle ma teraz mój syn. Mam nadzieję, że uda mi się podbić tę statystykę.
Wspominałem o tym temacie na swoich profilach w mediach społecznościowych, gdzie dodałem krótkie wideo z tej imprezy. Nadal najwięcej prywatnych treści wrzucam na Instagram 52Notatki, głównie w formie znikających relacji. I pewnie tak zostanie, przynajmniej dopóki obserwuje mnie tam niewiele osób.
Natomiast ostatnio skasowałem Twittera z telefonu. Za dużo tam się dzieje i zacząłem przegrywać z tą aplikacją walkę o moją atencję. Nadal tam publikuję, bo robię to z laptopa, ale zaglądam dużo rzadziej. Ten krok wpisałem do mojego dziennika trudnych rzeczy, ale w praktyce okazał się prostszy niż myślałem.
Na koniec przypomnę tylko, że najlepszą formą kontaktu ze mną jest po prostu odpowiedź mailowa na dowolne wydanie 52Notatki. A teraz zapraszam jeszcze na chwilę do cichej strefy, którą widać tylko jeśli czytasz 52Notatki w formie maila. Jeśli nie chcesz, aby Cię ominęła za tydzień, to zapisz się w formularzu poniżej:
🤫



