Dlaczego zostałem optymistą
I Ty też powinieneś
Jak chyba każdy z nas, ja też mam listę rzeczy, które chciałbym w sobie zmienić. Dziś opowiem o jednej, której zmiana wyjątkowo bardzo mi się opłaciła.
Ruszajmy!
Dlaczego zostałem optymistą
“W dzisiejszych czasach trudno być optymistą” - kiedyś ja też powtarzałem takie bzdury. Bo przecież tyle zła się dzieje, czasy są niepewne i tak wiele katastrof może się stać!
Pesymiście wydaje się, że jest człowiekiem rozsądnym i przezornym. Sprawia wrażenie kogoś, kto traktuje życie na poważnie, dużo już widział i sporo wie o świecie.
Moim zdaniem jest dokładnie na odwrót i to z trzech powodów:
Pesymista jest krótkowidzem. Dostrzega wiele różnych zagrożeń, ale nie potrafi ocenić ich prawdopodobieństwa.
Traci czas na rzeczy, na które nie ma żadnego wpływu. Myśli, że jeśli widzi potencjalne zagrożenie, to daje mu to jakąś przewagę, pomimo że w praktyce nic nie robi z tymi informacjami.
I co najgorsze z tych trzech: zawsze zaniża ludzki potencjał.
Uważam się za optymistę, a przynajmniej bardzo staram się nim być. Ale nie dlatego, że myślę, iż świat jest piękny i beztroski. Tylko dlatego, że wiem, jak strasznym miejscem był w przeszłości. Wiele z problemów i trudów współczesnego człowieka mogłoby co najwyżej rozbawić naszych przodków.
Dowody? Niestety mam ich dużo
Najprostszy sposób, aby się o tym przekonać, to sięgnąć do książek. Zacznijmy od polskiego tytułu, raptem sprzed 3 lat i sięgnijmy po „Chłopki. Opowieść o naszych babkach” Joanny Kuciel-Frydryszak. To historyczny reportaż, który pokazuje życie kobiet na polskiej wsi na przełomie XIX i XX wieku. Jakie ono było? Mówiąc delikatnie: w cholerę trudne. Zmagania z ciężką fizyczną pracą, biedą i głodem, brakiem elementarnej wiedzy o świecie, kierowanie się zabobonami i wierzeniami. Do tego dosłowne pozbawienie praw i bycie podległym wobec mężczyzn. Koszmar.
Mi z racji bycia finansistą z zawodu, bliska jest książka „Grona gniewu” Johna Steinbecka, nagrodzonego Pulitzerem i Noblem. Akcja rozgrywa się w czasach wielkiego kryzysu, którego główna faza przypadała w latach 1929–1933. Książka opowiada historię farmerów, których życie zostało zniszczone przez kapitalizm. I mówię tu bardzo dosłownie.
Dzierżawili ziemię, na której pracowali i utrzymywali swoją rodzinę. Gdy przyszła susza, głód i kryzys to zostali zmuszeni, aby się z niej wynieść i wyruszyć całymi rodzinami w desperacką podróż do odległej o 2000 km (!) Kalifornii. Po drodze byli okradani, oszukiwani i cierpieli skrajną biedę. Ta książka ma jedno z najbardziej wstrząsających zakończeń jakie w życiu czytałem. Jej lektura mocno zmieniła moje spojrzenie na prawo własności i to, w jaki sposób dbać o swoje finanse.
Najgorsze miejsce na świecie? Włochy w roku 500
Obie te książki pokazują, jak tragicznie wyglądały ludzkie losy w dość niedalekiej przeszłości. Ale dawniej było znacznie, znacznie gorzej.
Niedawno skończyłem czytać książkę “The Crowd in the Early Middle Ages” napisaną przez Dr. Shane Bobrycki. Opowiada w niej o szalenie ciekawym zjawisku, czyli manipulacji tłumem w okresie wczesnego średniowiecza (czyli w latach 500–1000 ). Tłum był wtedy siłą, która potrafiła zmieść z powierzchni ziemi władców i miasta, dlatego elity próbowały go kontrolować. Poprzez strach, rozrywkę, obietnice czy religię. Sposobem organizacji tłumów były festiwale, pielgrzymki, masowe nabożeństwa, wspólne żniwa czy igrzyska w Koloseum i innych amfiteatrach.
Przy okazji dowiedziałem się jak koszmarnym miejscem do życia była Europa w okolicach roku 500 naszej ery. Nasz kontynent zmagał się wtedy z kryzysami społecznymi i politycznym chaosem po upadku Imperium Rzymskiego. Plagi, epidemie i niedobory żywności były wtedy codziennością. Jakby tego było mało, to w okolicach roku 530 miała miejsce seria erupcji wulkanicznych, które wywołały gwałtowny spadek temperatur na całym kontynencie. Był on na tyle istotny, że dziś okres ten nazywa się Małą Epoką Lodowcową Późnego Antyku.
W efekcie tego wszystkiego Rzym, czyli niegdyś metropolia zamieszkiwana przez ponad milion mieszkańców, skurczyła się do zaledwie 30 000 osób. Czyli połowy pojemności Koloseum! Akwedukty zostały zniszczone, odbierając ludziom dopływ wody. A wojny odcięły miasto od handlu.

To jeszcze nie koniec, bo w roku 540 wybuchła Dżuma Justyniana, która zebrała śmiertelne żniwo w całym Cesarstwie Bizantyjskim. Jej skala była na tyle duża, że historycy klasyfikują ją jako jedną z trzech wielkich pandemii dżumy w dziejach ludzkości. Warunki do życia były wtedy przytłaczająco trudne, ale wróćmy do dzisiejszych czasów i weźmy:
Długi, ciepły prysznic
Nie dość, że człowiek natychmiast przyzwyczaja się do dobrego, to jeszcze każdy krok wstecz traktuje jak wyraźny regres. I dlatego często zapominamy, w jak dobrych czasach żyjemy. Weźmy tak banalną rzecz jak ciepły prysznic - mało kto na świecie miał do niego stały dostęp 100 lat temu. Pierwszy mechaniczny prysznic (zimny!) opatentowano w 1767 r. w Londynie. Wersja z ciepłą wodą powstała dopiero w 1810 r., ale minęło ponad 150 lat, zanim zaczęto go powszechnie montować w domach.
Ten sam mechanizm widać w inwestowaniu, gdzie straty bolą nas bardziej niż zyski. Daniel Kahneman i Amos Tversky dowiedli w ramach teorii perspektywy, że utrata danej kwoty boli nas ok. 2 razy bardziej niż równoważny zysk. Działa to podobnie nawet w przypadku udanych transakcji. Przykładowo: jeśli byłeś na plusie 100% a w wyniku rynkowej korekty jesteś już “tylko” 70% do przodu, to masz wrażenie, że straciłeś 30%. Mimo że jest to niepoprawne logicznie.
Negatywne postrzeganie świata mamy w pewnym sensie zaszyte w naszej podświadomości. I prawdziwe problemy pojawiają się wtedy, gdy…
Media to wykorzystują
W 2022 r. pojawiły się wyniki badania, które analizowało nagłówki z amerykańskich mediów. Jasno z niego wynika, że newsy i wiadomości stają się coraz bardziej negatywne. Wyraźnie rośnie częstotliwość pokazywania gniewu, strachu, obrzydzenia, niebezpieczeństwa i smutku, a widać to szczególnie mocno w mediach o skrajnych poglądach. Tak to wygląda na zagregowanych danych:
A tu podział na dominujące w mediach emocje:

Tradycyjne media toczą teraz wojnę o przetrwanie z YouTubem i social mediami, więc muszą pokazywać takie wiadomości, które będą się klikać. Jednak bądźmy też szczerzy wobec nas samych - to my chętniej klikamy w to, co wzbudza w nas negatywne emocje.
Dotyczy to wiadomości ze świata, ale też rozrywki. Na Instagramie czy TikToku coraz mocniej dominują treści, które są skrajne. Bogactwo, przepych, nierealne wzorce kondycji fizycznej - zwykły, normalny kontent klika się coraz słabiej. A na finansowym YouTubie trwa wyścig o to, kto pierwszy przewidzi następny krach i kolejny wielki reset (“zaczęło się!”).
Nieważne skąd, ważne, że złe
Mam jeszcze jeden osobisty problem z negatywnymi wiadomościami w mediach. Bardzo często kompletnie nas one nie dotyczą. Czytamy o powodziach, zbrodniach i kataklizmach w krajach, które nie mają z nami nic wspólnego. To są oczywiście ludzkie tragedie, ale w żaden sposób nie jesteśmy w stanie na nie zareagować ani im pomóc. Takie wiadomości z drugiego końca świata są jak puste kalorie - my się ich domagamy, media nam je dostarczają i nic więcej się nie dzieje.
Problem w tym, że w naszym bliskim sąsiedztwie też mają miejsce złe rzeczy, ale te wiadomości do nas nie docierają. Przykład to afera z patoschroniskami dla zwierząt, która niedawno ujrzała światło dzienne. Jak to możliwe, że dopiero teraz wyszło na jaw, że od dawna psy są maltretowane i żyją w skandalicznych warunkach? Przecież to nasz krajowy problem, dlaczego media nie zainteresowały się tym wcześniej?
Odpowiedź jest prosta: bo to wymaga zrobienia śledztwa, znalezienia dowodów, nagrania materiału, przeprowadzenia wywiadów i wzięcia na siebie ryzyka, że właśnie komuś nadepnęliśmy na odcisk.
Dużo łatwiej jest puścić groźny nagłówek z wypowiedzi Donalda Trumpa o Grenlandii niż pokazać zdjęcia zagłodzonego psa z podwarszawskiego schroniska. Łatwiej jest komentować zamieszki w USA niż zająć się lokalnymi problemami z polskich miast.
Patoschroniska w Polsce są bolesnym przykładem tego jak działa dziś świat. Możemy uratować te zwierzęta bez wychodzenia z domu i bez sięgania do portfela. Wystarczy, żebyśmy interesowali się wiadomościami na ten temat. Nasze komentarze, kliknięcia w artykuły i wyświetlenia wideo dadzą sygnał mediom, żeby się nim zajęły. Bez naszej atencji ta afera przycichnie i sytuacja zwierząt w polskich schroniskach się nie poprawi. A media znajdą jakiś nowy bulwersujący temat z dalekiego kraju, którym nas zainteresują - i ten cykl się powtórzy.

Dlatego na koniec podkreślę: ilość wiadomości ze świata jest praktycznie nieskończona, ale nasza atencja już nie. Dlatego jeśli już mamy się skupiać na negatywnych nagłówkach, to niech one chociaż nas bezpośrednio dotyczą. Nie szukajmy problemów za oceanem, gdy mamy ich pod dostatkiem nad Wisłą.
Następne kroki:
(Dziś dłuższa lista niż zazwyczaj, bo zmiana osobowości wymaga dużo pracy)
Jeśli używasz chataGPT lub innego LLMa to zadaj mu pytanie, jak wyglądałoby życie takiej osoby jak Ty 50 albo 100 lat temu. Możesz się zdziwić jak drastycznie inna była rzeczywistość w tej niedalekiej przeszłości.
Jeśli usłyszysz w mediach o jakimś zagrożeniu, to postaraj się ocenić prawdopodobieństwo jego wystąpienia w Twoim życiu. Zwłaszcza jeśli lubisz powtarzać, że jesteś realistą, a nie pesymistą. Nie ma sensu bać się tego, co Cię nie dotyczy.
Bycie pesymistą to najgorszy wybór. Bo nawet gdy będziesz miał rację i przyjdzie negatywny scenariusz, to nie będziesz miał się z czego cieszyć.
Świat jest coraz lepszym miejscem do życia i dowodzą temu dane. Niemniej przed nami jest nadal wiele zagrożeń i obszarów do poprawy. Zwłaszcza że to, co było najprostsze to już zrobiliśmy i zostały nam trudne tematy. Bardzo przystępnie zostały one zebrane w raporcie Banku Światowego w Poverty, Prosperity, and Planet Report 2024. Warto zacząć jego lekturę od rozdziału Priorities: Doing what matters where it matters.
Możliwe, że blisko Ciebie dzieje się coś złego, ale nie widzisz tego, bo skupiasz swoją uwagę na doniesieniach z drugiego końca świata.
Zwracaj większą uwagę na to, jakie informacje konsumujesz. Inaczej będziesz zdany na łaskę mediów i to one będą decydowały o czym się dowiesz, a o czym nie.
Bycie dobrze poinformowanym ma sens jedynie wtedy, gdy podejmujesz jakieś działania w oparciu o tę wiedzę. To ważne tym bardziej wtedy, gdy dużo czasu spędzasz na konsumowaniu wiadomości, z którymi tak naprawdę nic nie robisz.
Jeśli czujesz, że pesymistyczna postawa ogranicza Twoje działania, to warto coś z tym zrobić. W świecie finansów dobrze widać, jak duże ryzyko niesie za sobą nieinwestowanie. Poświęciłem temu tematowi oddzielne wydanie: 3 ryzyka nieinwestowania
52Wydania temu
To stała sekcja, w której przypominam wydania 52Notatki, które opublikowałem równo rok, dwa, trzy i cztery lata temu. Wpadłem na ten pomysł pisząc swój dziennik 5-letni, o którym wspominałem tydzień temu.
Skąd brać oryginalne pomysły i jak tworzyć lepsze treści - to wydanie przypomniało mi, że równo rok temu zaczęła się nasza podróż po Azji. Punktem startowym był Bangkok, w który spędziliśmy łącznie 2 tygodnie.
Multiversum osobowości cz. 2: jak odzyskać kontrolę nad sobą - to wydanie sprzed dwóch lat, ale pamiętam, że kosztowało mnie dużo wysiłku, aby wszystko to sobie poukładać w głowie i jeszcze więcej, aby zastosować w życiu.
10 decyzji, które mają największy wpływ na nasze życie - to dobry artykuł, warto do niego wrócić. I jeśli niektóre decyzje można zmienić na lepsze, to warto to po latach zrobić.
Jak gry wyeliminują biedę, dlaczego hejt w Internecie jest nieunikniony oraz jak podejmować lepsze decyzje - muszę wrócić do tematu hejt w Internecie, bo nabrał on nowych rozmiarów wraz z rozwojem AI.
Zazwyczaj w tym punkcie przypominam, że 52Notatki można też czytać wygodnie w formie książki wzbogaconej o dodatkowe materiały bonusowe. Ale obecnie nie można, bo wszystkie się wyprzedały - dam znać, jak zrobię dodruk!
A tak prywatnie…
Dziękuję wszystkim z Was, którzy polecają 52Notatki innym. Sam robię ciągle za mało, aby promować mój newsletter, więc Wasza pomoc dużo daje. Ostatnio najwięcej nowych osób przyszło tu z Instagrama - witam serdecznie! Akurat to medium społecznościowe lubię najbardziej, bo mam tam najmniejsze zasięgi. Dzięki temu mogę sobie pozwolić na więcej prywatnych treści, które publikuję w formie relacji (znikają po 24h). Jeśli jesteś nimi zainteresowany to zapraszam :)
🤫





