6 prostych sposobów, aby być lepszym inwestorem
webinar: Pewny start w niepewną przyszłość
W tym wydaniu próbuję być lepszym inwestorem, szukam drogich rzeczy wartych swojej ceny i zapraszam na ważny webinar. Ruszajmy!
6 prostych sposobów, aby być lepszym inwestorem
Postawiłem sobie za cel, aby były one zarówno proste, co skuteczne. Najpierw z powodzeniem zastosowałem je na sobie, więc mam pewność, że faktycznie działają. Zacznijmy od tematu, który już kiedyś tu poruszałem:
1. Najpierw strzelaj, potem celuj
Najlepszą rzecz, jaką możesz zrobić dla swojej stopy zwrotu to zacząć jak najszybciej inwestować. Czas odgrywa tu najważniejszą rolę. Powtarzam o tym od lat, ale większość osób nadal myśli krótkoterminowo, czeka na ”lepszy” moment albo próbuje wstrzelić się w jedną idealną inwestycję, na której zarobi setki procent.
Kluczowe znaczenie czasu w inwestowaniu doskonale pokazuje poniższy wykres z raportu Guide to Retirement od banku J.P. Morgan. Widzimy na nim kilka scenariuszy, z których każdy zakłada, że:
co miesiąc odkładana jest ta sama kwota, czyli 250 dolarów (ok. 900 zł),
co roku wypracowujemy tę samą stopę zwrotu: 7,25% (co jest realnym przykładem z amerykańskiego rynku akcyjnego).
Na wykresie wyróżnia się linia niebieska. Pokazuje osobę, która zaczęła inwestować w wieku 25 lat i robiła to systematycznie do 65. roku życia. Dzięki temu z wpłaconych przez ten czas 120’000 USD wypracowała 685’200 USD, czyli około 2,5 miliona złotych.
Fioletowa linia przedstawia osobę, która robiła dokładnie to samo… ale zaczęła w wieku 35 lat, czyli 10 lat później. Ta jedna dekada miała ogromny wpływ, bo na jej rachunku w wieku 65 lat znalazła się kwota 317’900 USD, czyli aż o połowę mniejsza!
Na szczególną uwagę zasługuje linia przerywana, która pokazuje ciekawy przypadek. Chodzi o scenariusz, w którym ktoś zaczął w wieku 25 lat i przez 10 lat wpłacał co miesiąc te 250 USD - ale przestał to robić po 10 latach. Od tego momentu zebrane pieniądze po prostu pracowały na giełdzie, aż do 65. roku życia. Efekt? Miał więcej pieniędzy niż fioletowy inwestor, który wpłacił 3x więcej, ale inwestował o 10 lat krócej.
Te liczby doskonale pokazują jak ważny w inwestowaniu jest czas. A jeśli w ten sposób nie udało mi się Ciebie przekonać, to zawołam na pomoc wampiry :)
2. Automatyzuj wszystko, co dotyczy lokowania pieniędzy
Gdy już wystartujesz z inwestowaniem, to skup się na tym, aby jak najszybciej zautomatyzować:
regularne wpłaty na rachunek maklerski,
zakupy akcji, obligacji i innych aktywów,
reinwestycje wypłaconych dywidend i kuponów,
alokację aktywów, z góry ustalając proporcje pomiędzy ryzykownymi a “bezpiecznymi“ aktywami w portfelu,
częstotliwość rebalansowania swoich rachunków dla zachowania ustalonych proporcji.
Zakładam, że nie jesteś zawodowym inwestorem ani tym bardziej nie chcesz nim być. I słusznie, bo w życiu jest dużo ciekawszych rzeczy i bardziej wartościowych niż zarabianie na giełdzie. Dlatego postaraj się, aby inwestowanie zajmowało Ci jak najmniej czasu i kosztowało jak najmniej długu decyzyjnego. Wszystko, co tylko się da, musi być zautomatyzowane, a czas poświęcany na podejmowanie decyzji zminimalizowany do granic możliwości. Po ustaleniu tych zasad, im mniej będziesz się wtrącał do swoich inwestycji, tym lepiej.
3. Skup się na tym, co możesz kontrolować
W inwestowaniu jest wiele niewiadomych, na które nie masz żadnego wpływu. Ale są trzy obszary, nad którymi masz pełną kontrolę:
Twoje cele, czyli ile chciałbyś wypracować kapitału oraz w jakim okresie. Czy dzięki giełdzie chcesz zbudować niezależność finansową, bezpieczeństwo na czas emerytury, czy może po prostu masz jakąś większą kwotę, którą jednorazowo chciałbyś zainwestować? Wszystko to składa się na Twoje cele, które trzeba samemu sobie jasno postawić.
Twój profil ryzyka, który mówi jaką zmienność rynkową jesteś w stanie wytrzymać. Czy będziesz spał spokojnie, jeśli Twój giełdowy majątek będzie się wahał o kilkanaście procent dziennie? Jeśli tak, to możesz mieć więcej akcji i krypto w portfelu. A jeśli cenisz sobie stabilność, to lepiej, abyś przeważał obligacje. W obu przypadkach nie ma czegoś takiego jak za duża pozycja gotówkowa.
Twój horyzont czasowy, który często sprawia najwięcej problemów. Czy inwestujesz pod konkretny scenariusz, który ma się zrealizować w ciągu dni albo tygodni? Czy może jesteś inwestorem kup-i-trzymaj, który ma wieloletni horyzont i cierpliwie akumuluje pozycje? Dopasowanie swojej strategii i dobór instrumentów jest tu kluczowy, sprawi, że zupełnie inaczej będziesz reagował na spadki i wzrosty.
Dla przykładu, mój horyzont inwestycyjny to dekady, w trakcie których będę regularnie dopłacał do portfela i trzymał pieniądze na giełdzie tak długo, jak tylko mnie do tego nie zmusi życie. Mam wysoki profil ryzyka i wytrzymuję dużą zmienność, choć wraz z przyrostem kapitału powoli staje się to trudniejsze. Liczę na to, że załapię się na jakąś silną bessę i będę mógł kupić więcej aktywów, po niższych cenach.

4. Pasywne przychody mają sens dopiero od miliona
Internet jest pełen reklam obiecujących pasywne przychody. Zakup apartamentów na wynajem z gwarantowaną stopą zwrotu. Biznesy, które są “gotowcami”, w które wystarczy zainwestować pieniądze i same będą się zwracać.
Przykładów jest wiele i nie chciałbym tu oceniać ich skuteczności (ani legalności). Zależy mi, aby zwrócić uwagę, że z finansowego punktu widzenia pasywne przychody wymagają wysokiego kapitału. To dlatego, że ceną ich pasywności jest to, że dostarczają niższą stopę zwrotu.
Moim zdaniem, najdoskonalszą formą pasywnych inwestycji są akcje spółek dywidendowych. Szczególnie tych, które od co najmniej 25 lat regularnie podwyższają (!) wypłacaną dywidendę. W Polsce ich jeszcze nie ma, ale można je kupić na amerykańskiej giełdzie. Przykłady takich spółek to m.in. Colgate‑Palmolive, PepsiCo, Coca‑Cola, Caterpillar, Procter & Gamble, Chevron czy Walmart (obecnie ich liczba sięga 69).
Trudno o bardziej pasywną formę inwestowania niż zakup takich akcji, a później inkasowanie przelewanej co kwartał dywidendy. Zwłaszcza że z każdym rokiem będzie ona minimalnie wyższa. Takie rozwiązanie ma koszty bliskie zeru i niski podatek wynoszący 19%. Gdzie kryje się haczyk? Że stopa dywidendy z tego typu spółek waha się między 2% a 6%. Stąd moja opinia, że potrzebujemy wysokich kwot na rachunku maklerskim, aby ta strategia dawała nam odczuwalne zyski. Do tego czasu warto, abyś skupił się na kolejnym punkcie, czyli:
5. Dopłacaj coraz więcej do portfela
Większość internetowych symulacji zakłada, że każdego roku dopłacamy do portfela dokładnie tę samą kwotę. Moim zdaniem to nie do końca realne, bo przecież wraz z wiekiem zarabiamy więcej i możemy dopłacać więcej. Dzięki takiemu podejściu będziemy mogli w wyraźny sposób wpłynąć na naszą stopę zwrotu. Zdaję sobie sprawę, że oszczędzanie brzmi jak nudna czynność (czy nawet uciążliwa), ale gwarantuje nam ona to, że zarobimy więcej. Dzięki wyższej stopie oszczędności będziemy w stanie szybciej zrealizować nasze cele inwestycyjne i częściowo uniezależnić się od zwrotów z rynku kapitałowego. Ponownie, jest to szczególnie ważne w pierwszych dekadach, bo środki zainwestowane na samym początku, najmocniej zyskają na efekcie procentu składanego.

6. Przestań się bawić i robić z inwestowania hobby
Znam kilka osób, które pomimo dobrych zarobków traktują inwestowanie jako zabawę. Mają przychody na poziomie kilkudziesięciu tysięcy miesięcznie, a na rachunek maklerski wpłacają kwoty rzędu 2-3 tysięcy. Efekt jest taki, że dosłownie bawią się tymi pieniędzmi, klikając beztrosko na mobilnej aplikacji. Raz próbują coś zarobić na wzrostach ropy, innym razem na korekcie na złocie. W mojej ocenie, przy ich zarobkach, to kompletna strata czasu i potencjału, jaki giełda mogłaby im dać. Bo nawet jeśli zarobiliby 100% (co jest trudne), to podwojenie takich niskich kwot nadal byłoby dla nich zabawą i niczego by nie zmieniło w ich życiu. Dlatego uważam, że inwestowanie powinno się traktować na poważnie, a zwłaszcza gdy już ma się istotny majątek.
Oddzielną grupę stanowią osoby, które uważają, że handel na giełdzie jest ich hobby. Każdy robi w wolnym czasie to, co lubi, pytanie tylko, jak drogo kosztuje ich ta zabawa w przeliczeniu na stawkę godzinową. Bo wiem z własnego doświadczenia, że świat finansów jest w stanie zassać każdą ilość wolnego czasu. Dawniej poświęcanie długich godzin na jego zgłębianie miało jeszcze sens, bo w ten sposób budowaliśmy naszą przewagę rynkową, poprzez lepsze zrozumienie wybranych biznesów i giełdowych mechanizmów. Dzisiaj ta wiedza jest łatwo i szybko dostępna dzięki AI. Stąd sam minimalizuję czas spędzony na analizowanie i śledzenie rynków. I zamiast tego wolę zająć się zarabianiem dodatkowych pieniędzy, które potem dopłacę do portfela - albo spędzając je na innym, ciekawszym dla mnie hobby.
Następne kroki:
Inwestowanie jest wieloletnim procesem. Im szybciej go zaczniesz i im bardziej zautomatyzujesz, to tym lepiej dla Ciebie.
Nikt nie ma szklanej kuli i nie wie, co się wydarzy na rynkach. Zadając obcym osobom w Internecie pytania w stylu w co byście zainwestowali 100 tysięcy, tracisz tylko swój czas i nigdy nie dostaniesz dobrej odpowiedzi.
Miej z tyłu głowy, że jest wiele stylów inwestycyjnych i czasem mogą się one nawzajem wykluczać. Wiele zależy od tego, jaki jest Twój horyzont czasu, jakie są Twoje cele oraz z którego pokolenia pochodzisz. Aby to lepiej zrozumieć, warto wrócić do tego artykułu:
Co jest drogie, ale warte swojej ceny?
Tydzień temu, w cichej strefie, zadałem Wam pytanie: Co wydaje się, że jest drogie, ale tak naprawdę jest w 100% warte swojej ceny? Oto niektóre z odpowiedzi jakie dostałem:
Agnieszka: Rzeczy na własność vs subskrypcje - winyl z ulubioną muzyką, film czy gra na płycie, książka czy kurs na zawsze w porównaniu do subskrypcji na te rzeczy - zostaje nam na dłużej, możemy do tego wracać, większe prawdopodobieństwo, że skorzystamy z takiej rzeczy.
Mieszko: Trening na siłowni z trenerem. Kilka korzyści: trudniej odpuścić wizytę, mniej skrótów i ułatwień w trakcie ćwiczeń, mniejsze ryzyko kontuzji z powodu źle dobranych ćwiczeń, pozytywny efekt w dłuższym okresie czasu.
Krzysztof: Kwiaty dla żony, z perspektywy faceta mocno patrzę na użyteczność i wolałbym kupić aktywo tj. gadżet, część garderoby. Natomiast ROI z tej “inwestycji” rzutuje bardzo dobrze na inne obszary relacji ;)
Damian: Bilet do Energylandii. Długo twierdziłem, że rollercoaster to strata pieniędzy i czasu. Dopóki nie sfrunąłem Hyperionem i Zadrą w pierwszym rzędzie... jeśli nigdy nie byłeś i nie masz panicznego lęku wysokości to polecam.
Weronika: Lekki (ale stabilny) wózek dla dziecka, szczególnie jeśli używasz codziennie, dużo podróżujesz i wkładasz do bagażnika - a nie jesteś siłaczem :)
Michał: Ubrania marki Fjallraven - mam kilka różnych ubrań "fjalla" i to są dożywotnie ciuchy. Sam kupiłem większość przez internet, z drugiej ręki. Kurtki nie mają membrany, wodoodporność zapewnisz woskując materiał. Design też jest ekstremalnie przemyślany - nic za dużo nic za mało.
Dostałem od Was tak dużo rewelacyjnych odpowiedzi, że trudno mi cokolwiek dodać od siebie. Ale jakbym miał wskazać tylko jedną rzecz, którą kupiłem w ostatnim czasie i jest zaskakująco przydatna, to bez wahania będą to słuchawki z ANC. Ja używam SONY WH-1000XM6 ANC i sprawdzają się rewelacyjnie, gdy trzeba wygłuszyć hałas za oknem, rozmowy w kawiarni czy harmider, który panuje w domu. Wcześniej wydawał mi się to zakup niewart takiej kwoty (1700 zł) i długo z nim zwlekałem, ale efekt jest warty ceny. Tylko ostrzegam - nie bierzcie czarnej wersji, bo palcuje się od samego patrzenia.
W odpowiedzi na moje pytanie dostałem od Was aż 235 maili. Bardzo Wam dziękuję za wszystkie odpowiedzi, ale… popsuliście mi Gmaila :) System działa tak, że odpisując na mailowe wydanie 52Notatki Wasza wiadomość trafia na mój prywatny mail. W miniony weekend byłem w Krakowie i nie sprawdzałem poczty aż do niedzieli wieczór. W tym czasie Gmail zaczął mi wariować - nie dość, że część Waszych maili wpakował mi do spamu (bo przyszło ich dużo, a ja nie odpowiadałem na bieżąco), to jeszcze podzielił mi je na 3 oddzielne wątki, w paczkach po 100. W efekcie zapanował chaos i nie jestem w stanie się połapać komu odpowiedziałem, a komu nie. Dlatego przepraszam osoby, którym nic nie odpisałem, bo zawsze staram się to robić.
A na przyszłość muszę wymyślić inne techniczne rozwiązanie - albo mieć dla Was dużo trudniejsze pytanie :)
Webinar: Pewny start w niepewną przyszłość
To, w jaki sposób widzę przyszłość, można opisać na przykładzie dwóch pociągów. Pierwszy z nich jest nam wszystkim dobrze znany. Wiemy dokładnie, kiedy rusza, dokąd zmierza i jakie są stacje pośrednie. Natomiast ten drugi wydaje się być lepszy, szybszy i bardziej ekscytujący, tylko problem w tym, że nikt nie wie, dokąd zmierza, ani co nas tam spotka. Jak dokonać wyboru, na co zwrócić uwagę i czym się kierować?
O tym opowiem na webinarze już w ten poniedziałek o godzinie 20:00. W jego trakcie postawię się w dwóch rolach:
siebie samego teraz, czyli opowiem, jak ja podchodzę do zmian technologicznych i społecznych, jakie mamy na horyzoncie,
siebie samego, ale młodszego o 20 lat, czyli jakie decyzje bym podejmował, gdybym dopiero dziś startował w życie dorosłe, szukał pierwszej pracy czy miejsca do życia.
Zacząłem już nad tym pracować, obiecuję, że będzie ciekawie! Ten materiał jest moją formą podziękowania dla osób, które kupiły w przedsprzedaży 52Notatki Sezon 4. Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś ceni moje treści na tyle, że chce za nie zapłacić, to ja też zrobię coś extra od siebie. A bonusowych treści będzie więcej, po szczegóły zapraszam tutaj:
Widzimy się w poniedziałek o 20:00, link wyślę mailowo w dzień transmisji i będzie dostępne nagranie.
A tak prywatnie…
Miniony weekend spędziłem w Krakowie na Invest Cuffs, czyli największej konferencji inwestycyjnej w tej części Europy. Są dwa powody, dla których lubię brać w niej udział:
Pierwszy, że mogę wystąpić na sali z przytłaczającą widownią. W Internecie bez problemu robię większe zasięgi, ale gdy wychodzę na scenę i widzę dwa tysiące osób, to jest to zupełnie inne doświadczenie.
Drugi powód jest taki, że mam swobodę co do wyboru tematu. A ja, zamiast wybrać ten, w którym czuję się najsilniej, wybieram taki, który mnie najbardziej interesuje. Bo zmusza mnie to do tego, aby bardzo dobrze przygotować się do prezentacji i samemu przy okazji czegoś się nauczyć. Dzięki temu prowadzę wykład jak dla samego siebie - czyli dokładnie tak, jak robię to z tym newsletterem :)
Bardzo się cieszę, że przez te 2 dni w Krakowie udało mi się porozmawiać z wieloma stałymi Czytelnikami 52Notatki. Może pora, abyśmy zrobili dla nas dedykowane spotkanie?
Post scriptum: dziś w Cichej Strefie mówię trochę o moim warsztacie wystąpień publicznych. I o jednej rzeczy, która poszła nie tak na scenie w Krakowie, ale nie dałem się zaskoczyć :) Jeśli nie chcesz, aby ta część mojego newslettera ominęła Cię za tydzień, to zapisz się na edycję mailową:




