5 najważniejszych lekcji dla młodych ojców
Dni są długie, ale lata krótkie
W tym wydaniu piszę o tym, jak zacząć grać w życie o duże stawki, dlaczego dni są długie, a lata krótkie, oraz że wystartowałem z pracami nad drukiem Sezonu 4.
Ruszajmy!
5 najważniejszych lekcji dla młodych ojców
Co jakiś czas dostaję maile od Czytelników, którzy niedawno zostali ojcami albo przygotowują się do tej roli. Są w nich głównie pytania o to, jak poradzić sobie z rewolucją, którą wnosi pierwsze dziecko. Myślę, że to na tyle ważny temat, abym poświęcił mu oddzielne wydanie 52Notatki. Uprzedzę tylko, że temat potraktowałem po męsku - zero cukrowania, same konkrety.
Zacznijmy od czegoś oczywistego, o czym za mało się mówi:
1. Dziecko wywróci Twoje życie do góry nogami
Nie ma żadnego znaczenia ile zarabiasz, kim jesteś ani jaki masz zawód czy stanowisko. Małe dziecko wszystko to wywróci do góry nogami. Będzie jak trzęsienie ziemi, po którym przyjdzie tsunami, a potem wstrząsy wtórne. Nawet jeśli spędzisz kilka miesięcy na przygotowaniach, to i tak nie będziesz gotowy na to, co Cię czeka. Wszystkie Twoje rutyny i przyzwyczajenia pójdą do kosza, a cykl dobowy kompletnie się rozreguluje.
Odtąd będziesz miał tylko jeden najwyższy priorytet: zaopiekować się dzieckiem. Wszystkie Twoje cele zostaną przeliczone na nową walutę i nabiorą zupełnie innej wagi. Twoim osobistym zadaniem będzie po prostu przetrwać te pierwsze miesiące i będzie to wystarczająco dużo.
I tu pojawia się ważny paradoks: trudno jest się przygotować na przyjście dziecka, ale od zawsze jesteś na nie gotowy. Po prostu nie wiesz jeszcze na jak wiele Cię stać, dopóki nie zostaniesz wystawiony na próbę.
Drugą rzeczą, o której powinno się częściej mówić jest fakt, że:
2. Masz powód, aby być przytłoczony
Jeśli tak nie jest, to znaczy, że nie dotarło jeszcze do Ciebie jak ogromna odpowiedzialność jest na Tobie. Twoje dziecko nigdy nie będzie miało drugiego ojca. Tylko Ty jeden możesz nim być.
Jeśli dobrze ją spełnisz, to w zamian otrzymasz coś, czego nikt inny nie może Ci dać: będziesz najważniejszym człowiekiem na świecie. I to bez znaczenia kim jesteś na co dzień ani czy odnosiłeś w życiu sukcesy czy porażki. Nikt nie będzie Cię kochał w taki sposób jak Twoje dziecko. I nigdy nikomu nie będziesz tak bardzo potrzebny jak jemu.
Bez względu na to jak sprawdzisz się w tej roli, to już zawsze będziesz wzorcem dla swojego dziecka w każdej życiowej dyscyplinie. Pracy, etyki, formy fizycznej, poglądów politycznych, życiowej mądrości. Tylko od Ciebie zależy czy wzór, jaki odciśniesz na życiu swojego dziecka, będzie pozytywny czy negatywny.
Oznacza to, że…
3. Wreszcie zaczynasz grać w życie na poważnie
Jimmy Carr to mój ulubiony brytyjski komik. Bystry, błyskotliwy i bezwzględny. Jego dowcip jest równie ostry, co zabawny. Jestem jego fanem od tak dawna, że pamiętam jeszcze czasy, gdy w Wielkiej Brytanii żartowano z Polaków jeżdżących tam za pracą “na zmywaku“. Dziś Anglicy mogą już tylko za nami tęsknić i zazdrościć nam warunków życia w naszym kraju. Co za piękne czasy teraz mamy :)
Wracając do Jimmy’ego: facet ma 53 lata, górę pieniędzy, sławę i jest na szczycie swojej branży. Niedawno podczas jednego z występów scenicznych został zapytany dlaczego ma dzieci i czy je w ogóle chciał. Publiczność spodziewała się żartu, ale Jimmy wziął ten temat na poważnie:
Myślałem, że przechytrzyłem system nie mając dzieci. Myślałem, że jestem cholernym geniuszem, bo takie miałem łatwe życie. Myślałem, że gram w grę wideo pod tytułem życie i znalazłem kod do oszukiwania. Wszystko do czasu, gdy dobiłem do 40-tki i zrozumiałem, że dotąd w życiu grałem tylko o małe stawki. Gdy pojawiły się dzieci to wszystkie inne “gry o status” okazały się po prostu banalne.
Tutaj oryginalna wypowiedź:
Dopóki nie masz dziecka, to grasz o niskie stawki, bo najgorsze co może Ci się przydarzyć to Twoja śmierć.
Wiem, te słowa mogą brzmieć oburzająco, ale tylko dla osób, które nie mają dziecka. Bo każdy rodzic wie, że mam rację. Nie tylko bez mrugnięcia okiem oddałbyś życie za swoje małe dziecko. Ale aby je ocalić od sytuacji bezpośredniego zagrożenia, poświęciłbyś też życie innych osób. Będąc sam nie doświadczysz tego uczucia, ale po urodzeniu dziecka będzie Ci towarzyszyć już na zawsze.
A w międzyczasie Twoje dziecko sprawi, że…
4. Dojdziesz daleko poza granice cierpliwości i wyrozumiałości
Dwa lata temu mojemu koledze urodził się syn. Do dziś pamiętam słowa, które mi wtedy powiedział. To dlatego, że dostałem po nich ataku śmiechu, który trudno mi było opanować. Otóż stwierdził, że on nie będzie jak ci wszyscy ojcowie, co się denerwują na swoje dzieci i krzyczą, gdy one robią coś złego. Że zamiast tego on po prostu będzie z nim na spokojnie rozmawiał i tłumaczył.
Równie dobrze mógł powiedzieć, że on nie będzie tym gościem co moknie na deszczu tylko na spokojnie będzie skakał między kroplami. Żaden normalny rodzic nie krzyczy na dziecko, dlatego że lubi, albo że mu się nie chce tłumaczyć. Robi to, bo już setki razy mówił na spokojnie, tłumaczył i prosił. A teraz znalazł się daleko poza swoją granicą cierpliwości.
Pamiętam, że gdy mój syn miał około 5 lat to każdego dnia dziwił się, że trzeba chodzić spać. Autentycznie był zaskoczony. Tata, znowu do spania? Przecież ja już wczoraj spałem i dziś to nie chce. Pójście do łóżka traktował jak niesprawiedliwą karę i zawsze z uporem godnym podziwu, próbował jej uniknąć.
Każdego.
Jednego.
Dnia.
Mógłbym napisać książkę o wyczynach cyrkowych jakie urządzaliśmy, aby poszedł do łóżka i jestem pewien, że przez to samo przechodzi wielu rodziców. Dlatego bardzo łatwo jest dawać rady albo krytykować, gdy samemu się nie ma dzieci. Mi też się nie podoba, kiedy rodzice w restauracjach puszczają przez godzinę YouTube’a maluchowi, ale kim ja jestem, aby ich oceniać? Może to ich pierwsze wyjście od dawna i po prostu chcą mieć chwilę spokoju? Może w domu dbają o wartościową rozrywkę i tylko na mieście sobie pozwalają na tablety?
Nie wiem, ale to dobry moment, aby powiedzieć wprost:
5. Nie słuchaj rad o dzieciach od ludzi bez dzieci
Czy chciałbyś uczyć się jeździć autem od kogoś, kto nie ma prawa jazdy? Od osoby, która wprawdzie nigdy nie siedziała za kierownicą, ale twierdzi, że doskonale wie jak jeździć, bo spędziła wiele godzin na przednim fotelu pasażera?
Nie sądzę.
Ostatnio w Internecie mignął mi ekspert finansowy, który dawał rady rodzicom o tym, kiedy wypłacać kieszonkowe dzieciom, ile im dawać i za co. Choć brzmiały one mądrze i dobrze się klikały, to były bezużyteczne, bo wiem, że ten kolega nie ma dzieci. I jeszcze mniej wie o ich wychowaniu.
A problem z edukacją finansową dzieci jest taki, że bardzo trudno jest wprowadzić jeden zestaw zasad, które będą pasować dla każdego. Dlatego uważam, że wszystko co jest w życiu ważne musi zostać nauczone w domu przez rodziców. Zasady moralne, dbanie o zdrowie i formę, religia, finanse.
To jest nasza rola, rodziców, a nie szkoły, państwa czy pracodawcy. Ale to już temat na inną okazję, dość już kontrowersyjnych opinii na dziś :) Dziś chciałbym poruszyć jeszcze jedną kwestię, bardziej osobistą:
Dni są długie, ale lata krótkie
Anglicy mają powiedzenie, że “The days are long, but the years are short”. Pamiętam, jak w dzieciństwie dłużyły mi się lekcje matematyki, ale całe lata podstawówki minęły mi bardzo szybko i dziś wspominam ją tylko wtedy, gdy ktoś mi ją przypomni. Tak samo było z pierwszą dekadą życia mojego syna. Były chwile, które na zawsze wryły mi się w pamięć, ale większość z nich zleciała mi bardzo szybko.
Warto mieć z tyłu głowy, że 75% całego naszego czasu, jaki spędzamy z dziećmi, przypada na okres do 12 roku życia. Widzę to teraz wyraźnie u siebie, bo odkąd mój syn poszedł do 6 klasy do normalnej szkoły, to teraz nie ma go w domu między 8 rano a 16. W minionych latach był na edukacji domowej, więc mogliśmy spędzić wybitnie dużo czasu razem. Miałem dużo szczęścia, że tak udało nam się ułożyć życie.
I wśród tych lat gdzieś tam była ta chwila, gdy po raz ostatni spontanicznie złapał mnie za rękę na mieście. I ta ostatnia noc, gdy zmęczonego niosłem go do łóżka, bo zasnął na kanapie. Nie wychwyciłem jej wtedy, bo nie wiedziałem, że jest ostatnia. Dziś dużo bym zapłacił, aby móc to przeżyć jeszcze raz. Czasem widzę na mieście rodziców z małymi dziećmi, którzy tracą cierpliwość i denerwują się ich płaczem, głośna zabawą albo tym, że ich nie słuchają. Pamiętam, jak trudne są takie sytuacje, ale ja i tak chętnie bym się dziś z nimi zamienił.

Nawet jeśli nigdy nie założysz rodziny, to życie i tak będzie się składać właśnie z tych momentów, które potem będziesz żałować, że już się nie powtórzą. Kawa w ulubionej restauracji, wyjazd w zupełnie nowe miejsce, wschód słońca z bliską osobą, przeżywanie sportowych emocji czy obiad z przyjaciółmi. Zanim im odmówisz, bo jesteś zmęczony, znużony lub zapracowany, to zatrzymaj się na chwilę i pomyśl: co jeśli teraz robię to po raz ostatni w życiu?
Jestem pewien, że za 20 lat będę gotowy oddać wszystkie swoje pieniądze, aby znowu mieć tyle lat co dziś. Móc się cieszyć pełnią zdrowia, sprawności fizycznej i wszystkimi możliwościami jakie mam przed sobą. Taka perspektywa pozwala zupełnie inaczej spojrzeć na miejsce, w którym jesteś teraz, nawet jeśli nadal masz daleko do swojego celu. Umożliwia nam negocjację rzeczywistości, o której najwyższa pora, abym napisał artykuł.
Następne kroki:
Nie da się być w pełni gotowym na przyjście dziecka i tylko od Ciebie zależy, jak potraktujesz ten fakt. Może Cię on ograniczać i hamować albo wręcz przeciwnie - dodać motywacji.
Mężczyźni mają łatwiej w planowaniu założenia rodziny, bo biologicznie mają więcej czasu na tę decyzję niż kobiety. Prowadzi to do tego, że często zwlekają, bo przecież mają jeszcze czas. Dobry sposób na ułatwienie sobie tej decyzji jest zwrócenie uwagi na to, ile będziesz mieć lat, gdy Twoje dziecko będzie obchodzić 18. urodziny. Takie podejście często zmienia perspektywę.
James Baldwin, amerykański pisarz i aktywista, celnie kiedyś powiedział, że “Dzieci nigdy nie były dobre w słuchaniu starszych, ale też nigdy nie zawiodły w ich naśladowaniu”.
I jeszcze coś, o czym sam muszę sobie przypominać: za 10 lat jedynymi osobami, które będą pamiętać, że pracowałeś do późna, będą Twoje dzieci.
52Wydania temu
To stała sekcja, w której przypominam wydania 52Notatki, które opublikowałem równo rok, dwa, trzy i cztery lata temu. Wpadłem na ten pomysł pisząc swój dziennik 5-letni, w którym widzę ten sam dzień na kilka lat do tyłu - i dużo na tym korzystam.
Ma, czyli przestrzeń między rzeczami - “Czy tylko mi się wydaje, że japońskie ulice są jakieś inne?” To pytanie stało się podstawą do napisania tego artykułu. Zawiera on ważną myśl, która jest elementem mojej życiowej filozofii.
5 wniosków z życia w Portugalii - ciekawie się złożyło, bo dosłownie tydzień temu wróciłem z Portugalii, a tak jak widać, dwa lata temu też tam byłem. Z tym że w tym artykule opisuję wnioski z ponad dwumiesięcznej podróży, która była dla mnie o tyle ważna, że dopiero co zakończyłem pracę na etacie.
Gdzie trzymać duże oszczędności i dlaczego nie w pieniądzach, oraz lekcja pokory z listu Buffetta - choć to wydanie opublikowałem trzy lata temu, to do dziś jest jednym z najchętniej czytanych i najpopularniejszych. I wcale się nie dziwię, bo zawiera wiele praktycznych informacji na temat przechowywania pieniędzy.
„Chcesz pokoju, szykuj się do wojny”, czyli co zrobić z finansami osobistymi w obliczu kryzysu zbrojnego - pamiętam, że ten artykuł napisałem pod wpływem licznych pytań od bliższych i dalszych znajomych na temat tego, co zrobić z pieniędzmi w razie wojny. Przy okazji uświadomiłem sobie, że mijają już cztery lata, odkąd zaczął się za naszą wschodnią granicą konflikt zbrojny…
A tak prywatnie…
Mam dobre wieści - mocno ruszyły prace nad drukowaną wersją sezonu 4. Jestem już na ostatniej prostej z korektą i aktualizacją tekstów, a strona sprzedażowa już się buduje. Następne kroki to przesłanie plików do grafika oraz rezerwacja terminu w drukarni. Chciałbym, aby w ciągu miesiąca książki były już gotowe do wysyłki - w tym też poprzednie sezony, których robię dodruk. Możliwe, że zamówienia będzie można składać już za tydzień, ale dam Wam jeszcze znać.
W tym roku przygotowuję dla Was wyjątkowy zestaw bonusów towarzyszących książce, mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu :)
A co do Jimmy’ego Carra - w zeszłym roku miałem przyjemność być na jego występie w Warszawie. Nie wiem co mnie podkusiło, aby usiąść w pierwszym rzędzie, pewnie pomyślałem, że albo grubo albo wcale. Dla kontekstu: Jimmy ma w zwyczaju wybieranie osób z publiczności i robienie z nich pośmiewiska, oczywiście ku uciesze innych widzów. Dlatego siadanie blisko sceny to proszenie się o kłopoty :)
Ostatni raz byłem tak wystraszony, gdy poszedłem na rutynową kontrolę do dentysty i usłyszałem słowa “tęgo ząbka to będziemy leczyć kanałowo”. Z tym że wtedy wyszło gorzej niż się spodziewałem, a na występie Jimmy’ego dużo się pośmiałem :)
Pssst… moment, to nie wszystko 🤫 W wersji mailowej mój newsletter ma jeszcze jedną, krótką sekcję. Czasem jest to ważny cytat, jakieś polecenie albo istotna uwaga, która nie zmieściła się do górnego artykułu. Dziś jest tam wesoło, bo linkuję do nagrania, które rozbawiło mnie do łez.
Jeśli nie chcesz, aby ta ukryta sekcja ominęła Cię za tydzień, to zapisz się do newslettera:
🤫


